OPOKA
16(37)
W KRAJU
Kórnik luty 1996
---------------------------------------------------
Wydawnictwo seryjne, ukazujące się w nieregularnych
odstępach czasu
pod redakcją
Macieja Giertycha
Adres: ul. Parkowa 19/8, 62-035 Kórnik.
------------------------------------------------------------------------------------------
Trzymajmy się normalności
W 1987 roku uczestniczyłem w
Synodzie Biskupów na temat "Roli świeckich w Kościele i w świecie".
Zarówno w obradach Synodu jak i w stanowiącej jego owoc adhortacji Christifideles laici głównym tematem
było uruchomienie świeckich do zadań ewangelizacyjnych, do pracy "w
świecie", tam gdzie kapłanom dziś trudno dotrzeć, w środowisku rodzinnym,
zawodowym, politycznym, towarzyskim itd. . Niestety świat bardziej interesuje
się rolą świeckich "w Kościele", rozumianym nie jako lud Boży ale
jako budynek. Próbuje się przekazać świeckim coraz więcej funkcji
liturgicznych.
Posoborowa reforma liturgii
wprowadzona w Polsce przez kard. Wyszyńskiego została dokonana wg. przepisów
podyktowanych przez Watykan, przy minimum zmian, z pełnym respektem dla
Eucharystii, z zachowaniem dostojeństwa, z uszanowaniem tradycji. Kościół
Powszechny dał zezwolenie na różne nietypowe zachowania, z zaznaczeniem, że
dotyczą one sytuacji nietypowych. Tak sprawę potraktował Episkopat Polski.
Zezwoleniem Kościoła na sytuacje
wyjątkowe, związane z brakiem kapłanów, jest ustanowienie świeckich szafarzy
Eucharystii. Pomyślane to jest jako rozwiązanie tymczasowe dla miejsc, gdzie
ksiądz rzadko dociera, a istnieje Tabernakulum pod opieką jakichś zakonników
czy zakonnic. Wyjątek ten rozszerzono na sytuacje, gdzie jest bardzo dużo osób
pragnących przyjąć Komunię Świętą, a kapłanów tak mało, że trwałoby to zbyt
długo, dezorganizując program Mszy Świętych. Według polskiej instrukcji na czas
rozdawania Komunii Świętej mają przyjść z pomocą kapłani znajdujący się w
kościele, np. w konfesjonałach; również biskupi i diakoni. Przy liczbie
kapłanów jaką mamy w Polsce nie ma potrzeby, by w tym celu uruchamiać szafarzy
świeckich. W krajach gdzie wprowadzono szafarzy świeckich często wkraczają oni
do akcji nawet gdy są niepotrzebni, gdy tylko niewiele osób przystępuje do
Komunii. Zdarza się, że ksiądz siedzi przy ołtarzu i czeka aż wyręczą go
świeccy. Prowadzi to do zacierania różnicy między świeckim a kapłanem.
Powoływanie świeckich szafarzy
Eucharystii tłumaczy się też brakiem możliwości dotarcia kapłanów do wszystkich
chorych. Uprawnia się osoby świeckie by nosiły Pana Jezusa chorym. W sprawie
tej jednak nikt nie pyta się chorych, czy im wystarczy, że Komunię Świętą
przynosi osoba świecka. Oni chcą kapłana. Chcą przy okazji Spowiedzi Świętej.
To nie jest tak, że przyjęta Eucharystia działa tylko 24 godziny. Ona nie
przestaje być ważna jako Wiatyk póki nie ma grzechu ciężkiego. Przynoszenie
Hostii do domu przez świeckich obniża Jej rangę. Staje się jak opłatek
przesłany wraz z życzeniami na Boże Narodzenie, czy popiół wzięty (najczęściej
do książeczki do nabożeństwa) dla chorych w domu przez osoby nadstawiające
głowy do posypania w Środę Popielcową. Zaciera się różnica między symbolem a
Rzeczywistością, między transsygnifikacją a Transubstancjacją.
Niestety coraz więcej diecezji w
Polsce uprawniło świeckich szafarzy Eucharystii. Moim zdaniem zupełnie
niepotrzebnie. Oby nie zemściła się ta praktyka brakiem kapłanów, brakiem
powołań. Tworzenie funkcji pośrednich między świeckim a duchownym może doprowadzić
do rezygnacji z powołań, do zadowolenia się tą funkcją pośrednią. Póki mamy
sytuację normalną, nie potrzeba wykorzystywać zezwoleń przeznaczonych na
sytuacje nienormalne.
Na Zachodzie, wbrew zakazom,
wprowadzono ministrantki by wymusić na Kościele równość płci - wszystko w
nadziei, że dojdzie do święcenia kobiet. Jan Paweł II długo odmawiał zgody na
ministrantki, ale ostatecznie uprawnił biskupów do udzielania pozwoleń na nie w
miarę potrzeb, równocześnie ogłaszając w sposób wiążący, ex cathedra, że kobiety nigdy wyświęcane nie będą. Ministrantki
może są potrzebne w klasztorach żeńskich, na żeńskich rekolekcjach, w szkołach
żeńskich itd. ale niestety występują masowo na Zachodzie w normalnej praktyce
parafialnej. Prowadzi to do zmniejszenia zainteresowania tą posługą chłopców.
Coś co w intencji Kościoła ma stanowić oswajanie chłopców do służby ołtarza, do
funkcji kapłańskich, co ma rozbudzać powołania, staje się okazją do
zademonstrowania "aktywnego uczestnictwa w życiu parafii".
Gdy jest wielu penitentów, a nie ma
czasu na indywidualne wyspowiadanie wszystkich, Kościół dopuszcza absolucje
ogólne. Chodzi o takie sytuacje jak przed bitwą, jak w spadającym samolocie
itd. Tymczasem w wielu krajach Zachodu absolucje ogólne stały się modne. Wręcz
zapowiada się, że tam a tam będzie udzielana absolucja generalna, bez spowiedzi
usznej, i na nią ludzie specjalnie przychodzą. Doszło nawet do tego, że w
pewnej parafii archidiecezji chicagowskiej (Św. Edmunda w Oak Park) ceremonię
udzielania absolucji generalnej prowadziła asystentka parafialna, feministka,
S. M. Madeleva Deegan RSM (The Wanderer
ll.I.96). Oto do jakich nadużyć prowadzi uznawanie każdej sytuacji za
wyjątkową, uprawniającą do działań przewidzianych na sytuacje wyjątkowe. Nie
słyszałem by w Polsce były nadużycia w zakresie absolucji generalnej, ale może
i do tego dojść gdy również w liturgii dostosujemy się do wzorców zachodnich.
W obowiązującej u nas instrukcji
wyraźnie powiedziane jest, że normalnie Komunię Świętą należy przyjmować
klęcząc. Gdy jest wyjątkowy tłok, deszcz w czasie polowej Mszy Św. itd.,
dopuszcza się przyjmowanie Komunii Świętej na stojąco. Taka też jest u nas praktyka,
przynajmniej w większości kościołów. Tu i ówdzie stosuje się rozdawanie Komunii
Świętej na stojąco jako normę. Jest to jednak nadużycie i odbierane jest przez
wiernych jako nadużycie, jako niepotrzebne wygodnictwo. Nie powinniśmy pozwalać
na taką praktykę gdyż prowadzi ona do obniżenia szacunku dla Eucharystii.
Na prośbę niektórych episkopatów
Kościół pozwolił podawać Komunię Świętą na rękę. W Polsce z takiej możliwości
Episkopat nie skorzystał i chwała mu za to. Prawo dotykania rękoma Eucharystii
mają tylko duchowni. Podkreśla to znaczenie rąk kapłańskich, rąk wyświęconych,
rąk władnych przeistaczać chleb i wino w Ciało i Krew Pańską. Tradycyjna
praktyka podtrzymuje respekt dla Eucharystii i odpowiedni dystans do Niej. By
się zbliżyć trzeba być godnym. Dzięki temu w Polsce nadal powszechnie korzysta
się ze spowiedzi i w świadomości ogółu utrzymany został związek między tymi
sakramentami. Trwa poczucie konieczności bycia w stanie łaski uświęcającej, gdy
się przystępuje do Stołu Pańskiego. Tam gdzie dopuszczono przyjmowanie Komunii
Świętej na rękę konfesjonał poszedł w odstawkę. Niekiedy zdarza się w Polsce,
że jakiś zagraniczny turysta chce otrzymać Hostię na rękę, a nasz kapłan się na
to godzi. Nie powinien tego robić. Trzymajmy się obowiązujących u nas reguł, a
turysta niech się dostosuje.
Wszystkie te nowości, prowadzą do
protestantyzacji liturgii. Duchowni, którzy wprowadzają je, często nie zdają
sobie sprawy, że obniżają własną godność. W protestantyzmie nie ma kapłanów, bo
nie ma ważnych święceń - są tylko pastorzy (duszpasterze). Nie ma tam
Eucharystii, bo nie ma Przeistoczenia. Jest tylko nabożeństwo komunijne, gdzie
rozdawany opłatek tylko symbolizuje Jezusa. Oczywiście język wcale nie jest
mniej grzeszną częścią ciała niż ręka, ale jednak dotykanie czegoś oznacza
spoufalenie. Świętości się nie dotyka. Po Mszy prymicyjnej całujemy dłonie
nowego kapłana, bo są to dłonie wyświęcone, dłonie władne Przeistaczać, dłonie
godne dotykać Chrystusa. Nie dlatego, że ksiądz jest świętym, bo może wcale nie
jest, ale dlatego, że zastępuje Chrystusa, działa w Jego imieniu i Jego mocą
udziela nam Sakramentów Świętych. Nie dajmy sobie narzucić zachodnich nadużyć.
Trzymajmy się naszej polskiej tradycyjnej pobożności, tradycyjnego szacunku dla
kapłanów i ich funkcji. Brońmy naszej normalności.
Polskie ZOO
Chciałem
wydać ten numer Opoki w Kraju bez
odniesień do polityki bieżącej - ale nie da się. Muszę zająć stanowisko w
sprawie, o której mówi cała Polska, a która tylko pogłębia pogubienie
polityczne szarego obywatela. Uważam za konieczne rozdzielenie kilku spraw.
Sitwa
nomenklaturowa
Jest
oczywiste, że majątek PZPR, a właściwie majątek państwowy PRL, bo wszyscy go
wypracowywaliśmy, został w ten czy inny sposób sprywatyzowany na zasadzie
uwłaszczenia partyjnej nomenklatury. Gdy padały PGRy to pracownicy rozkradali
co się dało wyrwać. Gdy padało PRL działo się to samo. Stąd fortuny nowych
businessmanów. O tym wszyscy wiedzieli. Rewelacje Wprost (28.I.96) nadały tej informacji tylko kształt formalny,
nazwiska, nazwy spółek, konta, sumy. To zapewne tylko czubek góry lodowej.
Dawna nomenklatura trzyma się mocno, ma czego bronić i ma swoją klientelę
materialnie zainteresowaną w trwaniu starych powiązań. Przy tych ludziach robi
się pieniądze, a nie przy Kościele czy narodowej opozycji. By te układy złamać
nie wystarczy być szlachetnym i mieć rację. Trzeba jeszcze mieć siłę. Złamanie
tej sitwy jeszcze nas czeka i jest konieczne. Jest to zagadnienie na
płaszczyźnie moralnej. Przy istniejącej tolerancji wobec kradzieży mienia
państwowego, nie tak wnet wykrzesamy siłę moralną by te układy rozliczyć do
końca, do ostatniej łopaty skradzionej z PGRu. Jeżeli jest za późno by ukarać,
to musimy przynajmniej skompromitować, pozbawić dobrego imienia i dobrego
samopoczucia.
Lustracja i
przebaczenie
Jesteśmy
narodem tolerancyjnym. Łatwo winy przebaczamy. Domagamy się jednak przyznania
do win i włączenia w pracę po dobrej stronie. Po potopie szwedzkim zdrajcom
darowano. Ci co przystali do Szwedów, ale potem, zrozumiawszy błąd, włączyli
się do walki z nimi, cieszą się naszą sympatią (Kmicic), a nawet zaufaniem
(Sobieski został wybrany królem). Nigdy nie rozliczaliśmy tych co służyli administracji państw rozbiorczych. Nawet nie
rozliczyliśmy do końca tych co w 1920 r. poparli bolszewików. Kto się uczciwą
pracą włączył w budowanie Polski, nie musiał się obawiać kary. Po zamachu
majowym rokoszan nikt nie rozliczył. Nie znamy pełnej listy ofiar, ani ich
miejsca pochówku. O ofiarach Katynia i Oświęcimia pamiętamy, o zabitych w
grudniu 1970 i w kopalni Wujek także. Bo winowajcy jeszcze nie zostali
rozliczeni. Nawet nie chodzi o odbycie kary, ale o uznanie winy. Do 1939 r.
póki rządziła sanacja rozliczenie zamachu majowego nie było możliwe. Potem
przyszły ważniejsze wydarzenia, a winowajcy z jednej strony włączyli się do
walki o Polskę, a z drugiej zostali odsunięci od wpływów. Rozliczyła ich
historia. Znałem w Anglii premiera Sławoj-Składkowskiego - był magazynierem w
szkole dla polskich dzieci. Wydawał czystą pościel i odbierał brudną. Nic
innego nie umiał.
Czy
dziś widzimy ciężko pracujących zdegradowanych dawnych notabli PRL? Czy widzimy
bezrobotnych pracowników cenzury, sekretarzy partyjnych czy ZOMOwców? Nie było
rozliczenia PRL, nie było ukarania winnych, przyznania się do winy, odsunięcia
od korzyści materialnych. Najważniejsze jednak to, że nie widać zmiany w
charakterze pracy, w lojalności. Zmiana opiekuna zagranicznego to jeszcze nie
nawrócenie.
Lustracja
jest nam potrzebna jak powietrze. Bez niej dusimy się. Nie chodzi o zemstę. Tej
nikt nie chce. Chodzi o rozerwanie systemu przywilejów. O nazwanie przestępstwa
przestępstwem, zbrodni zbrodnią, zdrady zdradą, kradzieży kradzieżą. Przede
wszystki zaś chodzi o zmuszenie do uczciwej pracy dla Polski, nie dla siebie,
nie dla partii, nie dla Rosji czy Ameryki, ale dla Polski.
Propozycja
Kwaśniewskiego lustracji przez jego nominatów zakrawa na kpinę. Winowajcy będą
lustrować ofiary. Prawdziwa lustracja musi poczekać na prawdziwą zmianę, bez
okrągłego stołu i bez grubej kreski. Musi poczekać na czas gdy dotychczasowi
notable będą zmuszeni pracować normalnie, na miarę swoich kwalifikacji i sił,
gdy będą zmuszeni spokornieć.
Polska scena
Na
razie mamy to co mamy. Nie wszystko jest podłe. Na scenie politycznej są różne
orientacje i różni ludzie. Są też ludzie starający się w istniejącej sytuacji
coś dla Polski zrobić. Są tacy ludzie we wszystkich partiach. Dominują układy i
układziki, interesy i interesiki, obce wpływy i uzależnienia. Ale są też
patrioci. Często prawdziwe linie przedziałów biegną na poprzek formalnych
podziałów partyjnych.
Wmawia
nam się, że główny podział to na lewicę i prawicę, i do takiego trwałego
podziału się dąży z zachowaniem wszystkich nici władzy w rękach ludzi
sterowanych z zewnątrz. Tymczasem dzisiaj najważniejszy podział to na
internacjonalistów i na patriotów.
Rozkład
sił politycznych widzę następująco:
LEWICA PRAWICA
KPN KPN SN
BBWR SND
PSL SDP
PATRIOCI PSL PL SPR
PSL PChD UPR
ZChN
SLD PSL PSL „S” „S” ZChN
SLD PSL „S” ZChN
SLD
SLD PC
INTERNACJONALIŚCI SLD
SLD ROP
SLD UW
SLD UP UW UW UW K-100
Celowo
używam określeń "patrioci" i "internacjonaliści". Może
logiczniej byłoby napisać "patrioci" i "kosmopolici", lub
"nacjonaliści" i "internacjonaliści", jednak wyrazy
"kosmopolici" i "nacjonaliści" nabrały peioratywnego
znaczenia, a nie chcę nikogo obrażać przez używanie epitetów. Chodzi mi o
rozróżnienie tych, którzy widzą interes Polski na pierwszym miejscu od tych,
którzy chcą nas wiązać z jakimiś międzynarodówkami, w interesie szerszych
zrzeszeń. Na pewno w każdej partii są ludzie, którzy siebie widzieliby nieco
inaczej zlokalizowanych na tym wykresie, ale generalnie chyba nie wiele się
mylę. Marzyłby mi się rząd oparty o Stronnictwo Narodowe, lub szerzej o
patriotyczną prawicę (górny prawy róg wykresu), znając jednak realia wiem, że
nie ma dzisiaj siły, która mogłaby ten nurt do władzy wynieść. Unia Wolności
chciałaby być akuszerem i sternikiem koalicji opartej o prawą stronę tego
wykresu, nazywając go "rządem zaufania społecznego", "rządem
autorytetów moralnych" czy też "obozem postsolidarnościowym",
oczywiście bez "skrajnej prawicy" czyli tego co w górnym prawym rogu.
Rządzi koalicja SLD-PSL, czyli lewa strona wykresu. W kontekście szerszym,
"okrągło stołowym", od 1989 r. rządzi dolna część wykresu. Rządy internacjonalistów
nie Polsce jednak służą. Tymczasem uważam, że Polsce potrzebne są, i realne,
rządy górnej części wykresu. Uwagę tą kieruję szczególnie do PSL.
Powiązania
wywiadowcze
Cały
system władzy w PRL powiązany był siecią służb specjalnych, a służby te z KGB.
Nikt szczebla sekretarza KW (a taką funkcję w Białej Podlaskiej pełnił Józef
Oleksy) nie mógł być od tych powiązań wolny. Taka była polityka państwa i taką
rolę pełniła nomenklatura. Tak w tym środowisku rozumiano wtedy interes Polski.
Wszyscy o tym wiedzieliśmy. Gdy została ujawniona lista Macierewicza
podniecaliśmy się informacjami o osobach z poza nomenklatury, a nie nazwiskami
z SLD. Te niespodzianką nie były. Kontakty wywiadowcze tak łatwo nie ustają -
zwykle oparte są na jakichś szantażach. Kto raz wejdzie w sieć służb
specjalnych, na ogół nigdy z niej się nie wydobywa.
Zadaniem
wywiadów, jak i dyplomatów, jest zbieranie informacji. Każdy dyplomata i szpieg
śle raporty o tym z kim rozmawiał, co się dowiedział itd. Zarzut zdrady
postawiony przez min. Andrzeja Milczanowskiego premierowi Oleksemu dopiero
wtedy zadźwięczy prawdziwie gdy dowiemy się jaką to informację tajną przekazał
on KGB, czy komukolwiek innemu. Ujawnianie tajnych informacji jest
przestępstwem gdy się je przekazuje osobom nieuprawnionym do ich posiadania.
Wcale nie musi to być szpieg. Rozmowa ze szpiegiem przestępstwem nie jest,
nawet jeżeli się wie o tym, że jest on szpiegiem. W takich sytuacjach nieraz
się świadomie przekazuje pewne informacje by dezinformować, lub by dotrzeć z
jakąś informacją do mocodawców szpiega. Wszyscy wiemy co Ryszard Kukliński
przekazywał wywiadowi USA i za co dostał wyrok śmierci. Informował o tajnych
przygotowaniach do ogłoszenia stanu wojennego, a wcześniej plany operacyjne
Paktu Warszawskiego. Na razie nikt nam nie powiedział, którą z polskich
tajemnic ujawnił Oleksy. W KGB już wiedzą, w CIA pewno też, a szary obywatel w
Polsce jest nadal utrzymywany w niewiedzy. Przed kim trzyma się to jeszcze w
tajemnicy? Może by min. Milczanowski zechciał to wyjaśnić.
Prezydent
Wałęsa powiedział, że chciał sprawę ujawnić dopiero w połowie drugiej kadencji.
Skoro przegrał, musiał ujawnić wcześniej. A więc nie uważał sprawy za pilną, a
przecieku do KGB za szczególnie groźny dla Polski. Raczej chciał go wykorzystać
w kampanii wyborczej do Sejmu. Skoro została wykorzystana teraz musiał być
jakiś powód. Przy okazji zmalała sprawa dyplomów, podatków i deklaracji
majątkowych. Na pewno nie to jednak było głównym celem ruszenia sprawy w chwili
obecnej.
Okazuje
się, że głównym źródłem informacji jest sam rezydent KGB w Polsce płk. Ałganow.
Należy przypuszczać, że udzielił Marianowi Zacharskiemu takich informacji jakie
miał polecenie udzielić. W przeciwnym razie już by nie żył. Rosji, a
przynajmniej pewnym liczącym się siłom w Rosji, zależało na zdemaskowaniu Oleksego.
Mnie nie tyle interesuje czy i jakie miał kontakty Oleksy z KGB, ale dlaczego
właśnie teraz ktoś (kto?) uznał za celowe sprawę wywlec.
Wszystko
wygląda mi na jakąś prowokację polityczną. Jestem jak najbardziej za usunięciem
SLD od władzy. Nie mam cienia zaufania do jej polityków. Ale przy obecnym
układzie sił w Sejmie nie jest to możliwe. Uważałem zmianę Pawlaka na Oleksego,
z której tak był dumny prezydent Wałęsa, za zmianę na gorsze. Obawiam się, że i
teraz zamiana Oleksego na Cimoszewicza będzie zmianą na gorsze.
O co idzie
gra?
Nie jest wykluczone, że prowokację wymyśliła sama KGB. Rosji mogło
zależeć na tym., żeby Zachód uznał polskich polityków za nie godnych zaufania i
zrezygnował z wpuszczania nas do NATO. Może jednak chodziło o coś wręcz przeciwnego
i to z dwóch powodów.
Rząd
Światowy chce w Polsce dwóch dużych ugrupowań, realizujących ten sam program,
ale okresowo przekazujących sobie władzę. Jednym ma być lewica, z kimś takim
jak Kwaśniewski na czele, a drugim tzw. centroprawica, z kimś takim jak Geremek
na czele. Poseł Unii Wolności, Jan Rokita powiedział wprost: "Marzy mi się
zdrowy podział sceny politycznej na dwa obozy. Każdy przejaw takiej polaryzacji
witam z entuzjazmem, podobnie jak Leopold Unger" (Gazeta Wyborcza 20.XI.95).
Teraz gdy zbyt wiele władzy dostało się lewicy Rząd Światowy może chcieć
ją trochę osłabić, a przy okazji wzmocnić Unię Wolności. Wystarczy odpowiednio
nagłośnić znane fakty kompromitujące ludzi lewicy, by nie czuli się zbyt silni
i spokornieli. Czy dobrano się do skóry tym najniebezpieczniejszym dla Polski,
śmiem wątpić.
Druga
sprawa to uzależnienia zewnętrzne. Od pokoleń mamy w Polsce obóz prozachodni i
prorosyjski. Jedni i drudzy zamiast liczyć na własne siły wspierają się
poparciem zewnętrznym, zależy im na dobrej opinii czy to w Moskwie czy w
Waszyngtonie (lub Bonn). Zachodni opiekunowie mogą obawiać się, że przy
demokratycznym powrocie komunistów do władzy, nie tylko w Polsce ale i w Rosji,
może nastąpić odbudowanie dawnych powiązań po linii koneksji partyjnych. Mogą
obawiać się niezależnych od nich kontaktów polsko-rosyjskich. Chcą byśmy z
Rosją rozmawiali poprzez Waszyngton czy Brukselę, a nie bezpośrednio. By
przeciąć potencjalne koneksje podsunęli kompromitujące informacje, przy
współpracy z tymi siłami w Rosji, które obecnie z Zachodem współpracują. Tam
nie ma dziś jednolitego frontu, a w którym obozie jest Ałganow i jego mocodawcy
nie wiadomo. Pewne osłabienie SLD może im być na rękę. Pomoc wywiadowcza z USA
może być uznana za rosnące zaufanie Zachodu do nas. Oleksy osłony z Zachodu nie
ma. Co innego Kwaśniewski.
Towarzysz czy brat?
Demonstracje przeciwko
Kwaśniewskiemu mają mu za złe głównie to, że jest komunistą, że jego
prezydentura to powrót do PRL, do nomenklatury partyjnej, do powiązań z KGB
itd. Obawiam się, że jest on dużo bardziej niebezpieczny. Jego ciche powiązania
z Zachodem, poparcie jakie dostał od Clintona, aprobata wielkich światowych
mediów - to wszystko każe podejrzewać, że jeszcze skuteczniej niż ekipa
"posierpniowa" sprzedawać będzie nasze interesy obcym z za zachodniej
granicy. Prasa żydowska (np. nowojorski Forward
24.XI.95), chwali Polskę, że w kampanii prezydenckiej nie wypominano
Kwaśniewskiemu jego żydowskiego pochodzenia. Obawiam się, że Kwaśniewski to nie
człowiek Rosji czy KGB, ale człowiek o wiele dla nas dziś groźniejszych
zakulisowych sił zachodnich.
Bp G. F. Dillon w swej słynnej
książce o masonerii pt. "Antychryst w walce z Kościołem!" (Warszawa
1994, Wyd. Fulmen, str. 172) ujawnia różne znaki porozumiewawcze masonów.
Jednym z nich jest znak wierności, który masoni znają od drugiego stopnia
wtajemniczenia, od stopnia czeladnika: "Znak wykonuje się kładąc prawą
rękę na lewej piersi, stawiając kciuk prostopadle by tworzyć kształt
węgielnicy" (str. 172). Aleksander Kwaśniewski, po złożeniu przysięgi
prezydenckiej przed Zgromadzeniem Narodowym, pokłonił się w kierunku kamer
telewizyjnych trzymając prawą dłoń na lewej piersi z kciukiem prostopadle do
góry. Gest ten nie jest w Polsce znany. Niezorientowani mogli sądzić, że ze
wzruszenia zabolało go serce. Sądzę jednak, że kto miał to zrozumieć zrozumiał.
Gazeta Wyborcza (27.XII.95)
opublikowała zdjęcie nowego prezydenta właśnie z tym gestem. Równocześnie inne
gazety (np. Rzeczpospolita)
opublikowały zdjęcie z dwoma palcami do góry w trakcie składania przez
Kwaśniewskiego przysięgi prezydenckiej Narodowi. Który gest był ważniejszy
zobaczymy.
Żeby nie było wątpliwości w swoim
orędziu do narodu Kwaśniewski powołał się na Edwarda Lipińskiego. Lipiński
uchodzi za człowieka opozycji. Był współzałożycielem KORu za co przez jakiś
czas więziony był przez władze PRL. Skąd tu nagle sympatia do niego, byłego
ministra ostatniego rządu PRL. Może warto przypomnieć, że Edward Lipiński to
jeden z niewielu znanych masonów czasu PRL, członek loży Kopernik od roku 1972
(L. Hass, "Masoneria Polska XX wieku", 1993). Powoływał się również
na Józefa Piłsudskiego jako na bliskiego mu człowieka lewicy, oraz na Oskara
Lange.
Dodajmy, że w czasie pierwszej
wizyty zagranicznej prezydent Kwaśniewski nie omieszkał odwiedzić w Paryżu
Jerzego Giedroycia, ojca chrzestnego wszystkich polskich kosmopolitów.
Teraz
by poinformować USA o "aktualnej sytuacji politycznej w Polsce" Kwaśniewski wysłał tam Jerzego Milewskiego (Gazeta Wyborcza 24.I.96). Przypomnijmy,
że w latach osiemdziesiątych Milewski był zaufanym zarówno USA jak i Wałęsy, i
przez jego ręce szły amerykańskie pieniądze dla "Solidarności".
Timeo
Danaos et dona ferentes
Referendum
uwłaszczeniowe
Jesteśmy
świadkami jawnego oszustwa. Mamy się wszyscy wypowiedzieć w sprawie, której nie
rozumiemy. Media robią wszystko byśmy nie zrozumieli. Co dziennie o 19.20 przed
głównym wydaniem dziennika telewizyjnego w programie 1 jakiś ekspert mąci nam w
głowie. Plączą pojęcia powszechnego uwłaszczenia i powszechnej prywatyzacji.
Okazuje się, że nikt nie wie co będzie oznaczał jakikolwiek wynik referendum.
Ono nikogo do niczego nie zobowiązuje. Nawet nie jest gigantycznym sondażem
opinii publicznej, bo po pierwsze dotyczyć będzie niereprezentatywnej próby
(tylko tych co się pofatygują do urn), a po drugie pytania są za trudne. W
każdym razie ja ich nie rozumiem. Odnoszę wrażenie, że organizatorom referendum
zależy na tym by nikt ich nie rozumiał. O tym, że jest to świadome
dezinformowanie świadczy m.in. ciągłe zmienianie kolejności pytań.
Zapewne
władzy zależy na tym by ludzie nie poszli głosować. To im zostawia wolną rękę.
Jeżeli zagłosuje 50% uprawnionych, to referendum będzie ważne. Ale to i tak nic
nie oznacza. Jeżeli się okaże, że nie chcemy uwłaszczenia to nic się nie
zmieni. Jeżeli chcemy, to nie wiadomo według jakich metod, bo jest oczywiste,
że z odpowiedzi na pozostałe pytania wynikać będzie zupełny kogel mogel. Na
wszelką ewentualność zapowiada się, że i tak nie ma już nic do uwłaszczania, bo
są tylko długi. By przypadkiem coś nie zostało do uwłaszczenia sejmowa komisja
przekształceń własnościowych przyjęła dokument pt. "Kierunki prywatyzacji
na 1996r. (Gazeta Wyborcza 1.XII.95).
Przewiduje on, że w 1996 roku sprzedane zostaną "Polska Miedź", LOT,
RUCH, Pewex i Domy Towarowe "Centrum" a w 1997 Telekomunikacja
Polska. Do kupienia "Polskiej Miedzi" szykują się już banki Salomon
Brothers, J.P. Morgan, Morgan Stanley, SBC Warburg, Goldman Sachs i CS First
Boston. Piękne uwłaszczenie Narodu.
Cóż
więc radzić.
Sądzę,
że głosować trzeba, by nie oddawać sprawy walkowerem. Na pytanie prezydenckie
odpowiedzieć trzeba TAK - bo Naród Polski powinien być uwłaszczony. Na pytanie
o rozszerzenie NFI odpowiedzieć trzeba NIE bo, już widzimy jak wielkim są one
oszustwem. Okazały się wywłaszczeniem. Pozostałe pytania radziłbym zostawić bez
odpowiedzi w myśl zasady, że na głupie pytania się nie odpowiada.
Z nauczania Feliksa Konecznego
Nierówność
Nierówność była zawsze, tak jak i swary z jej powodu. Kain miał
pretensje, że wiatr nierówno dym unosi. Przez całość dziejów ludzkości były
wojny z sąsiadami po to by zabrać im czego najeźdźca nie ma. Walczono o ogień,
o kobiety (Helenę, Sabinki), o jasyr, o łupy, o ziemię. Wynika to z plączącej
się po meandrach myśli ludzkiej ideologii równości.
Ideał równości majątkowej
przyświecał wielu przywódcom politycznym wyniesionym przez lud. Znalazłszy się
jednak u władzy odchodzili od ideologii równości i stawali się przykładami
nierówności. Nie potrafili zaprowadzić równości. Ci co do władzy nie doszli,
pozostali w sympatycznej legendzie ludowej, jak nasz Janosik. Ale to był drobny
zbój, zbójnicek. On zabierał tym co mają i rozdawał tym co nie mają.
Otóż Koneczny zwraca uwagę na fakt,
że nierówność jest stanem normalnym, że nierówności zwalczać się nie da i
dlatego nie należy. Nierówność wynika z systemu rodowego, gdzie jest patriarcha
i stwarzająca nierówność biologiczna bliskość do niego. Nierówność wynika z
dziedziczenia, nie tylko majątku, ale i określonej kultury, poziomu
technicznego, wiedzy organizacyjnej. Nierówność wynika też z odziedziczonych
talentów, zdrowia, sił fizycznych i intelektualnych. Ma też źródło w różnicach
woli, pracowitości i przedsiębiorczości.
Tam gdzie panuje ideał równości
majątkowej, tam gdzie zabiera się temu co ma "ponad potrzeby" i
rozdaje to ubogim, tam ubóstwo jest zapewnione na wieki. Tam jest równanie w
dół, do minimalnych potrzeb. Nikt nie będzie się wysilał by mieć więcej, bo i
tak mu zabiorą. Bez wysiłku, postępu materialnego nie będzie. Wiele ludów
cierpi stagnację właśnie z tego powodu.
Postęp jest tylko tam, gdzie pozwala
się ludziom bogacić. Chodzi jednak o to by bogacić się uczciwie, dzięki własnej
pracy i przedsiębiorczości. W starożytności miarą bogactwa było posiadanie
ludzi, którzy wyręczą od pracy. Często jest tak nadal. Rzecz sprowadza się do
tego, czy uznaje się pracę za klątwę, za zło konieczne, czy też za
błogosławieństwo. Dopiero chrześcijaństwo nadało pracy wymiar etyczny.
Chrześcijaństwo nie tylko, nie zwalcza własności prywatnej, ale aprobuje jej
uczciwe pomnażanie. Praca, jest obowiązkiem moralnym.
Równocześnie jednak troska o ubogich
też jest obowiązkiem moralnym. Nie jest możliwy system, który by zlikwidował
ubogich. Pewien sułtan zebrał wszystkich ubogich swego władztwa i zabił ich.
Wkrótce znowu pojawili się ubodzy. Problemu nie zlikwidował. "Ubogich
zawsze macie u siebie" (Mk.14,7) powiedział Chrystus Pan. Trzeba się
starać ulżyć ubogim - ale jak?
Poszukiwanie formuły generalnej doprowadziło do takich wynaturzeń jak
recepta Marksa. Odbieranie bogatym siłą i rozdawanie biednym, prowadzi do
zrównania w ubóstwie. Nie będzie wsparcia dla ubogich, bez obecności bogatych.
Nie ma formuły generalnej. Recepta zawsze zależna jest miejsca, czasu i
okoliczności, a zawsze polega na stopniowym i nie równym bogaceniu się. Pomoc
ubogim najskuteczniejsza jest na najniższym szczeblu, najbliżej ubogiego. Tak
więc niech ci co mają będą wrażliwi na ubogich w swoim otoczeniu. Jest to temat
dla sąsiadów, dla gminy czy parafii. Im wyższy szczebel tym się zajmuje tym
więcej marnotrawstwa i pracy pozornej zjadającej środki przewidziane na pomoc
biednym. Bogaty zatrudniając biedaka bardziej mu pomaga niż dając mu jałmużnę.
Nie ma innej rady, jak dopuścić do
indywidualnego bogacenia się, byle środkami uczciwymi. Dobrobyt ogółu nie
podniesie się póki nie nastąpi to u jednostek. Tego uczy historia. Dopiero
naśladowanie jednostki wybitnej przez następne daje rozwój.
Co to oznacza praktycznie? Nie wolno
podatkami odbierać ochoty do pracy, do wysiłku, do oszczędności, do gromadzenia
dóbr, do przekazywania ich innym. Nie wolno zabierać jednemu by dać drugiemu.
Jałmużna jest obowiązkiem indywidualnym, a nie przymusem zbiorowym. Natomiast
przymus jest konieczny by odebrać dobra zgromadzone nieuczciwie, cudzym
kosztem, ukradzione. Tolerancja wobec nieuczciwy fortun odbiera ochotę do
uczciwej pracy i w efekcie też prowadzi do ubóstwa.
NOTATKI
Pranie mózgów
Licealistom klasy III prócz klasyki pozytywizmu i Młodej Polski
jako lektury uzupełniające podaje się m.in. J. Iwaszkiewicza, S. Żeromskiego (Dzienniki), A. Struga, J.Tuwima, Cz. Miłosza, T. Boya-Żeleńskiego, Z. Nałkowską, W. Gombrowicza,
S.I. Witkiewicza, A. Słonimskiego, J. Błońskiego, A. Sandauera
Licealiści klasy IV karmieni są
następującą literaturą współczesną :
Poezja: obowiązkowo K.K.Baczyński, Cz. Miłosz, T. Różewicz, Z. Herbert, M.
Białoszewski; a uzupełniająco J. Przyboś, K. Wierzyński, J. Lechoń, A. Słonimski, K. I. Gałczyński, A. Ważyk, W.
Broniewski, J. Łobodowski, J. Twardowski, R. Brandstaetter, Z. Gajcy, W.
Szymborska, A. Kamieńska, S. Grochowiak, T. Nowak, E. Bryll, E. Stachura, E.,
Lipska, S. Barańczak, R. Krynicki, J. Baran, T. Jastrun, J. Polkowski, B. Maj.
Literatura faktu: obowiązkowo G. Herling-Gruziński, K. Moczarski; a
uzupełniająco M. Białoszewski, M. Dąbrowska (mąż ), W. Gombrowicz, G. Herling-Gruziński, H. Krall, R.
Kapuściński, J. Korczak, Z. Nałkowska, J. Nowak-Jeziorański, M.
Wańkowicz, L. Tyrmand, J.J. Szczepański, A. Wat, kard. S. Wyszyński.
Proza fabularna: Obowiązkowo T. Borowski, G. Herling-Grudziński, J.
Andrzejewski, T. Konwicki; a uzupełniająco J. Andrzejewski, H. Auderska, K.
Brandys, M. Hłasko, T. Konwicki, J. Krzysztoń, A. Kuśniewicz, S. Lem, Cz.
Miłosz, W. Myśliwski, T. Nowak, M. Nowakowski, E. Redlińska, S. Mrożek, J.
Stryjkowski, J.J. Szczepański, A.
Szczypiorski, W. Terlecki.
Dramat: obowiązkowo S. Mrożek; a uzupełniająco W. Gombrowicz, T. Różewicz, S.
Mrożek
Sporo w tym gronie masonów (ze
znakiem ). Gdy poumierają dowiem się ilu więcej. Tacy autorzy
jak Gombrowicz czy Witkacy to programowo mąciciele umysłów. Z pisarzy
emigracyjnych są głównie związani z Radiem Wolna Europa lub z Kulturą paryską,
o wiadomym profilu politycznym i ideowym. Z klasyków PRL utrzymało się sporo
nazwisk. Natomiast jakoś zupełnie brak autorów programowo katolickich. Gdzie
się podziali Zofia Kossak-Sczucka, Władysław Jan Grabski, Jan Dobraczyński,
Antoni Gołubiew, czy chociażby emigracyjni jak Jan Bielatowicz, Florian
Czarnyszewicz, Józef Kisielewski, Beata Obertyńska? Tylko Zapiski więzienne
kard. Wyszyńskiego podane są dla przeciwwagi dla tego całego bełkotu literatury
współczesnej. Cóż się dziwić, że absolwenci szkół średnich potem już nic nie
czytają!
###
Walentynki
Od jakiegoś czasu zainstalowano w
Polsce głupi zachodni zwyczaj wysyłania kartek na dzień św. Walentego. Zachęca
się do tego dzieci. Kartki bywają sprośne, a zawsze przedwcześnie rozbudzają
zainteresowania miłosne. Promują to szkoły. Pozwala się na rozluźnioną w tym
dniu dyscyplinę, na chodzenie z kartkami po klasach w czasie lekcji itd.
Uczestniczy też Poczta Polska, która kosztem nas wszystkich, kosztem stale
podnoszonych opłat, drukuje kolorowe plakaty zachęcające dzieci do kupowania
kartek walentynowych. Poczta Polska pisze do dyrektorów szkół reklamując kartki
i znaczki okolicznościowe. W wielu szkołach dyrektorzy pozwalają na
rozwieszanie tych pocztowych plakatów w widocznych miejscach.
W sposób oczywisty tu nie chodzi o
reklamę usług pocztowych czy też jej towarów. Takich akcji nie ma na święta
chrześcijańskie, kiedy to tradycyjnie w Polsce wysyła się bliskim życzenia. W
sposób oczywisty chodzi o mącenie dzieciom w głowach i lansowanie pomysłu
pogańskiego
###
Opluwanie narodowców trwa
Ukazało się nowe wydanie książki
Jana Józefa Lipskiego "Katolickie Państwo Narodu Polskiego",
poświęconej opluwaniu ideologii narodowej, głównie ONRu. Dzisiaj już wiemy (L.
Hass "Masoneria Polska XX
wieku"), że J.J. Lipski był masonem, jednym z niewielu działających w
latach 1961-1990. Obecne wydanie książki ma przedmowę pióra Adama Michnika,
zachwalającą Lipskiego. Na koszt wydania tej książki złożyły się Fundacja
Stefana Batorego (Sorosa), Spółka "Agora", czyli wydawca Gazety Wyborczej oraz Ministerstwo
Kultury i Sztuki. Z takim wsparciem to może nawet ktoś przeczyta. Dowie się, że
narodowcy to właściwie faszyści i hitlerowcy. Może i do lektur szkolnych
książka ta trafi!
###
Prosimy o nazwiska
Jak twierdzi Tadeusz Cegielski,
Wielki Sekretarz Wielkiej Loży Narodowej Polski, w naszym kraju "na czele
prawicowych, katolickich partii stoją wolnomularze, niekiedy byli, a niekiedy
nadal aktywni" (Rzeczpospolita
28.XII.95).
###
"Wspólna Polska"
Jak doniosła PAP (Gazeta Współczesna, 18.XII.95) w
Warszawie powołano Fundację - Forum Środkowoeuropejskie, pozarządową
organizację wspierającą działania Krajów Stowarzyszonych z Unią Europejską,
zmierzających do uzyskania pełnego w niej członkostwa. Ze strony polskiej
porozumienie podpisali Bronisław Geremek, Andrzej Olechowski i Dariusz Rosati.
Komitet Inicjatywny Fundacji przyjął prezydent elekt Aleksander Kwaśniewski. Do
Fundacji należy 8 krajów postkomunistycznych, Francja, Belgia, Niemcy i UE.
Pomysł powstał podczas konferencji Kolegium Europejskiego w Brugii (Belgia) w
1994r. oraz na spotkaniu w Natolinie pod Warszawą w kwietniu 1995r. z udziałem
Raymonda Barre, Helmuta Schmidta i Bronisława Geremka. W obu spotkaniach brał
też udział Aleksander Kwaśniewski.
Można by sądzić, że Polskę
reprezentują przedstawiciele bardzo różnych środowisk politycznych. To pozorne
zróżnicowanie znika jednak gdy uświadomimy sobie, że Geremek uczestniczył w
spotkaniu Komisji Trójstronnej, Olechowski w Klubie Bilderberg, a Rosati to
pracownik genewskich agend ONZ i Banku Światowego - 18.XII.95r. jeszcze nie był
szefem MSZ. [Czytelnikom za granicą wyjaśniam, że "Wspólna Polska" to
było hasło wyborcze Aleksandra Kwaśniewskiego].
###
Collegium Invisibile
W poprzednim numerze Opoki w Kraju odnotowałem powstanie w
Warszawie prywatnej szkoły elit pod nazwą Szkoły Nauk Społecznych. To samo
środowisko powołało jeszcze jedną podobną instytucję, Collegium Invisibile. (Collegium Invisibile, Biuletyn Informacyjny,
Jesień 1995). George Soros, poprzez swój Instytut Społeczeństwa Otwartego w
Budapeszcie, założył już trzecią taką placówkę w Europie wschodniej (po
Węgrzech i Rumunii). W Polsce firmują ją Towarzystwo Naukowe Prakseologii,
Fundacja "Wiedza i Działanie" im. Tadeusza Kotarbińskiego i Ludwika
von Misesa. Imprezę finansują również Fundacja im. Stefana Batorego i PKO BP w
Warszawie. Nowa uczelnia, która 6.X.95r. zainaugurowała swoją działalność, zupełnie
formalnie nawiązuje do prekursora masonerii, angielskiego Invisible College z XVII w. Na inauguracji była też mowa o Collegium Nobilium ks. Konarskiego, jako
o prekursorskiej szkole elit, dla szlachetnie urodzonych. Obecne Collegium
Invisibile ma z założenia kształcić "wąską grupę kandydatów na członków
przyszłej elity intelektualnej kraju". Pijarzy wszakże nie nawiązywali do
angielskiego Invisible College.
Była to tajna instytucja wywodząca
się z Różokrzyżowców (wcześniej Templariuszy), a zajmująca się wiedzą tajemną,
astrologią, alchemią, nekromancją itd. Funkcjonowała w Oksfordzie. Do czołowych
nazwisk z kręgu Invisible College
neleżeli William Moray, Elias Ashmole, Robert Boyle, John Locke, Christopher
Wren, John Wilkins i in. Z tego środowiska powstała najpierw Royal Society, a później Wielka Loża
Anglii (Baignet M, i Leigh R. "The Temple and the Lodge", Jonathan
Cape, Londyn. 1989). Do tego nurtu nawiązują uczelnie Sorosa.
W wyniku konkursu przyjęto 20
studentów i tyle przyjmować się będzie co roku, co da w przyszłości liczbę
80-100 pobierających naukę. Studenci mają za sobą rok lub dwa lata studiów na
innych uczelniach i będą je kontynuować. Zajęcia w Collegium Invisibile mają
charakter uzupełniający, w systemie indywidualnego toku nauczania, w połączeniu
z kierownictwem przez osobistego "tutora". Studenci otrzymują
specjalne stypendia.
Warto odnotować osoby zaangażowane w
tworzenie tej uczelni: Kierownictwo: Prof. dr hab. Wojciech Gasparski i dr hab.
Anna Lewicka-Strzalecka z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN oraz dr. hab.
Danuta Miller z Tow. Naukowego Prakseologii. Rada Naukowa: profesorowie Jan
Doroszewski, Jerzy Dietl, Alfred A. Janowski, Mirosława Marody, Jacek Sójka,
Piotr Sztompka i dr. Wojciech Jekiel. Tutorzy: profesorowie Stefan Amsterdamski,
Bronisław Geremek, Aleksdander Gieysztor, Jacek Hołówka, Ewa Łętowska, Andrzej
S. Mencwel, Jacek Sójka, Edmund Wnuk-Lipiński, Ryszard Wójcicki, dr. hab.
Kazimierz Frieske i dr. Wojciech Jekiel. Wśród tutorów wymienionych przy
nazwiskach studentów są dodatkowo profesorowie: Zdzisław Libera, Edmund
Mokrzycki, Janusz Łętowski, Czesław Hernas, Antoni Mączek, Wojciech
Maciejewski, Aldona Jawłowska-Curlanis, Janusz Beksiak, Jan Błoński, Jacek
Jadacki, Andrzej Strzalecki, Grzegorz Sztabiński, Lech Szczucki, Mirosław
Marody, Andrzej Rychard.
Chyba warto też odnotować
"przyszłe elity intelektualne kraju": Paweł Bukowiec, Joanna Cyrek,
Katarzyna Dąbek, Maciej Eder, Bartosz Gomółka, Michał Greszta, Rafał Janc,
Jakub Kałużny, Krzysztof Kluza, Ewa Kołodziejczyk, Aleksander Kotłowski, Mariusz
Kowalski, Marceli Kubik, Monika Nalepa,
Ewa Paszkiewicz, Olga Podfilipska, Jan Potkański, Małgorzata Sikorska,
Karolina Świrska i Łukasz Warzecha.
###
Kogo lubi Wałęsa
Jako pierwszy Order Orła Białego,
dostał od prezydenta Wałęsy Jan Paweł II.. Dalej, prócz wizytujących nas głów
obcych państw, orderem tym Wałęsa odznaczył, Witolda Lutosławskiego, gen.
Stanisława Maczka, Adama Bienia (ostatniego z 16 ze słynnego procesu dowódców
Polski podziemnej w Moskwie), Aleksandra Gieysztora, Czesława Miłosza, Zofię
Morawską, Jana Nowaka Jeziorańskiego, Stanisława Stommę, Jerzego Turowicza oraz
pośmiertnie kard. Stefana Wyszyńskiego (Biuletyn
Numizmatyczny 1995 2(298): 15-24). W ostatnich dniach urzędowania prezydent
Wałęsa nadał to najwyższe polskie odznaczenie jeszcze Zbigniewowi
Brzezińskiemu, Tadeuszowi Mazowieckiemu oraz Władysławowi Bartoszewskiemu. Ani
Jan Paweł II ani Prymas Tysiąclecia nie mogli wiedzieć w jakim znajdą się
gronie.
###
Rakiety na Polskę.
Jak podał londyński Daily Telegraph (17.X.95) na podstawie
dokumentu moskiewskiego Instytutu Badań Obronnych "Nalega się na Kremlin
by zajął kraje bałtyckie i ustawił broń jądrową na granicy z Polską gdyby NATO
kontynuowało plany ekspansji na wschód" (cyt. za New Age Bulletin 6(5) z listopada 1995).
###
Podzielna Polska
Jak podał Nowy Przegląd Wszechpolski (nr. 1995) w Komisji Konstytucyjnej
Zgromadzenia Narodowego na posiedzeniu w dniu 8.II.95r. (Biuletyn Komisji nr. 13) dyskutowano nad zapisem:
"Rzeczpospolita Polska jest Państwem jednolitym i niepodzielnym".
Wśród głosujących przeciw temu zapisowi byli m.in Alicja Grześkowiak i Jan
Maria Rokita.
###
Wyprzedaż
Z zachwytem media informują nas, że
zniesiono ograniczenia w prawie do zakupu nieruchomości zagranicą. Już lecę kupować!
Natomiast rzadziej nam się mówi, że będą zniesione ograniczenia zakupu
nieruchomości przez cudzoziemców w Polsce. Niemcy tylko na to czekają.
Zniesienie ustawy z roku 1920, na mocy której wymagana jest zgoda naszego MSW
na zakup ziemi w Polsce przez cudzoziemca zagraża masowym wykupem przez tego
kto bogatszy, czyli przez Niemców. Nawet z "bonami prywatyzacyjnymi"
czy "świadectwami udziałowymi" nie stawimy czoła niemieckiej
konkurencji. To wszystko w ramach przystosowywania się do Europy.
O planowanej zmianie w Niemczech
wiedziano już latem zeszłego roku. Pod kościołem katolickim w Berlinie (Felix
str.) rozdawano ulotki informujące o możliwości zakupu uzbrojonych własnościowych działek rekreacyjnych
wśród lasów Nadleśnictwa Rzepin, w miejscowości Lubiechnia Mała. Ulotka podaje
numery telefonów w Rzepinie i w Berlinie gdzie można uzyskać bliższe
informacje. Ulotka zapewnia, że "działki mogą nabywać obywatele polscy niemieccy"
Min. Władysław Bartoszewski
zapewniał nas, że "Droga Polski do Europy wiedzie przez współpracę z
Niemcami i tylko z nimi" (Gazeta Wyborcza 24.X.95).
###
OSKKTPŚ
Polski Związek Zachodni, Ośrodek
Lokalny z Kędzierzyna-Koźle, pismem podpisanym przez Jerzego Bobińskiego,
wybitnego działacza narodowego ze Śląska, od lat skutecznie propagującego wśród
dzieci tradycyjne pieśni ludowe, wystąpił z inicjatywą utworzenia "Ogólnopolskiego Społecznego Komitetu
Kultywowania Tradycji Powstań Śląskich". Popieram tą inicjatywę. Do
akcji sprowokował działaczy Śląska smutny fakt, poniżej godności narodowej, że
sprawą ratowania polskiego pomnika na Górze Świętej Anny, pomnika
upamiętniającego antyniemieckie powstanie, zajmuje się burmistrz gminy Leśnica,
Hubert Kurzał, który jest równocześnie funkcyjnym członkiem w organizacji
mniejszości niemieckiej. Adres kontaktowy dla zainteresowanych: T. Kacuga, ul.
1 Maja 18c-1, 47-220 Kędzierzyn-Koźle.
###
Czołgi zbawienia
Playboy
(8.95) w artykule Janusza Miliszkiewicza pt. "Czołgi zbawienia"
ubolewa, że "Odrodzenie się Akcji Katolickiej powoduje, że wiara przestaje
być twoją prywatną sprawą". Tak jest! Króluj nam Chryste! Błękitne
rozwińmy sztandary! W Polsce nie damy ograniczyć katolicyzmu do domu i
zakrystii. Chcemy katolickiego państwa, katolickich instytucji oświatowych,
katolickiej służby zdrowia, katolickiej kultury. Chcemy widzieć kto jest kto i
z otwartą przyłbicą szerzyć wiarę ojców naszych. Niech Playboy drży ze strachu, bo jego czas musi się skończyć.
###
Żydowskie pouczenia dla kaznodziei
Gdy świat cały pomstował na ks.
Jankowskiego za jego wypowiedź z ambony o gwieździe Dawida, podobna sprawa
zdarzyła się w USA. Żydówka, pani Penny Catzen, która uczestniczyła 4.VI. 95r.
w katolickiej katedrze pod wezwaniem Marii Naszej Królowej w Baltimore w
Pierwszej Komunii swojej wnuczki, dopatrzyła się "jaskrawego
antysemityzmu" w homilii ks. Heinricha Losemanna, gdyż oskarżał Żydów o
zabójstwo Jezusa. Złożyła w tej sprawie skargę do Williama kardynała Keelera,
Abpa Baltimore. Ks. Losemann musiał się na piśmie tłumaczyć, że komentując obowiązujące
w tym dniu słowa ewangelii: "Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie
przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami"
(J.20.19), dopowiedział, że bali się śmierci jakiej zaznał Jezus. Nie pamiętał
dokładnych słów jakie użył, ale nie chciał nikogo urazić i obiecał większą
ostrożność na przyszłość. Pani Catzen uznała, że to tylko dowodzi, że istnieje
"nieświadomy, niezamierzony antysemityzm" u katolickiego kleru.
Komitet Amerykańsko Żydowski (American Jewish Committee), w którego władzach zasiada
mąż pani Catzen, zapowiedział zorganizowanie wspólnie z Instytutem Studiów
Chrześcijańsko-Żydowskich specjalnych wykładów dla chrześcijańskich kaznodziei
w celu wyeliminowania "antyżydowskiego uprzedzenia". Program wykładów
oparty jest na 4 założeniach: 1) Postawa chrześcijan wobec judaizmu i Żydów
kształtowana jest przez chrześcijańskie kaznodziejstwo, 2) Większość
chrześcijańskich kaznodziei nie zdaje sobie sprawy z antyżydowskiego
uprzedzenia zawartego w ewangeliach, 3) Chrześcijańscy kaznodzieje nie
doceniają trwałej żywotności judaizmu i narodu żydowskiego, oraz 4)
Chrześcijaństwo musi odejść od prawie 2000-letniej tradycji interpretowania
Biblii żydowskiej jako zapowiedzi spełnionej w Nowym Testamencie. Kard. Keller
nakazał duchowieństwu diecezji Baltimore uczestniczyć w tych wykładach. (The Wanderer 29.VI.95).
U nas jest podobnie. Ks. Stanisław
Musiał T.J., członek Komisji Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem w wywiadzie dla
Gazety Wyborczej (28-29.X.95)
powiedział, że "zorganizowaliśmy wiele cykli wykładów rabinów w naszych
seminariach duchownych". Dodał jeszcze, że "byłoby pięknym gestem,
gdyby Episkopat wezwał do zbiórki we wszystkich kościołach polskich na remont
jednej synagogi".
Gdy nie-Żydzi odwiedzają synagogę,
przez respekt dla gospodarzy nakrywają głowy. Od męskich gości w kościołach
katolickich spodziewamy się by nakrycia głowy zdjęli. Polska Rada Chrześcijan i
Żydów zorganizowała 22.X.95r. spotkanie ekumeniczne w kościele Dzieciątka
Jezus. Obecni Żydzi mieli na głowach jarmułki (Gazeta Wyborcza 23.X.95).
Ciekawe kiedy katolicy zaczną uczyć
rabinów jak się zachowywać i jakich to uprzedzeń wobec katolików mają się
wyzbyć Żydzi? Przed wojną w Wilnie Żydzi jak i każdy Polak, przejeżdżając pod
Ostrą Bramą zdejmowali czapki. Jak bardzo świat się zmienił!
###
Cena grzechu
San Jose Associates, firma
wydawnicza i studyjna w USA, wyceniła koszta jakie USA poniosły, w latach 1968
i 1992, z tytułu popełnianych grzechów przeciwko niektórym przykazaniom. Oto
one w mld. dolarów wg ich wartości z 1993r. (The Wanderer 4.V95):
1968 1992
IV
- opieka społeczna i lekarska nad porzuconymi rodzicami 115 415
V
- zabójstwa, aborcje, samobójstwa, skutki alkoholu i narkotyków 39 203
VI
- rozwody, pomoc niepełnym rodzinom, dokarmianie, leczenie
zakwaterowanie, AIDS 88 214
VII
- podpalenia, kradzieże, nadmierne odszkodowania, wyłudzone
odszkodowania, fikcyjne bankructwa 82 359
Razem 324
1191
Dochód
narodowy 3521 6198
Procent
dochodu narodowego 9% 19%
W latach 1968-1992 koszty grzechów
rosły średnio o 5,6% rocznie gdy w tym samym czasie dochód narodowy rósł tylko
2,4%. Tolerancja zła jest kosztowna.
###
Opoka
w Kraju na internecie
Posiadaczy łączy komputerowych
internetu informuję, że mogą otrzymać tą drogą Opokę w Kraju jeszcze zanim gotowa jest wersja powielana
kserograficznie. Przygotowanie i dystrybucja wersji sieciowej:
Piotr J.
Ochwal: pedro@polsl.gliwice.pl
Półautomatyczna
dystrybucja "OwK" - wyślij na wyżej podany adres list zatytułowany:
OwK-prenumerata
Numery archiwalne Opoki w Kraju dostępne są przez WWW pod:
http://www.polsl.gliwice.pl/~pedro/owk.html
Pragnę serdecznie podziękować
Piotrowi Ochwal za podjęcie się trudu zorganizowania tej formy dystrybucji Opoki w Kraju.
###
Książki które polecam
Mathis Bortner 1995, "Jak
dobija się gospodarkę polską od 1989 roku - list otwarty do prezydenta Lecha
Wałęsy" nakł. autora. Druk: Wrocławskie Zakł. Graficzne, ul. Oławska ll).
Autor, do 1990 r. doradca Lecha Wałęsy, ujawnia mechanizmy jakimi
antychrześcijańskie siły zakulisowe opanowały kraje zachodnie a teraz opanowują
wschodnie.
Wojciech Cejrowski 1996,
"Kołtun się jeży", Fulmen W-wa.
Moje
książki: "Zagrożenia Duchowe" 5.-zł, "Nie przemogą! Antykościół,
antypolonizm, masoneria" 10.-zł,
"Dmowski czy Piłsudski" 10.-zł można nabyć u mnie - cena
obejmuje przesyłkę.
Spis rzeczy
Trzymajmy
się normalności
........................................................................ 1
Polskie
ZOO
............................................................................................... 3
Referendum
uwłaszczeniowe
...................................................................... 8
Z
nauczania Feliksa Konecznego: Nierówność
............................................ 9
Notatki:
Pranie mózgów 10, Walentynki 11, Opluwanie narodowców trwa 11, Prosimy o
nazwiska 11, "Wspólna Polska" 11, Collegium Invisibile 12, Kogo lubi Wałęsa 13, Rakiety na Polskę 13,
Podzielna Polska 13, Wyprzedaż 13, OSKKTPŚ 14, Czołgi zbawienia 14, Żydowskie
pouczenia dla kaznodziei 14, Cena grzechu 15, Opoka w Kraju na internecie 16,
Książki które polecam 16.
_____________________
Opoka w Kraju jest rozsyłana za darmo do osób, które chcę by ją
miały, w tym do wszystkich biskupów. Osobom, które mi pomagają i dzięki którym
wzrasta krąg moich odbiorców, wyrażam serdeczne Bóg zapłać - pozostaną
anonimowe. Wszystkich zachęcam do przedruków, do powielania pisma metodą
kserograficzną i handlowania nim. Ta praca jest dla mnie największą pomocą. Prenumeraty nie prowadzę.
Maciej Giertych
_______________________________________________________________
Konto:
Opoka w kraju PKO-bp I oddz.
Poznań, nr. 63513-746360-136