OPOKA
17(38)
W KRAJU
Kórnik kwiecień 1996
---------------------------------------------------
Wydawnictwo seryjne, ukazujące się w nieregularnych
odstępach czasu
pod redakcją
Macieja Giertycha
Adres: ul. Parkowa 19/8, 62-035 Kórnik.
------------------------------------------------------------------------------------------
Z okazji Świąt
Zmartwychwstania Pańskiego wszystkim czytelnikom Opoki w Kraju życzę wiary w zmartwychwstanie prawdziwej Polski,
wiernej Kościołowi i swej tysiącletniej tożsamości. Nigdy nie mieliśmy łatwych
czasów. Kogo Pan Bóg miłuje temu krzyża nie żałuje. Prawdziwa Polska jeszcze
nie umarła. Ufajmy Temu, który zwyciężył śmierć. Tylko pod krzyżem, tylko pod
tym znakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem.
Polityka zagraniczna
(referat
wygłoszony 16.III.1996r. w gmachu Sejmu na posiedzeniu Bloku dla Polski)
Unia Europejska i NATO
Nie widzę żadnego pożytku z tzw.
"wchodzenia" do Unii Europejskiej czy do NATO. Tam dominującą i
rosnącą rolę odgrywają Niemcy. Do UE nas nie przyjmą, póki nie będziemy bogaci.
Nikt do nas nie będzie dopłacał. Jak się staniemy bogaci w wyniku własnych
wysiłków, jak np. Norwegowie, to po co
nam wchodzenie do UE. Chyba tylko, po to by przekazywać część naszego
dochodu narodowego do Brukseli by tam połowę zmarnotrawili, a resztę nam
zwrócili z instrukcją jak mamy je wydać. Warto też przypomnieć, że umowa z
Maastricht to nie tylko sprawy gospodarcze ale i ideologiczne. W Kairze, na
konferencji ludnościowej, Irlandia chciała głosować z Papieżem, ale nie mogła
bo podpisała Maastricht i była zobligowana głosować razem z UE. Polska była jeszcze wolna, ale
głosowała przeciw Papieżowi. Miał on poparcie katolickich krajów Ameryki
Łacińskiej i Filipin, ale nie Polski - bo "dostosowujemy się do
Europy". Ten przykład najlepiej ilustruje jak wielką utratą suwerenności
jest łączenie się z UE. Nie po to wyzwoliliśmy się z opieki Kremla by
dobrowolnie poddawać się opiece Brukseli.
Podobnie jest z NATO. Nie widzą
sytuacji, w której NATO mogłoby spełnić
wobec nas opiekę militarną. Gdyby np. Rosja chciała bez naszej zgody
przeprowadzić przez Polskę swoje wojsko z Królewca na Białoruś, w związku z
jakimś konfliktem z Ukrainą, to żadne gwarancje NATO nic nam nie pomogą. Zachód
nie bił się o Gdańsk to i nie będzie się bił o Braniewo. Jedynie Pat Buchanan,
kandydat republikański na prezydenta USA, katolik i prawicowiec, uczciwie to
mówi. Inni kuszą nas fałszywym poczuciem bezpieczeństwa. Przypomnijmy, że gdy
Turcja zaanektowała pół Cypru to nikt z NATO Grecji nie pomógł. Sami musimy
troszczyć się o nasze bezpieczeństwo.
Oczywiście zachodni producenci broni
są zainteresowani tym byśmy od nich kupowali, a nie u siebie czy w krajach
dawnego Paktu Warszawskiego, a Niemcy są zainteresowani podporządkowaniem sobie
polskiego potencjału wojskowego. Chyba jednak nie po to wyrwaliśmy się spod
zależności wojskowej od Rosji.
Między Rosją a Niemcami
Nie od dzisiaj Rosja pragnie nas
sobie podporządkować. Dobrze o tym wiemy. Pamiętamy nie tylko czasy PRL, ale
również okres rozbiorów i wcześniejsze wielowiekowe zmagania. Z drugiej strony
Niemcy pragną nas zlikwidować czy to poprzez wyniszczenie czy poprzez
germanizację. I tu mamy wiele przykładów historycznych. Pamiętamy nie tylko
oświęcimski obóz zagłady Polaków czy rzezie Głogowa i Gdańska ale i
bismarckowskie "ausrotten", listy narodowościowe czy obecne działania
na opolszczyźnie. My, natomiast, ani nie chcemy dominować nad naszymi sąsiadami
ani ich likwidować. Taka jest nasza historia. Wiedzą o tym nasi sąsiedzi i do
tej rzeczywistości dopasowują swoją politykę. Sąsiadów nie zmienimy, a wpływ na
ich postawę wobec nas mamy niewielki. Możemy co najwyżej próbować ograniczać
ich zapędy antypolskie, a przede wszystkim pilnować by z jednej strony nie
ułatwiać zbliżenia między nimi, co zawsze odbywało się naszym kosztem, a z
drugiej dbać o to by im się polityka antypolska nie opłacała. Powiem więcej,
dbać o to by im się polityka propolska opłacała. By skutecznie wykorzystywać
naszą pozycję pomiędzy Rosją a Niemcami musimy dokładnie zdawać sobie sprawę do
czego państwa te dążą. Nie chodzi mi tu o chwilowe, taktyczne posunięcia, ale o
dążenia strategiczne, długofalowe.
W tym kontekście może warto
przytoczyć cele wojenne, które sformułował kanclerz pruski Bethmann
Hollweg 9. września 1914 r., a więc w
trakcie bitwy nad Marną, gdy Niemcom wydawało się, że już wkraczają do Paryża i będą dyktować warunki pokoju. Pisze on:
"Zabezpieczenie Rzeszy Niemieckiej od zachodu i od wschodu na tak długo
jak tylko da się pomyśleć. W tym celu Francja musi zostać tak osłabiona by już
nie mogła się na nowo podźwignąć jako wielkie
mocarstwo, Rosja musi być o ile możności odepchnięta od niemieckich
granic i jej panowanie nad nierosyjskimi ludami wasalnymi musi zostać złamane.
[...] Należy osiągnąć ustanowienie środkowoeuropejskiego związku gospodarczego
drogą wspólnych układów celnych, obejmujących Francję, Belgię, Holandię, Danie,
Austro-Węgry, Królestwo Polskie, oraz ewentualnie także Włochy, Szwecję i
Norwegię. Związek ten, wprawdzie bez wspólnej konstytucyjnej nadbudowy i przy
zachowaniu zewnętrznej równości swoich członków, ale faktycznie pod niemieckim
kierownictwem, będzie musiał utrwalić panowanie gospodarcze (wirtschafliche
Vorherrschaft) Niemiec nad środkową Europą". (Fritz Fischer 1959,
"Deutsche Kriegesziele, Revolutionierung und Separatfrieden im Osten
1914-1918", Historische Zeitschrift,
Monachium, 188; 249-310).
Czy plany niemieckie tak bardzo się
zmieniły? Czyż nie dążą do podporządkowania sobie całej Europy przy pomocy
wspólnego wojska NATO pod komendą niemieckich generałów, wspólnej waluty
regulowanej przez Bundesbank, wspólnej gospodarki zdominowanej przez niemiecki
przemysł i handel, wspólnej polityki dyktowanej przez niemieckiego kanclerza.
Nie bez powodów Anglik, Bernard
Connolly, urzędnik brukselski, napisał książkę pt."The rotten Heart of
Europe" (Zgniłe serce Europy), w której demaskuje zakłamanie urzędów Unii
Europejskiej. Tezą Connollyego jest, że motorem Unii nie jest współpraca, ale
rywalizacja francusko-niemiecka. Niemcy dążą do germanizacji Europy, w ramach
której wchłoną Francję jak Bismarck Bawarię. Natomiast Francja ma nadzieję, że
zeuropeizuje Bundesbank i opanuje go przez francuskich eurobiurokratów. Obie
strony chcą dominacji i żadna nie ustąpi. Francja nie zrezygnuje ze swojej
świadomości narodowej na rzecz Unii Europejskiej zdominowanej przez niemiecką
ludność i przemysł, a Niemcy nie oddadzą Bundesbanku upolitycznionemu
centralnemu bankowi europejskiemu ani marki słabej walucie europejskiej.
Ciekawe tu jest porównanie do wchłonięcia Bawarii przez Prusy. Tylko Niemcy
pragną poszerzenia UE i NATO na wschód. Liczą na to, że wchłoną nas i dawne
kraje austro-węgierskie i tą drogą opanują nacjonalistyczny opór Anglii i
Francji.
A czego pragnie Rosja? W sposób
oczywisty chce powrócić do roli mocarstwowej i odbudować utracone wpływy w
Europie Środkowej. Niby zgodziła się na niepodległość państw bałtyckich,
Ukrainy, Białorusi, Kazachstanu itd. ale nie chce oddać Japonii paru mało znaczących
wysepek Kurylskich. Skąd ten upór? To oczywiste. Gdy odda Kuryle to, jak
Alaskę, na zawsze. Pozostałe straty traktuje jako czasowe.
Nawet z NRD Rosja nie wycofała się
zupełnie. Zapewniła sobie w umowie 2+4 (NRD, RFN + 4 mocarstwa), że nie będą
tam rozmieszczone rakiety. Chodzi o rakiety średniego zasięgu, które z poza
Łaby do Moskwy nie sięgają. Międzykontynentalnych tam nie ma - te dotyczą
konfliktu globalnego, z USA. O Polsce w umowie tej nie było mowy. Stąd
pragnienie Niemiec by u nas te rakiety rozmieścić, oczywiście z niemiecką, a
nie polską kontrolą nad guzikiem odpalającym. Trudno więc się dziwić, że Rosja
broni naszego dostępu do NATO. Traktuje nas jak swoje przedpole, którego gotowa
jest bronić.
Wyobrażam sobie sytuację, że Rosja
broni linii na Odrze i Nysie, oczywiście
nie w naszym, ale w swoim interesie. Serbom w Bośni przyszła z pomocą.
Natomiast nie wyobrażam sobie, że Niemcy czy USA będą bronić linii Bugu. Nie
mają tu żadnych interesów.
Oznacza to, że jesteśmy zdani na
siebie. Sami musimy zadbać o system naszego bezpieczeństwa.
Czego chcemy od Rosji? Normalnych
sąsiedzkich stosunków, głównie handlowych. Chcemy na ich rynku sprzedawać i
chcemy zarabiać na tranzycie i pośrednictwie w handlu Rosji z Europą zachodnią.
Chcemy by Rosja nie wtrącała się w nasze sprawy wewnętrzne. Ideologicznie nie
mają nam do zaoferowania niczego przydatnego. Dalej chcemy z Rosją pertraktować
wprost, bez pośrednictwa Brukseli, Bonn czy Waszyngtonu. Pośrednicy nie o nasze
ale o swoje interesy będą się starać, i trudno mieć im to za złe. Bardzo chcą
byśmy bezpośrednie kontakty pozrywali. Tu trzeba twardo pilnować naszych
własnych interesów i nie dać się sprowadzić do roli petenta układających się
stron. Wreszcie chcemy takiego układu wojskowego, dwustronnego, lub
wielostronnego, który by zabezpieczał nasze granice, a nie stwarzał dla Rosji
poczucia utraty bezpieczeństwa na terenie, który traktuje jako swoje przedpole.
Sądzę, że wynegocjowanie takiego obustronnie korzystnego porozumienia jest
możliwe.
Czego chcemy od Niemców? Przede wszystkim by przestali kwestionować
układ poczdamski - do czego się już wielokrotnie zobowiązywali, ale co stale wraca
w ich polityce zagranicznej. W ich konstytucji nadal jest zapis o granicy z
1937 r. Jak w Locarno w 1925 Europa zapewniła sobie trwałość zachodnich granic
Niemiec ustalonych w Wersalu ale pozostawiła wschodnie granice bez gwarancji,
tak i teraz Niemcy dążą do podobnej interpretacji ustaleń poczdamskich. Kto jak
kto, ale właśnie Polska winna to stale światu przypominać. Dalej chcemy by
Niemcy przestały sztucznie tworzyć mniejszość niemiecką w Polsce. Mamy pełny
szacunek dla autentycznej mniejszości niemieckiej, ale nie możemy tolerować
przekupywania do ich narodowości. Wymuszone przywileje dla mniejszości muszą
być uchylone. Pragniemy takich układów
politycznych, które uczyniłyby zamach na granicę na Odrze i Nysę zamachem na
pokój w Europie. Równocześnie jednak chcemy z Niemcami normalnych
dobrosąsiedzkich stosunków handlowych, kulturowych, turystycznych itd.
Sąsiedzi z południa
By te cele naszej polityki z
silniejszymi od nas sąsiadami zrealizować szukać musimy sojuszy z innymi
krajami w podobnej sytuacji politycznej. W tej chwili Unia Europejska, rozmawia
z każdym z krajów międzymorza jako jedność. Wabią nas, lub grożą nam, wspólnie.
Czy nie można by tej sytuacji odwrócić? Czy nie można by na tyle rozwinąć nasze
stosunki z wyszechradzką grupą państw czy z CEFTĄ by zmusić zarówno Niemcy jak
i Rosję do rozmawiania z nami jako z blokiem.. To zależy przede wszystkim od
prężności polskiej polityki zagranicznej. To my musimy ponawiązywać odpowiednie
kontakty i doprowadzić do skonsolidowania bloku. Nikt na międzymorzu nie czuje
się przez nas zagrożony, więc nasza inicjatywa nie będzie odebrana jako próba
dominacji, a potrzebę bezpieczeństwa zbiorowego odczuwa każde państwo tego
regionu.
Może warto przypomnieć, że głównym
celem polskiej polityki zagranicznej w czasie I wojny światowej było stworzenie
bloku suwerennych państw, które odsuwałyby Rosję od Niemiec, a oba te państwa
od Dardanelli. Przynajmniej tak cele Polski sformułował Dmowski (Memoriał w sprawie uznania niepodległości
Polski, złożony rządowi rosyjskiemu na ręce ambasadora rosyjskiego w Paryżu,
Izwolskiego w marcu 1916r.; oraz Zagadnienia
środkowo i wschodnioeuropejskie 1917). Cele te zostały osiągnięte i w
zasadzie nie przekreśliła ich II wojna
światowa. Europa oparta o sąsiedztwo i porozumienie Niemiec i Rosji to niewola
nie tylko Polski ale i całego bloku państw od Finlandii po Grecję.
Sądzę, że porozumienie gospodarcze (CEFTA)
oraz polityczne (trójkąt wyszechradzki) można by już dziś rozszerzyć o sojusz
wojskowy. Również widzę pożytek z porozumienia o ewoluującej nazwie (od
pentagonale do octagonale), czyli na linii od Włoch po Polskę, poprzez
Chorwację, Słowenię, Austrię, Węgry, Czechy, Słowację. Blok ten stanowi
katolickie podbrzusze Europy, które mogłoby stać się przeciwwagą dla dominującej
dziś protestanckiej północy. Tak więc południowy kierunek polskiej polityki
zagranicznej na najbliższy czas widziałbym jako najważniejszy i mogący
najwięcej przynieść pożytku nam i całej Europie.
Siła moralna
Odwieczny problem polskiej polityki
zagranicznej to zagadnienie znalezienia swojego miejsca między dwoma
silniejszymi od nas sąsiadami. Oczywiście najlepiej nam było gdy sami byliśmy
silni, silniejsi od sąsiadów, a przynajmniej by sąsiedzi się naszej siły bali.
Częściej jednak byliśmy słabsi, a sąsiedzi jeżeli nas zostawiali w spokoju to
nie dlatego, że nie byli w stanie nas pokonać, ale dlatego, że konflikt z nami,
z takich czy innych powodów, im się nie opłacał. Można być bardzo słabym fizycznie, a jednak
dysponować taką siłą moralną, że potencjalnym wrogom konflikt się nie opłaca.
Słynne pytanie Stalina: "Ile dywizji posiada Papież?" jest tu
klasycznym przykładem znaczenia siły moralnej.
O sile moralnej decyduje
determinacja. Nie wygrywa się wojny żołnierzem, który nie chce się bić.
Przekonali się o tym Amerykanie w Wietnamie i Rosjanie w Afganistanie. Małe i
słabe kraje uporały się z mocarstwami - bo wiedziały o co się biją i bić się chciały.
Gdy Hitler chciał zająć Watykan, dowódca papieskiej Gwardii Szwajcarskiej
powiedział: "My się będziemy bić". Czym? A no halabardami! Nawet
Hitler zrezygnował, nie chcąc tak kompromitującego zwycięstwa.
By ani Rosji ani Niemcom nie
opłacało się próbowanie podporządkowania sobie Polski, musimy być przede
wszystkim silni moralnie, zdecydowani bronić swojej suwerenności, czyli gotowi
raczej umrzeć niż się poddać.
Troska o opinię o Polsce
Własna siła to mało, musimy też mieć
przyjaciół po świecie, przyjaciół którzy atak na nas uznaliby co najmniej za
powód do pogorszenia swoich stosunków z tymi co nas atakują. Hitler mógł
bezkarnie zająć Nadrenię, Austrię, Sudety, Czechosłowację. Nie mógł jednak
bezkarnie zająć Polski. Fizycznie mógł, co udowodnił, ale moralnie nie. Znalazł
się w konflikcie z całym cywilizowanym światem. Na dłuższą metę musiał przegrać.
Natomiast świat nie uważał odebrania Polsce Wilna i Lwowa za krzywdę moralną.
Stał na stanowisku, że sprawiedliwa jest
linia Curzona. Światowa ocena moralności takiego czy innego posunięcia czy
stanowiska politycznego ma ogromne znaczenie. Nie rozumieli tego autorzy
decyzji o wywołaniu powstań Listopadowego czy Styczniowego, skazując
bohaterskich żołnierzy na beznadziejną i z góry przegraną walkę. Nie rozumieją
tego dzisiaj Czeczeni.
Między innymi, jednym z zadań
polityki zagranicznej jest troska o opinię o nas. Tak się składa, że dzisiaj po
świecie lepszą opinię niż Polska mają Litwa czy Ukraina. Nie jest to tylko
przypadek, ani odzwierciedlenie rzeczywistych zasług czy win. Na świecie toczy
się walka o dobre imię Polski. Są siły, które pragną poniżenia Polski. Jesteśmy
nachalnie oskarżani o antysemityzm, o
winę za holocaust Żydów, o odpowiedzialność za wywołanie II Wojny Światowej, o
zbrodnicze wypędzenie Niemców z Ziem Odzyskanych, o prymitywizm ("Polish
jokes"), o "ciemnogrodzkie" poglądy itd. Te zarzuty większą
czynią nam szkodę niż głośne nazywanie nas prostytutką przez Żyrinowskiego. W
tym ostatnim przypadku reakcja MSZ była natychmiastowa i głośna. Stałe
obrażanie nas przez światowe media pozostaje bez reakcji ze strony polskich
placówek dyplomatycznych.. Tu ogromną rolę odgrywa Polonia, lepiej dbające o
dobre imię Polski, i skuteczniej interweniująca niż nasi, pożal się Boże,
dyplomaci.
Kto i dlaczego pragnie moralnego
poniżenia Polski? Celujące w tym światowe media są kontrolowane przez Niemców
czy Żydów i wygląda na to, że jest między nimi współpraca w tej mierze.
Przyczyną tej współpracy jest niewątpliwie pragnienie Niemców by podzielić się
z Polską odpowiedzialnością za holocaust, a najchętniej całą ją zwalić na
Polaków. Nie byłoby jednak tej współpracy bez własnej woli środowisk
żydowskich. Te doskonale wiedzą kto im ludobójstwo zgotował, a jednak
uczestniczą w tej zakłamanej propagandzie, mają więc ku temu powody. Trudno
uwierzyć, że czynią to jedynie za niemieckie pieniądze, na ich zamówienie. Mają
powody własne. Polska jest dla nich zawiedzioną miłością. Od miłości do
nienawiści blisko. Tu chcieli tworzyć własne państwo, drugi Izrael. Tu mieli
nadzieję przejąć całość władzy. Ponadto uczestniczą w szerszym froncie sił
antychrześcijańskich, którym przeszkadza Naród pozostający wierny
katolicyzmowi. Program unicestwienia Polski, to nie tylko odwieczne marzenie
naszych wielkich sąsiadów, ale przede wszystkim inicjatywa Antykościoła,
zorganizowanych sił zwalczających zawsze i wszędzie wszystko co wzmacnia
Kościół Chrystusowy.
Gdy o jakimś kraju stale otrzymuje
się tylko informacje negatywne, gdy propaganda rozdmuchuje każdą naszą wadę czy
porażkę, a przemilcza nasze zasługi czy osiągnięcia, to wytwarza się
znieczulica wobec tematu "Polska". I oto właśnie chodzi. Komu o to
chodzi? Tym którzy chcą nas unicestwić, i nie chcą mieć kłopotów z światową
opinią publiczną.
Rzecz znamienna, że w sprawie Polski
jest współpraca sił antychrześcijańskich i ultrachrześcijańskich zdominowanych
przez Niemców światowych sił prawicowych. Ta najbardziej antypolska prawica,
jest równocześnie najbardziej prorodzinna, tradycjonalistyczna, wyznaniowo
ortodoksyjna, patriotyczna. Republikański kandydat na prezydenta USA, Pat
Buchanan, katolik, obrońca życia nienarodzonych, amerykański patriota,
przeciwnik nurtów lewicowych i liberalnych, oskarżany o izolacjonizm bo nie
chce podtrzymywać finansowo krajów rządzonych metodą socjalistyczną, jest
równocześnie przyjacielem niemieckich republikanów i ich oczyma widzi sprawy
polsko-niemiecki. Podobnie można scharakteryzować Le Pena, a jest on w sojuszu
z niemieckimi republikanami i z Żyrinowskim. Brak troski o dobre imię Polski
spowodował, że ci, którzy ideologicznie mogliby być nam bliscy, traktują nas jako pomiot
socjalizmu, nie wart podtrzymywania przy życiu. W tej sytuacji jakże wielką
ostoją dla nas jest polski Papież.
Często nie zdajemy sobie sprawy jaką wielką on odgrywa rolę w ratowaniu
dobrego imienia Polski, jak skutecznie wyręcza nasz MSZ w tej mierze. Ale
Papież nie jest wieczny. Państwo polskie samo musi zatroszczyć się o swoje
dobre imię.
Nie osiągnie się tego poprzez
reklamę tolerancji wobec różnych mniejszości, przywileje dla nich,
posłuszeństwo wobec obcego dyktatu, ustępstwa wobec obcej nam ideologii, dostosowywanie
się do norm obowiązujących gdzie indziej itd. Taka postawa przynosi płytkie
pochwały, ale zarazem budzi pogardę. Nie tędy drogą!
Musimy mieć własną wyrazistą
postawę, własny program oraz konkretne żądania wobec innych. Szanuje się tych,
którzy szanują siebie. Nie wystarczy mieć dobre prawa, najlepsze ustawy, dobre
chęci. Trzeba jeszcze mieć egzekutywę. Trzeba własne prawa przestrzegać, a ich
łamanie karać. Nie można od innych wymagać etyki, której się nie wymaga od
siebie. Potrzebny więc jest nam powrót do cywilizacji łacińskiej i konsekwencji
zarówno w jej obronie jak i w jej propagowaniu. Cały świat musi wiedzieć czego
Polska chce i jakimi zasadami się kieruje.
Polonia
Ogromnym naszym kapitałem, zupełnie
nie docenianym, jest Polonia. Temat należy do polityki zagranicznej, bo jest to
zadanie dla naszych placówek dyplomatycznych i kulturalnych za granicą. Tak nas
widzi świat jak widzi lokalną Polonię. Jeżeli jest dobrze zorganizowana,
prężna, silna to z nią się lokalnie liczą, a przez analogię liczą się też z
Polską. Przyzwyczailiśmy się apelować do Polonii o pomoc, o paczki i
zaproszenia. Tymczasem to my powinniśmy ich wspierać. Wszystkie kraje
europejskie wspierają swoje diaspory i w oparciu o nie prowadzą propagandę
swego kraju. To również naszym jest zmartwieniem gdy pada pismo emigracyjne,
polonijna placówka szkoleniowa czy parafia. Wspierać można na różne sposoby.
Najczęściej nie o pieniądze tu chodzi ale o dobrą wolę i uczciwy program
promocji Polski. Nie wolno nam wykorzystywać Polonii do rozgrywek politycznych
ani do działań przeciwko krajowi osiedlenia. Natomiast mamy prawo i obowiązek
troszczyć się o jej poziom intelektualny i społeczny, o zakres znajomości
języka polskiego i świadomości spraw polskich, oraz o jej dobre imię. Trzeba
stawać w jej obronie i angażować ją w obronę dobrego imienia Polski na danym
terenie. Czasami trzeba też wspierać materialnie, jak np. w Kazachstanie czy na
Litwie, a zawsze wykazywać gotowość przyjęcie repatriantów gdy tylko tego
pragną.
(Posiedzenie
Bloku dla Polski w dniu 16.III.96r. zgromadziło w sali kolumnowej Sejmu
przedstawicieli różnych organizacji i ugrupowań narodowych i katolickich.
Gospodarzem był klub poselski BBWR, a głównym hasłem silna rodzina, silny
samorząd i silne państwo. Stronnictwo Narodowe uczestniczy w tym bloku. Na sali
panowała zgodność odnośnie większości wygłaszanych tez. Niestety jednak wśród
referatów na temat samorządu były też głosy popierające koncepcję autonomii
regionalnej. Będzie to temat sporny wewnątrz bloku, wymagający wyjaśnienia.
Jest to koncepcja nie do przyjęcia dla SN. Poniżej wyjaśniam przyczyny).
Podzielna Polska
Jestem zwolennikiem lansowanej przez
Kościół zasady pomocniczości. Co się da załatwić na niższym szczeblu niech
będzie tam załatwiane, a szczebel wyższy niech się nie wtrąca. Samorządy muszą
być silne, muszą dysponować pokaźną częścią podatków zbieranych ze swojego
terenu i gospodarować się same. Władzy wyższego rzędu zostawiać należy tylko te
sprawy, które wymagają uzgodnień między jednostkami niższymi. Przekazywanie
kompetencji niższym szczeblom administracji terenowej uważam za zasadę słuszną.
Nie oznacza to jednak, że pragnę powtórki
rozbicia dzielnicowego Polski.
Dwanaście da "normę
europejską"
Minister Leszek Miller proponuje by
w ramach reformy administracji podzielić Polskę na 12, 17 lub 25 makroregionów,
z wyraźną jednak preferencją dla 12, co rzekomo ma przybliżyć nas do "norm
europejskich". Została opublikowana
mapa proponowanego podziału (Polityka 16.III.96).
Chodzi o landyzację Polski, a właściwie całej Europy. Podobne pomysły zgłasza
Unia Wielkopolan jej kandydat na prezydenta Bogdan Pawłowski referował to na
posiedzeniu Bloku dla Polski w Sejmie w dniu 16.III.96r. Były też głosy w
sprawie autonomii regionów. U nas "rozbicie dzielnicowe" kojarzy się
w bardzo szczególny sposób. Komu by się udało to znowu osiągnąć na pewno trafi
do historii, oczywiście jako postać negatywna. Projekt dzielenia Polski nie
jest nowy.
W książce Saint-Loup pt. "Les
S.S. de la Toison d'Or. Flamands et Wallons au combat 1941-1945" (Paryż
1975, Presses de la Cité), znajduje się mapa
"L'Europe des ethnies"
przedrukowana w "Opoce"
nr. 16 (1979, Londyn), na której Polska. podzielona jest na 5 regionów. Są to
jednak według obecnie panujących poglądów obszary za duże.
W Gazecie Poznańskiej z 22.XI.1991 Bogna Wojciechowska w artykule
"W stronę regionów" pisała o powołanej w czerwcu l985 r. Radzie
Regionów Europy, w której już niektóre polskie województwa uczestniczą:
"Uchwalona przez Parlament Europejski
"Karta Regionalizacji" z 18.XI.1988 r. określa regiony jako obszary
lub kompleksy obszarów stanowiących wyraźne jednostki geograficzne, których
ludność wyróżnia się określonymi wspólnymi elementami (m.in. język, kultura,
tradycja historyczna). Karta sytuuje regiony jako ogniwo między szczeblem
państwa a szczeblem samorządowym, przewidując ich wyposażenie we własne finanse
i prawo udziału w rozstrzygnięciach podejmowanych przez państwo i Wspólnotę
Europejską.
Komisja rządowa do spraw
regionalizacji w oparciu o sugestie zawarte w odpowiedziach na ankietę zespołu
rządowego opracowała wstępną koncepcję podziału terytorialnego kraju na 12
województw (patrz mapka)."
Na mapce towarzyszącej artykułowi,
powstałej (za rządu Bieleckiego) widzimy 12 regionów, które są prawie
identyczne z projektem Millera. Warto go porównać z mapą "Europy obszarów
etnicznych" z roku 1975.
Propozycja Rządu polskiego z 1991 L'Europe des ethnies z 1975
Pomorze
Zachodnie Pomeranie
Wielkopolska Poznanie
Dolny
Śląsk, Górny Śląsk Silesiae
Pomorze
Nadwiślańskie, Warmińsko-Mazurski Kujavie-Mazurie
Ziemia
Łęczycko-Sieradzka Lyza Gora
Mazowsze,
Podlasie, Ziemia Lubelska Mazovie
Ziemia
Krakowska, Małopolska Wschodnia Galicie
A
jakież to różnice językowe, kulturowe czy tradycji historycznej uprawniają do
dokonywania takich podziałów? Najbardziej widoczny jest tu podział na zabory:
pierwsze cztery wiersze Pruski + Ziemie Odzyskane, dwa dalsze to Królestwo
Kongresowe i ostatni to austriacki. Tylko, że są to podziały wynikające nie z
polskiej, ale z zaborczej tradycji historycznej. Cała konstrukcja jest z palca
wyssana i ma na celu stworzenie regionów o rozmiarach mniej więcej
odpowiadających niemieckim landom.
Takich pomysłów było więcej. Janusz
Rowicki w artykule "Słomiany ogień" omawiał (Słowo Powszechne 12.V.1992) dwa projekty reformy podziału
administracyjnego kraju. Jeden, przypisywany "gdańskim liberałom", a
drugi powstały w PAN. Oba projekty proponują podobnie jak omawiany powyżej
projekt rządowy podział na 12 jednostek, czyli średnio po 26 tyś km2
i 3.3 mln ludności. (Skąd te wzorce, skąd?).
Porównajmy projekty gdański i PAN-u z 1992, z
projektem min. Millera.
Projekt gdański Projekt PAN Projekt
Millera
Mazowsze woj. warszawskie woj. warszawskie
Podlasie woj. białostockie woj. białostockie
Wielkopolska woj. poznańskie woj. poznańskie
Ziemia
Łęczycko-Sieradzka woj. łódzkie woj.
łódzkie
Ziemia
Sandomierska woj. lubelskie woj.
lubelskie
Małopolska
Wschodnia woj.
rzeszowskie
Dolny
Śląsk woj. wrocławskie woj. wrocławskie
Górny
Śląsk woj. katowickie woj. katowickie
Ziemia
Krakowska woj. krakowskie woj. krakowskie
Kujawy woj. bydgoskie
Pomorze
Wschodnie woj. gdańskie woj.
gdańskie
woj. olsztyńskie woj. olsztyńskie
Pomorze
Zachodnie woj. szczecińskie woj. szczecińskie
No cóż, tylko podziwiać można
niezależności i różnorodność myślenia różnych projektodawców! Projekt rządu
Bieleckiego tym się różnił od projektu Millera, że nie operował pojęciem
województwo. Mamy w czym wybierać, byle było 12 jednostek. Czy naprawdę we
wszystkim musimy kopiować obce wzory?
Dzielenie innych krajów
Proces dzielenia Jugosławii na
jednostki tych rozmiarów obserwujemy w codziennych doniesieniach agencyjnych.
Podział Czechosłowacji na Słowację i Czechy już się dokonał, jeszcze mówi się
Morawach i Sudetach. Trybuna z
7-8.XII.1991 podała podział Ukrainy na 13 regionów, w tym Galicja, Podole i
Wołyń.
Ta radosna twórczość świetlanej
przyszłości Europy Regionów nie ominęła też Europy zachodniej. W liście do
redakcji Financial Times (15.XI.1991)
poseł do parlamentu brytyjskiego Joyce Quin pisze: "... mówi się zarówno o
Europie Regionów jak i Europie Narodów. Dlaczego więc w kontekście
Zjednoczonego Królestwa nie można by tej zasady zastosować dla angielskich
regionów? System Landów w Niemczech i proces regionalizacji w Hiszpanii,
Francji i Włoszech dały pożyteczny przykład, z którego możemy się uczyć."
Bardziej ostrożny jest A. Adonis
piszący w Financial Times 20.XII.1991
"Staging post on the path to federalism" (Etap na drodze do
federalizmu):
"John
Major jest w izolacji w stosunku do Europy nie tylko w sprawie jednej waluty i
normy społecznej. Wrogość premiera do tworzenia szczebla rządów regionalnych -
nawet w Szkocji - pozostawia Brytanię w mniejszości wśród większych partnerów
Wspólnoty. Również pozostawia to konserwatystów jako jedynych obrońców status
quo w domu: labourzyści obiecują samorząd Szkocji i zgromadzenia regionalne
Anglii i Walii, a liberałowie proponuję federalną przyszłość Zjednoczonemu
Królestwu....
Gdy Wspólnota powstawała w 1957 r.
tylko jeden kraj posiadał zinstytucjonalizowane regiony. W 1987 większość
dwunastki już je posiadała. W 1985 r. poszczególne regiony utworzyły własne
pan-europejski ciało. Rada Regionów Europy długo dopraszała się formalnej roli
dla siebie we Wspólnocie i otrzymała ją w Maastricht (z brytyjską zgodą) w
postaci doradczego Komitetu Regionów...
Na kongresie Rady Regionów Europy w
zeszłym miesiącu wezwano "rządy tych państw, które nie rozpoczęły procesu
regionalizacji (czytaj Brytania) by dokonały odpowiednich zmian strukturalnych
w tym kierunku". Oznacza to, że istnieje regionalny model dla Wielkiej
Brytani, który należałoby realizować."
Dalej autor omawia istniejące
regiony w krajach Wspólnoty. RFN ma ich 16, Francja 26, Włochy 20, Hiszpania
17, Grecja 9, Portugalia 5, Belgia 3. Średnio mają od 9 do 24 tyś. km2
i od pół do 3 mln. mieszkańców. Walia pasuje tu zgrabnie. Szkocja z 77 km2
i 5 mln ludności jest za duża ale pragnie odrębności.
Anglia nie dzieli się na
"rozpoznawalne" regiony - choć można by potworzyć takie Kornwalie czy
Kumbrie jeżeli byłoby lokalne zainteresowanie.
Wniosek Adonisa jednak jest ten sam.
Jedynym praktycznym rozwiązaniem jest stopniowa dewolucja, w ramach której
Szkocja a może i Walia pokażą drogę.
W magazynie Newsweek (27. VII. 1992) było ogłoszenie podane przez Autonomiczny
Rząd Katalonii ukazujące mapę Europy z wyraźnie na czerwono zaznaczoną
Katalonią. Ogłoszenie przypomina, że Olimpiada roku 1992 odbywa się właśnie w
Barcelonie, czyli w Katalonii. Treścią reklamy jest odrębność kulturowa,
językowa i świadomościowa Katalonii.
Jak doniósł Financial Times (4.VI.1992) RFN miała trudności z ratyfikacją umowy
z Maastricht bo "16 landów domaga się zmian w konstytucji by miały one
równe głosy w sprawie każdej dalszej redukcji suwerenności na rzecz
europejskiej wspólnoty". A więc już niemieckie landy chcą decydować w
sprawach wspólnoty z pominięciem rządu federalnego RFN. Szybkimi krokami
zbliżamy się do "Europy Regionów", bez państw.
Wszyscy jakby zapominają, że Niemcy
jednak się konsolidują, a nie rozdrabniają. Kiedyś było wiele państw
niemieckich. Bismarck podporządkował kraje niemieckie Prusom tworząc Rzeszę.
Niedawno połączyły się NRD, RFN i Berlin Zachodni. Na kongresie CDU w 1991 r. w
Dreźnie partia ta ogłosiła manifest, w którym wzywa: do stworzenia
"Euro-regionów", np. Śląska, Czech i Saksonii - by wspierać specjalną
regionalną współpracę tam gdzie Niemcy żyją po obu stronach granic państwowych.
(Financial Times 18.XII.1991).
Podział na Europę Regionów ma wyeliminować rolę państw narodowych i podłączyć
Regiony pod rząd centralny ogólnoeuropejski - którym oczywiście zawiadywać będą
Niemcy.
Nasza akceptacja
A czy w Polsce jest zainteresowanie
podziałem na regiony? Czy koniecznie musimy dopasowywać nasze państwo do
niemieckich wzorców? Okazuje się, że już niektórzy to robią. Widziałem
pocztówkę z serii Mały Format '94
Związku Polskich Artystów Plastyków "Sukiennice" wydaną ze wsparciem
Ministerstwa Kultury i Sztuki RP oraz Wydziału Kultury Miasta Krakowa, na
której napisane jest "Sentymenty
galicyjskie" - W ramach projektu "Regiony Europy".
Słowo
Powszechne pisało 4 lata temu (16.VI.92):
"...władze w Poczdamie i Zielonej Górze wstępnie poparły inicjatywę
utworzenia po obu stronach Nysy Łużyckiej - euroregionu. EWG jest gotowa
wspomóc finansowo i merytorycznie..." Ach jacy oni dobrzy! Dziś Euroregion
Nysa funkcjonuje na całego. Widziałem ulotkę reklamującą uroki tego
euroregionu.
Rządy się zmieniają a plany
regionalizacji Polski idą do przodu.
Użyteczna część Polski
Swego czasu w Figaro Magazine ( 17.V. l99l) ukazał się wywiad z byłym francuskim
ministrem obrony p. Jean-Pierre Chevánement. Wyrażał on tam obawę przed
rosnącymi w siłę Niemcami. "Po
ustawieniu na poziomie dawnych Niemiec Wschodnich one będą musiały wspomagać
odtworzenie Mitteleuropy z przewagą niemiecką w Austrii, na Węgrzech, w
Czechosłowacji i w użytecznej części Polski...Jutro Niemcy będą się skłaniać ku
zabezpieczeniu dla siebie w Europie pierwszego miejsca."
"Użytecznej części
Polski"? O co tu chodzi? Zapewne o włączenie do Mitteleuropy tylko
zachodnich regionów Polski, tych wszystkich "stref nadodrzańskich",
euroregionów nyskiego i pomorskiego, autonomii śląskich, wielkopolskich, itd. To przecież nowy plan
rozbioru Polski! Czyż nasi "mężowie stanu" lansujący te pomysły
regionalne tego nie widzą? A może widzą i właśnie do tego dążą?
Warto przypomnieć, co pod koniec
pierwszej Rzeczpospolitej ambasador pruski Lucchesini donosił 29.X.1788
pruskiemu królowi:
"Gdyby wybuchła nowa
konfederacja, przez Waszą Królewską Mość poparta (...) to można liczyć, (...że
Czartoryski przystąpi) wraz z całym stronnictwem do nowego związku. Tymczasem,
ci co się do tego gotują, pracują w cichości. Byłem obecny na ich tajnym
posiedzeniu i zwierzyli mi się, że chcą prosić WKMość, aby korpus pruski
zbliżył się pod Warszawę i zajął Kraków. Dziś wieczór będę miał z nimi powtórną
naradę i zobaczę, z czym do mnie przyjdą, tak jednak, aby WKMości nie narazić,
a ich nie zniechęcić". (Ks.W.Kalinka "Sejm Czteroletni" tom I
str. 183). Chodzi o rozmowy z Polakami mieniącymi siebie stronnictwem
"patriotycznym".
Nam drogę wytyczył Chrobry. Budował
państwo narodowe. Gdy w 1000 r., w ramach wielkiej przyjaźni, cesarz Otto III
ofiarował mu koronę, nie przyjął jej. Nie chciał uzależniać, podporządkowywać
swego księstwa. Strukturę kościelną podporządkował wprost Rzymowi. Na koronę z
Rzymu czekał jeszcze 25 lat. Ufał Rzymowi, ale nie Niemcom. Jedność Europy na bazie
chrześcijaństwa - tak. Na bazie zdominowanych przez Niemców struktur
ponadpaństwowych - nie.
Oto testament Chrobrego! Pozostańmy
mu wierni.
Z nauczania Feliksa Konecznego
Dogmatyki kompromisowe
Staraniem wyd. ONION, (20-950 Lublin
1, skr. poczt. 240) ukazało się wznowienie książeczki Feliksa Konecznego z 1938
r. pt. "Protestantyzm w życiu zbiorowym", wydanej po raz pierwszy
przez Akcję Katolicką w Warszawie w roku 1938. Bardzo jest ona na czasie i
szkoda, że tak trudno na nią trafić w księgarniach katolickich.
W pracy tej Koneczny omawia historię
rozwoju protestantyzmu w kontekście jego relacji z państwami. Zwraca uwagę na
ciekawą cechę protestantyzmu, a mianowicie na dążenie, już od samego początku,
jeszcze za życia Lutra, do uzgodnień międzykonfesyjnych, by wypracować wspólną
kompromisową dogmatykę. Jest to z samej istoty rzeczy niemożliwe, bo albo
dogmatyka albo kompromisowa, nigdy więc się to protestantom nie udało.
Pragnienie jednak jakiejś jedności doktrynalnej było tak duże, że wkroczyli
władcy świeccy narzucając swoją wolę. Stąd w państewkach niemieckich zasada cuius regio eius religio (czyja władza
tego religia), co tylko utrwaliło tam politykę wolną od etyki, a więc
cywilizację bizantyńską. Dało też etykę "autonomiczną", czyli
areligijną, a w ślad za nią indyferentyzm religijny, który zaowocował nawet
neopoganizmem. Tylko 53 stronice, ale kopalnia myśli jakże aktualnych dzisiaj,
w dobie dialogu ekumenicznego. Gorąca zachęcam wszystkich do zapoznania się z
tą książeczką.
NOTATKI
Konwertyci
W Anglii przyszła nowa fala
konwersji z anglikanizmu na katolicyzm. Jak podaje Niedziela (18.II.96) 200
pastorów anglikańskich już przeszło lub przygotowuje się do przejścia do
Kościoła Powszechnego. Ponoć utrudnia to dialog ekumeniczny z anglikanami. By
go nie utrudniać nie podaje się liczb konwersji.
Konwertyci to nie uczestnicy dialogu
- ci czekają na coraz mniej realne oficjalne uzgodnienia międzykonfesyjne - ale
jego przeciwnicy. Ci którzy szukają źródła prawdy bezkompromisowej nawracają
się.
###
Pochwała Lutra
Ukazała się książka ks. Krzysztofa
Kowalika SDB (KUL, Lublin, 1995) pt. "Wejrzał na nicość swojej służebnicy.
Teologiczno-ekumeniczne studium Komentarza Dr. Lutra do Magnificat".
Książka jest wydana w serii studiów i rozpraw Instytutu Ekumenicznego KUL.
Posiada zgodę władzy duchownej nadaną przez bpa Alfonsa Nossola, który wraz O.
Stanisławem C. Napiórkowskim OFM Conv i ks. Wacławem Hryniewiczem OMI są
redaktorami dzieła. Nie mam nic przeciwko naukowym studiom nad luteranizmem czy
pismami Lutra. Oponuję jednak przeciwko wybielaniu Lutra i kreowaniu go na
prekursora jedności chrześcijan. Na pewno wśród pism tego heretyka znajdują się
teksty, czy fragmenty tekstów, zgodne z nauką Kościoła Powszechnego, nie one
jednak nas interesują i nie o nich traktować winne studia ekumeniczne. Autor
podkreśla maryjną "pobożność i głęboko religijny charakter Lutra",
których przypomnienie może ułatwić ewangelikom zaakceptowanie oddawania czci
Matce Pana, natomiast unika stwierdzenia, że dla jedności musieliby się wyzbyć
teologii maryjnej Lutra, która jak sam przyznaje znajduje się w samym centrum
rozbieżności doktrynalnych.
Bardzo niepokojąco brzmi
stwierdzenie, że "Doktor z Wittenbergi jest ojcem wiary i świadkiem
Chrystusa nie tylko dla luteran" (str.9). A niby dla kogo jeszcze? Dla nas
katolików? Wolę świadków Chrystusa, którzy nie opuszczają Jego Kościoła i nie
żenią się zakonnicami. Pamiętajmy, że zarzucał Chrystusowi nierząd z niewiastą
przy studni i z Magdaleną (M. Luther, Werke,
Weimar 1913, Tischreden, t.2, str. 107 §1472 fotokopia w Approaches 84, 1984). A może dla Żydów? Myślę, że nie zapomnieli mu
broszury "O Żydach i ich kłamstwach", w której pisze, że ich synagogi
i domy trzeba spalić, majątek odebrać, rabinom zabronić nauczać itd. (Cyt. w
"Chutzpah" A.M. Dershowitza, str. 106-107)
Dedykuję te "ekumeniczne"
myśli dr. Lutra bp. Nossolowi, przwodniczącemu Komisji ds. Ekumenizmu
Konferencji Episkopatu Polski.
Nie rozumiem też jak w 1995 r. może
autor katolicki powoływać się na autorytet "teologa katolickiego" H.
Künga (str.11-12), który przecież już od wielu lat pozbawiony jest prawa
nauczania jako teolog katolicki? Chociaż może nie potrzebnie się dziwię.
Właśnie ukazała się książka Künga, pt. "Credo", na szczęście bez imprimatur, ale wstępem zaopatrzył ją
ks. prof. Alfons Skowronek, a tłumaczył ks. Ignacy Bokwa.
###
Teologiczne wsparcie UE
Ksiądz Grzegorz Dobroczyński z
warszawskiej filii jezuickiego Biura Informacji i Incjatyw Europejskich (OCIPE)
zapewnia, że proces jednoczenia Europy i naszego wejścia do Unii Europejskiej
nie jest "wymysłem ciemnych sił zagrażających europejskiej
tożsamości" bo nawet mówi się o wyniesieniu na ołtarze Roberta Schumana (Gazeta Wyborcza 13.II.96). Pogratulować dobrego samopoczucia!
W wypowiedzi tej brzmi echo pouczeń
z podręcznika "Teologii Moralnej" (ks. Stanisław Olejnik 1993, Wyd.
ATK - za wiedzą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej), rozdz. "Zmierzanie ku
społeczności światowej" (str. 356): "Jednej światowej społeczności
politycznej nie można tworzyć siłą, narzucaniem przez państwa silniejsze swej
woli państwom słabszym. Można do niej dojść jedynie słuszną drogą, a mianowicie
drogą łączenia się państw i dobrowolnego ograniczania przez nie swej
politycznej suwerenności oraz gospodarczej niezależności ze względu na
ogólnoludzką społeczność".
Mamy więc już teologiczne
uzasadnienie dla zrzekania się suwerenności i gospodarczej niezależności.
###
Strój kapłanów
Kongregacja ds. Duchowieństwa wydała
dyrektywę w sprawie życia i pracy
księży, a w niej zarządzenie, iż księża powinni ubierać się odmiennie niż
świeccy w sposób odpowiadający godności stanu duchownego. Biskup z Brazylii
zwrócił się do Papieskiej Rady ds. Interpretacji Tekstów Prawnych z prośbą o
wyjaśnienie jaką moc prawną ma powyższa dyrektywa. Odpowiedź przyszła krótka:
wiążącą. (Catholic World Report styczeń
1996).
###
Legalne zabójstwo
W Holandii ginekolog Henk Prins
trującym zastrzykiem zabił 3-dniowe dziecko z wadami wrodzonymi. Sąd w Alkmaar
go uniewinnił precyzując zarazem kiedy wolno zabić noworodka. Gdy są
nieuleczalne wady, ból i życzenie rodziców (Time
8.V.95).
Może warto przypomnieć, że w
listopadzie l962r. sąd w Belgii, w Liege, uniewinnił matkę i 4 osoby jej
pomagające, którzy zabili dziecko zdeformowane przez thalidomid (lek stosowany
wówczas dla ulżenia nudnościom ciążowym, który okazał się szkodliwy dla płodu).
Wywołało to powszechne oburzenie. Aborcje były wtedy jeszcze zakazane. Dzisiaj
nikt się już nie oburza. Legalność eutanazji się rozszerza. Chory nie może czuć
się bezpiecznym. Gdy koszta opieki nad nim zostały przeniesione z rodziny na
ubezpieczalnie, rachunek ekonomiczny wyparł miłość.
###
Szkoła elit
I oto mamy nową inicjatywę - letnia Szkoła dla Młodych
Liderów Społecznych i Politycznych przy Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana.
Główne cele fundacji to wspieranie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i
integracji europejskiej. Dyrektorem Szkoły jest prof. Zbigniew Pełczyński z
Oksfordu, od lat współpracownik Sorosa. Nową fundację reprezentuje Piotr Nowina
Konopka z UW (Nowa Europa 14.II.96).
###
Bezczelność niemiecka rośnie
Klaus Kinkel, szef niemieckiej
dyplomacji, powiedział w październiku zeszłego roku korespondentowi Polskiego
Radia, że RFN "nigdy nie uznała wywłaszczenia niemieckiego majątku na
podstawie polskich ustaw" i "traktuje ten problem jako nadal nie
rozwiązany" (Gazeta Wyborcza
15.XI.95). Teraz twierdzi, że układ poczdamski nie stanowił legitymacji dla
powojennego wypędzenia Niemców z krajów Europy Wschodniej, a więc było ono
nielegalne, gdyż układ ten był tylko deklaracją polityczną a nie dokumentem
prawnomiędzynarodowym (Gazeta Wyborcza
21.II.96). Dodajmy do tego, że RFN znowu kwestionuje nasz tor wodny na
dojeździe do Świnoujścia (Gazeta Bankowa
12.XI.95). "Związek Wypędzonych" (BdV) domaga się by Bonn rozpoczął
konkretne rokowania z "państwami, które dokonały wypędzeń" o zwrot
mienia wypędzonych lub odszkodowania (Wieczór
Wrocławia 1.II.96), a we Wrocławiu jakby nigdy nic uniwersytet organizuje
sympozjum "Śląsk - to Dom nasz rodzinny", na który zaprasza z
wykładem konsula RFN (Gazeta Dolnośląska
29.I.96).
###
Kogo uwłaszczamy?
Mówił mi p. Jakub Florek z Piotrkowa
Trybunalskiego, że po zakupieniu świadectwa udziałowego NFI (za 20.-zł),
cinkciarz przed bankiem ofiarowywał mu zań 100.-zł. Na pytanie co z tym dalej
robi powiedział, że korzystnie sprzedaje w RFN.
W referendum 80% głosujących
wypowiedziało się przeciwko metodzie prywatyzacji poprzez NFI, wbrew zaleceniom
SLD i UW. 29.III.96 Sejm, głosami SLD i UW, zatwierdził ułatwienia w sprzedaży
nieruchomości w Polsce cudzoziemcom. W obu sprawach PSL broniła interesów
Polski, wraz z KPN i BBWR.
###
Davos
The
New American (l5.V.1995 - cytuję za The
Free Press l5.VI.95) ujawnił, że coroczne Światowe Forum Ekonomiczne w
Davos to impreza, na której "elity Nowego Światowego Ładu z kręgów Rady
Stosunków Zagranicznych (Council on Foreign Relations - USA), Instytutu Aspen i
Komisji Trójstronnej (Trilateral Commision) spotykają się ze swymi
międzynarodowymi braćmi by planować naszą przyszłość". Uczestniczą m.in.
George Soros, Jeffrey Sachs i tym podobni eksperci. Warto nadmienić, że w
styczniu 1996r. uczestniczył Prezydent Kwaśniewski, a w 1991 premier Krzysztof
Bielecki wraz z "szefem opozycji" Bronisławem Geremkiem.
###
Prawybory w USA
Gdy w prestiżowych prawyborach w New
Hampshire wygrał Pat Buchanan, katolik, prawicowiec, tradycjonalista, patriota
wszystkie media amerykańskie rzuciły się na niego jak sfora dzikich bestii.
Trafił na okładkę w pismach Time,
Newsweek, U.S.News and World Report, The new Republic, New York, nawet w
londyńskim Economist. Podobnie w
programach telewizyjnych i radiowych. Wszędzie ten sam ton. Zarzucają mu, że
jest świętoszkiem, ekstremistą, dwulicowcem, faszystą, antysemitą, nazistą,
wręcz Hitlerem. Poskutkowało. W dalszych prawyborach został pokonany przez sen.
Roberta Dole, który już ma zapewnioną nominację partii republikańskiej. Prasa
odetchnęła.
Dole jest masonem 32 stopnia rytu
szkockiego i członkiem Shriners, masonerii o arabskich koneksjach (The Wanderer 14.III.96).
###
Rotarianie
Jak podaje Gazeta Pomorska (6.IX.95)
prezesem toruńskiego klubu Rotary jest Wojciech Sobieszak, a młodzieżowego
Rotaract Marcin Olszewski. Wg. Sobieszaka zagranicznego opiekuna polskich
klubów, Szweda Gunnar Fjellandera na codzień
zastępuje Aleksander Szwarc z Warszawy.
W Bydgoszczy z okazji 650-lecia
miasta klub Rotarian ufundował srebrne insygnia dla Przewodniczącego Rady
Miejskiej. Na odwrocie herbu będzie informacja kto ufundował (Promocje Pomorskie 1(37) 96; Ilustrowany Kurier Pomorski 20.III.96).
###
Lwy
Na zebraniu w Olsztynie nowym
gubernatorem klubów Lions na Polskę został wybrany prof. Sławomir Makarewicz. W
Olsztynie przewodnictwo klubu po dr. Marianie Szczepańskim przejął prof.
Aleksander Surażyński (Gazeta Olsztyńska
9.V.95).
###
Oko za oko
25.III 1996r. w TV izraelskiej
został wyemitowany film o żydowskiej zemście na Niemcach po II wojnie
światowej. Członkowie "grupy zemsty", którzy występowali anonimowo w
programie, mówili o zabiciu około 1000 nazistów. Był też plan zabicia 6 mln
Niemców poprzez zatrucie wód pitnych w miastach. Trucizna została jakoby
przygotowana za zgodą Haima Weizmana, później pierwszego prezydenta Izraela, do
akcji jednak nie doszło (Głos
Wielkopolski 26.II.96). W tym kontekście warto przypomnieć żydowską grupę
"Zemsta" uplątaną w zabójstwo Bohdana Piaseckiego, syna Bolesława, co
ujawnił P. Raina w książce "Sprawcy uchodzą bezkarnie" (Wyd. Książka
Polska 1993).
###
Wajda ujawnia twarz
Nowy film Wajdy pt. "Wielki
Tydzień" szybko zniknie z polskich kin, bo obrzydzenie bierze gdy nań
patrzeć, natomiast zrobi wielką karierę na świecie. Zostanie okrzyknięty jako
wyraz moralnego niepokoju nurtującego Polskę i Polaków. Oto najwybitniejszy
polski reżyser zrobił film o "prawdziwej" postawie Polaków wobec
likwidacji warszawskiego getta i wobec szukającej schronienia Żydówki. Tchórze,
szmalcownicy, donosiciele, kolaboranci, a "narodowiec" wręcz się
cieszy, że Hitler wykonuje za nich robotę. Tylko głupia romantyczna młodzież
idzie na bezsensowną śmierć. Niemców w filmie nie ma. Polakom nic nie grozi.
Lantzmann i Spielberg mogą się schować. Dopiero Wajda pokazał jak się robi
prawdziwie antypolski film. Już nikt mu nie odmówi miana "autorytetu
moralnego".
###
Festiwal Słowa
Woj. Ośrodek Kultury w Nowym Sączu
organizuje l-9.VI.96r. Światowy Festiwal Słowa. Ma być kilka turnieji
recytatorskich. Finaliści turniejów "Od Mickiewicza do Miłosza" i
"Od Abrahama z Ur do Pawła z Tarsu" będą dopuszczeni do Turnieju
Jednego Tematu "Od koncertu Jankiela do Campo di fiori", którego
celem jest "zainteresowanie uczestników tematyką żydowską, podejmowaną na
przestrzeni naszych dziejów przez polskich poetów, pisarzy, historyków i
publicystów, a także zaprezentowanie słuchaczom bogatej historii i kultury
Żydów polskich". Drukowany program zawiera teksty obowiązkowe do tego
finałowego turnieju. Są to "Koncert Jankiela" z "Pana
Tadeusza" A. Mickiewicza, "Stabat Mater" R. Brandstaettera,
wiersz J. Ficowskiego o Korczaku, "Baśń nad baśniami" R. Kornackiego,
"Lekcja Konwersacji" K. Wierzyńskiego, "Elegia miasteczek
żydowskich" A. Słonimskiego, "Casanova" i
"Anakreont..." Icka Mangera, , "W Tyberiusie" J.
Zonsztajna, "Wizja ghetta" S.
Balińskiego oraz "Campo di fiori" Cz. Miłosza.
###
Apeluję
do wszystkich Czytelników "Opoki w
kraju" o podjęcie akcji dostarczania jej do proboszczów. Własnym
kosztem rozsyłam "Opokę" do
wszystkich biskupów, ale moim zamiarem jest dotrzeć do jak najszerszych kręgów
kościelnych. Kserowanie i rozdawanie okolicznym proboszczom "Opoki" będzie dla mnie najlepszą
pomocą, której wartość trudno przecenić. Wszystkim, którzy podejmą się tego
składam wyrazy najserdeczniejszej wdzięczności. Bóg zapłać!
prof.
dr hab. Maciej Giertych
Spis
rzeczy
Polityka
zagraniczna
Podzielna
Polska
Z
nauczania Feliksa Konecznego. Dogmatyki kompromisowe
NOTATKI:
Konwertyci, Pochwała Lutra, Teologiczne wsparcie UE, Strój kapłanów, Legalne
zabójstwo, Szkoła elit, Bezczelność niemiecka rośnie, Kogo uwłaszczamy, Davos,
Prawybory w USA, Rotarianie, Lwy, Oko za oko, Wajda ujawnia twarz, Festiwal
słowa
___________________________
Numery
archiwalne Opoki w Kraju dostępne są
na internecie pod:
http://www.polsl.gliwice.pl/~pedro/owk.html
_____________________
Opoka w Kraju jest rozsyłana za darmo do osób, które chcę by ją
miały, w tym do wszystkich biskupów. Osobom, które mi pomagają i dzięki którym
wzrasta krąg moich odbiorców, wyrażam serdeczne Bóg zapłać - pozostaną
anonimowe. Wszystkich zachęcam do przedruków, do powielania pisma metodą
kserograficzną i handlowania nim. Ta praca jest dla mnie największą pomocą. Prenumeraty nie prowadzę.
Maciej Giertych
_______________________________________________________________
Konto:
Opoka w kraju PKO-bp I oddz.
Poznań, nr. 63513-746360-136