OPOKA
19(40)
W KRAJU
Kórnik wrzesień 1996
---------------------------------------------------
Wydawnictwo seryjne,
ukazujące się w nieregularnych odstępach czasu
pod redakcją Macieja
Giertycha
Adres: ul. Parkowa 19/8,
62-035 Kórnik.
------------------------------------------------------------------------------------------
Idą wybory
Wielkimi krokami zbliżamy się do wyborów parlamentarnych.
Trwa gorączka rozmów koalicyjnych. Z wielu stron słyszy się nawoływania, żeby
prawica się zjednoczyła, żeby zaniechać sporów i partykularyzmów, a wspólnie
zorganizować się, by odebrać władzę komunistom. Mamy się łączyć
bo w jedności siła!
Zdecydowanie odrzucam takie myślenie. Rzeczywiście
ordynacja wyborcza jest fatalna, na dodatek niezgodna z konstytucją, bo nie
zapewnia proporcjonalności. Preferuje duże bloki. Stąd też by pokonać lewicę
potrzebny jest duży blok. Ale co zrobić, żeby pokonać
internacjonalistów? Reklamowana terapia w postaci dużego bloku
antykomunistycznego, bloku po-sierpniowego, bloku post-solidarnościowego, to
zapewnienie kontynuacji tej samej polityki, którą bez wyjątku prowadzą
wszystkie rządy od Mazowieckiego po Cimoszewicza - polityki gospodarczego,
politycznego, militarnego i co najgorsze ideologicznego, podporządkowywania
Polski Zachodowi. Rząd Światowy z
dystansu sterujący polską rzeczywistością życzy sobie okresowej zmiany
ekipy rządzącej, zmiany
twarzy, ale pilnuje by nie zmieniała się
|
Ze smutkiem donoszę, że w
Londynie zmarła moja Mama, ś. p. Maria z Łuczkiewiczów Giertychowa 15.VIII.1909 - 12.VII.1996 Całym życiem służyła rodzinie, mężowi, dzieciom (9),
wnukom (29). Prowadziła Ojcu administrację wydawnictwa, przepisywała
maszynopisy, również komputerowo gdy tylko stało się
to możliwe. Była pierwszą czytelniczką Jego prac, ich edytorką i korektorką.
Dotyczy to również nr. 1-21 Opoki,
tych wydawanych jeszcze w Londynie. Zawsze interesowała się Opoką w Kraju i wspierała ją
finansowo. Niech odpoczywa w Panu. Jej doczesne szczątki zostaną złożone w grobie
rodzinnym w Kórniku w dniu 5 października 1996r. Msza Św. w kościele
parafialnym o godz. 13.00, pogrzeb z kaplicy cmentarnej. |
linia polityczna. Lewica internacjonalistyczna (Unia Wolności + Sojusz Lewicy Demokratycznej) wspólnie sprawująca władzę w Polsce od 7 lat potrzebuje dwóch bloków wymiennie ją wspierających, a jak najmniej ugrupowań mniejszych, z którymi trzeba by coś uzgadniać. Skoro ekipa Geremka, mimo ciągłych przebarwień jak kameleon (KOR® “S”®ROAD ®UD ®UW) już się zużyła, wysmażono pomysł stary w nowej szacie - AW”S” (Akcja Wyborcza “Solidarność”), w której dominować mają siły “prawicowe”. Jest to Związek Zawodowy “Solidarność”, “Solidarni w wyborach” czyli dawne komitety wyborcze prezydenta Wałęsy, ZChN, SND i Ruch-100. Wałęsa chce aby do bloku przyjąć też UW, co wyraźnie powiedział przed kamerami telewizyjnymi gdy niedawno był w USA. Pozostali partnerzy wolą bez UW, ale będą targi, które skończą się na tym, że UW w tej czy innej postaci zostanie wmontowana, jeżeli nie w wersji Kuroń-Michnik to przynajmniej w wersji Rokita-Suchocka. Różne odpryski UW jak Partia Konserwatywna A. Halla już powchodziły. Może nawet uda się wciągnąć ROP Olszewskiego. Koniecznie trzeba jeszcze zapewnić poparcie Kościoła i oto będzie pełny “blok prawicowy”. Lewica będzie pokonana, a polityka pozostanie ta sama. To jest planowane i nad tym się intensywnie pracuje. Nie służy to Polsce. Pewną odrębność ciągle zachowuje ROP Olszewskiego z programem lustracji, czyli rozliczenia przeszłości komunistycznej. Jednak w programie dotyczącym przyszłości istotnych różnic nie ma.
Wschodzącą gwiazdą AW”S” jest Stanisław Alot, sekretarz KK NSZZ Solidarność, który przypuszczalnie będzie rozdawał karty gdy przyjdzie do wyznaczania kandydatów na posłów w poszczególnych okręgach. Jak wynika z wywiadu, którego udzielił (Tygodnik Solidarność 9.VIII.96) jest on zwolennikiem współpracy AW”S” z UW. Radzę śledzić tą postać!
Przy okazji warto przypomnieć, że Andrzej Olechowski, były minister finansów w rządzie Olszewskiego, były minister spraw zagranicznych w rządzie Pawlaka, a obecnie przewodniczący Rady Nadzorczej Banku Handlowego, czołowa postać Ruchu-100, to członek klubu Bilderberg, międzynarodowej tajnej elity Rządu Światowego. W obecnym roku ponownie uczestniczył w spotkaniu tego gremium w King City pod Toronto w Kanadzie od 30.V do 2.VI.96r. (C.E.I. 15.VII.96, The Spotlight 24.VI.96). Nadaje się na wszystkie okazje, może więc w nowym układzie sił parlamentarnych przejąć rolę zakulisowego sternika od Geremka. Poparcie Solidarności, ZChN czy SND bardzo się przyda gdy trzeba będzie tą samą politykę ponownie sprzedać narodowi jako zbawienną.
Jedynym liczącym się blokiem politycznym na prawicy, który reprezentuje inną politykę, katolicką, polską i patriotyczną, to Blok dla Polski, którego głównym członem są posłowie klubu Sejmowego BBWR-KPN. W sejmowych klubach KPN i w BBWR nastąpiły rozłamy polegające na odejściu dołów od przywódców. Te doły stworzyły klub sejmowy BBWR-KPN pozostawiając dawnych przywódców (Gwiżdża i Moczulskiego) tylko z kołami. Gdy okazało się, że Blok dla Polski ma odrębną politykę, z dystansem do Unii Europejskiej, zdecydowanie prorodzinną, bazującą na nauce społecznej Kościoła Katolickiego, że współpracuje ze Stronnictwem Narodowym, z Episkopatem (z ks. Kurkiem w sprawach dotyczących rodziny), z różnymi organizacjami prorodzinnymi, samorządowymi, broniącymi własności prywatnej itd., to zaraz nastąpiło wyciszenie jego działalności w mediach. Nawet wielki zjazd (800 ludzi w auli Politechniki Warszawskiej 22.VI.96) ledwie został zauważony przez TVP, a doniesienie było tak zredagowane zbitką z wypowiedzią prezesa ZChN Mariana Piłki (w jego własnym gabinecie), że większość odbiorców odebrała to jako informację, że było jakieś spotkanie prawicy i ktoś tam (pos. Zieliński) radził iść osobno, a ZChN radzi iść razem. To wszystko. Ta sama zbitka była w programach TVP-I, TVP-II i na Polsacie - czyżby przypadek?
Teraz przewiduję, że cały wysiłek mediów będzie skierowany na zapewnienie by w powszechnym odczuciu poparcie Kościoła było tylko dla “prawicy” zjednoczone w AW”S”, a broń Boże nie dla Bloku dla Polski. W tej sytuacji dobrze by było, żeby ZChN i SND zmieniły orientację i przystały do Bloku dla Polski. Wtedy prawicowi, patriotyczni i katoliccy wyborcy mieliby wyraźny sygnał na kogo głosować i powstała by szansa aby w przyszłym Sejmie znalazł się liczący obóz przeciwny podporządkowywaniu Polski strukturom międzynarodowym.
Nowa rola Polonii
Niespodziewania wzrosło znaczenie polityczne Polonii. List prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej, Edwarda Moskala, do prezydenta Kwaśniewskiego nawołujący by Polska z godnością walczyła o swoje interesy i nie pozwalała organizacjom żydowskim narzucać nam swojej woli, stał się wydarzeniem politycznym na skalę międzynarodową. Posypały się ataki na prezesa Moskala ze strony dyżurnych Polaków w elitach amerykańskich (Zbigniewa Brzezińskiego, Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Jana Karskiego). Na zjeździe władz Kongresu Polonii Amerykańskiej Moskal uzyskał jednak pełne poparcie. Okazało się, że Polonia może coś ważnego powiedzieć i być zauważoną.
My na ogół działalności Polonii nie zauważamy, a ona liczy się. Gdy magazyn Time napisał o “wielu Polakach SS-manach” Kongres Polonii Kanadyjskiej z uporem monitował, aż uzyskał opublikowanie przeprosin. Polską ambasadę to nie obchodziło. Teraz gdy pojawił się nowy wrednie antypolski film, w reżyserii Mariana Marzyńskiego, pt. “Shtetl” (pewno do Polski nie dotrze bo zbyt jest antypolski), przy którym bledną antypolskie akcenty filmów “Shoah” Lantzmanna i “Lista Schindlera” Spielberga, właśnie polonia kanadyjska na wszelkie możliwe sposoby interweniuje, pisze listy do prasy, ogłasza protesty.
Gdy główny ośrodek polityczny Polonii znajdował się w Londynie jego skuteczność polityczna była minimalna. Polski Londyn uważał się za legalną władzę Polski, miał ciągłość konstytucyjną od czasów przedwojennych i oczywiście wojennych. Bronił swego legalizmu i widział swe główne zadanie w zwalczaniu władzy komunistycznej w Polsce. Stąd też zainteresowany był głównie docieraniem ze swoimi oświadczeniami do kraju. Tu potrzebna mu była dostępność do Radia Wolna Europa. W rezultacie ośrodek ten stał się przybudówką polityki amerykańskiej. Nie zdarzyło się by emigracyjny rząd ogłosił czegoś na modłę listu prezesa Moskala, czegoś co mogłoby się Amerykanom nie podobać. Taki list nigdy się nie zdarzył i zdarzyć się nie mógł, bo RWE by go nie nadała, a autor traciłby dostęp do eteru.
Prezydent czy premier emigracyjny nie pisał listów do władców w Polsce, bo władzy tej nie uznawał. Dopiero gdy prezydentem został Lech Wałęsa londyński prezydent Kaczorowski przywiózł swoje pieczęcie, swój legalizm, do Warszawy i ogłosił koniec swojej misji. Dzięki zakończeniu tej zabawy w rządy i legalizm, Polonia zyskała wolność. Dzisiaj może przemawiać w swoim imieniu, jako mieszkańcy innych krajów. Może naciskać na lokalne ośrodki polityczne w imię interesów własnych, polonijnych, ale też i w imię interesów polskich. Może stać się polskim lobby. Jej oddziaływanie skierowane jest głównie na otoczenia, a nie na Kraj. List Moskala do Kwaśniewskiego jest niby naciskiem na polskiego prezydenta, ale już sam fakt jego publicznego ogłoszenia spowodował, że stał się wydarzeniem międzynarodowym. Zastępuje działania naszego MSZ-tu i jego, pożal się Boże, służb dyplomatycznych. Stał się głosem wolnych Polaków do świata. Takiej roli rząd londyński, zorientowany na kraj, przynajmniej od wojny, nigdy nie odgrywał.
Przy okazji wychodzą z Polonii i inne treści, których z tych czy innych powodów nagłaśnianie w Polsce jest utrudnione. Głośno u nas o Katyniu, o wszelkich krzywdach, które doznali Żydzi, o ofiarach represji stanu wojennego itd. , ale ciągle pozostają obszary naszej niedawnej historii chronione zmową milczenia. Polonia kanadyjska, może z tytułu sąsiedztwa z dużą emigracją ukraińską, od lat przypomina rzezie ukraińskie wykonywane na Polakach na kresach południowo-wschodniej Polski w czasie II wojny światowej. Tymczasem u nas więcej się mówi o krzywdzie operacji “Wisła” (przymusowe przesiedlanie Ukraińców i Łemków ze swoich domostw nas Ziemie Odzyskane) niż o zbrodniach UPA. Niedawno Marian Maliński przypomniał w gazecie nowojorskiej (Polski Przewodnik, 5.VII.96) rzeź tysięcy Polaków w lwowskich więzieniach tuż przed nadejściem frontu niemieckiego w czerwcu 1941r. Rzezi dokonało NKWD z pomocą komsomolców (Komunistyczny Związek Młodzieży) stosując najwybredniejsze tortury. Nim Niemcy weszli do miasta ludność otworzyła więzienia i widziała co pozostawiła władza sowiecka. Maliński był naocznym świadkiem tych zmasakrowanych ciał. Jakże mało o tych zbrodniach pisze się w Polsce!
Sądzę, że rola Polonii będzie rosła. Polaków po świecie jest wielu i nie są już tylko siłą roboczą, emigrantami, wygnańcami. Są pełnoprawną częścią tamtejszych społeczeństw. Mają swoją inteligencję, tam urodzoną, materialnie niezależną. O ich głosy starają się politycy. Może Polonia odgrywać liczącą się rolę polskiego lobby. Nie potrzebuje łaski Radia Wolnej Europy by ze swoimi oświadczeniami trafić do światowych czy też polskich mediów. Może też głośno mówić to co politycy krajowi, powiązani najprzeróżniejszymi uzależnieniami, mówić nie chcą lub nie mogą.
Wielu na emigracji sądziło, że są tam tymczasowo; bo w Polsce jest komunizm; bo wracać nie można; bo działać w Polsce się nie da; itd. - trzeba więc trwać na zagranicznych placówkach. Po roku 1989 emigracja przeżyła szok, utratę tożsamości. Udawanie tymczasowości stało się niemożliwe. Powrót stał się teoretycznie możliwy, ale praktycznie dla większości niewykonalny z różnych przyczyn osobistych. Niektórzy wrócili do Polski, ale większość pozostała na emigracji. Teraz następuje przewartościowanie. Emigracja czasowa zmienia się w Polonię, w obywateli obcych polskiego pochodzenia. Okazuje się, że w tej roli może też Polsce służyć i kto wie czy nie skuteczniej niż jako emigracja polityczna. Wymaga to przystosowania, innego typu organizacji. Model amerykański czy kanadyjski, kongresu Polonii, jest chyba godny naśladowania w innych krajach. Życzymy Polakom w diasporze wzrostu ich sił organizacyjnych i wzrostu znaczenia w krajach, w których żyją, jak również wzrostu kontaktów i więzi z Polską.
Zamach majowy
W maju minęła 70-rocznica
zamachu Józefa Piłsudskiego na legalną władzę Rzeczypospolitej. Pojawiły się
dziwne akcenty z okazji tej rocznicy. Były okolicznościowe Msze Święte. Były
artykuły w całej prasie, również katolickiej, zgodnym chórem uzasadniające celowość
zamachu i wielkość głównego zamachowca, Józefa Piłsudskiego (np. artykuł Krzysztofa Wielguta w Niedzieli 12.V.96). Krzysztof Król z KPN i Krzysztof
Kawęcki z “Prawicy Narodowej” (ciekawe kogo to
ugrupowanie reprezentuje?) zorganizowali wspólny marsz pojednania z Mostu
Poniatowskiego do siedziby KPN w Alejach Jerozolimskich. Nie było cienia skruchy ze strony zwolenników
Marszałka, cienia wątpliwości, cienia przeprosin dla ofiar.
Ciągle nie tylko brak nam dekomunizacji, ale i brak
rozliczenia 20-lecia międzywojennego..
Nigdy nie nauczymy się myśleć politycznie
jeżeli będziemy dokonywać zbiorowego przebaczania bez rozliczenia, bez rozróżniania między ofiarami a winowajcami,
bez odróżniania dobra od zła, przestępstwa od zasługi. Słynny list biskupów
polskich do biskupów niemieckich ze słowami “przebaczamy” byłby bez sensu gdyby
Niemcy nadal utrzymywali, że słusznie nas napadli, słusznie likwidowali nam
inteligencję, słusznie mordowali w Oświęcimiu itd. Wina musi być uznana za
winę, a nie za zasługę.
Zamach majowy był rokoszem wojskowym przeciwko legalnej
władzy wybranej demokratycznie. Piłsudski otrzymał władzę od Niemców, którzy w
listopadzie 1918 r. dogadali się z nim w Magdeburgu, przywieźli go specjalnym
pociągiem do Warszawy i podporządkowali mu niemiecki garnizon oraz struktury
utworzonej i sterowanej przez siebie Rady Regencyjnej. Funkcjonował do grudnia
1922 r. jako Naczelnik Państwa. Nowo wybrany Sejm nie był po jego myśli.
Pożegnanie z władzą odczuł boleśnie. Już 16.XII.1922r.
próbował zamachu stanu. Potem ponowił próbę 5-7 listopada 1923 r. (32 ofiary
śmiertelne w Krakowie, 5 w Tarnowie). Wreszcie zwycięsko 12-15 maja 1926r. (379
ofiar śmiertelnych w tym 164 osoby cywilne - dane liczbowe za A.Garlickim
“Przewrót majowy”, Czytelnik 1979). Ofiary tych zamachów nie mają pomników ani
tablic pamiątkowych. (Znam jeden wyjątek. Na kościele w Kórniku, na tablicy z
1927r. upamiętniającej ofiary walk o wolność Polski w latach 1914-1920 dodane
jest nazwisko Wincentego Antkowiaka pod słowami: “1926r. - w walkach o
praworządność”. Zginął na lotnisku warszawskim w obronie legalnego rządu.
Społeczność kórnicka uważała w 1927 r., że to Antkowiak walczył o
praworządność, a nie Piłsudski).
Oczywiście pretekstem do zamachu było pragnienie
praworządności, tzw. sanacji (uzdrowienia) życia politycznego. Słowo “Sanacja”
zrobiło karierę, ale jako określenie pejoratywne na cały obóz Marszałka
Piłsudskiego. Żadnego uzdrowienia zamach majowy nie przyniósł. Parlamentaryzm
oparty o Konstytucję Marcową z 1921 roku miał swoje wady, ale bilans jego
osiągnięć uznać trzeba za pozytywny. W krótkim okresie czasu, gdy funkcjonował,
od grudnia 1922 do maja 1926, dokonano bardzo wiele. Uzdrowiono gospodarkę
(reformy Grabskiego), rozpoczęto budowę Gdyni, zawarto Konkordat ze Stolicą
Apostolską, opanowano zaburzenia społeczne, uchwalono reformę rolną (parcelację
majątków powyżej 170 ha za odszkodowaniem), uruchomiono Polskie Radio.
Wszystkie główne osiągnięcia 20-lecia międzywojennego mają swoje korzenie w tym
krótkim okresie 3 i pół lat, kiedy rządził polski Sejm. Rządy się zmieniały,
ale realizowały politykę zgodną z wolą Sejmu. Był to Sejm w pełni
proporcjonalny, w pełni reprezentatywny, którego uprawnień nie kwestionowało
żadne ugrupowanie w Polsce. Obalony rząd był rządem większości polskiej, oparty
o ludowców, narodowców i chadeków. Dysponował solidną większością w Sejmie.
Zamachy stanu kosztują krew bratnią. Bardzo musi być źle,
bardzo wielkie musi Ojczyźnie grozić niebezpieczeństwo, by ofiara ta była
usprawiedliwioną. Zamachu majowy nie usprawiedliwia nic. Karkołomne wynurzenia
Wielguta (Niedziela 12.V.96) i jemu
podobnych o trudnej sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej, o konieczności
dyktatury “dla zachowania porządku społecznego i wzmacniania siły państwa” nie ukryją
faktu, że Polsce zadano niczym nie usprawiedliwiony gwałt. Zamiast
praworządności przyniósł “Sanację”.
Przy okazji może warto porównać postawę Piłsudskiego i
jego pretorianów żądnych władzy z postawą Romana Dmowskiego, przywódcy
narodowców. Pytany 15 maja 1926 r. w Poznaniu co dalej
robić uznał “że jeżeli można w trzy dni rozegrać batalię z nadzieją zwycięstwa,
można ją wydać. Na wojnę domową trwającą kilka tygodni nie można sobie
pozwolić, chociażby z uwagi na niebezpieczeństwo niemieckie” (cytata z Diariusza J. Drobnika - cytuję za K. Kawalcem “Roman Dmowski” 1996). Podobnie w roku 1920 gdy narodowcy z kraju wzywali Dmowskiego by
przyjechał i objął władzę napisał on w liście do Zygmunta Wasilewskiego
(25.II.20): “Otóż na pewno gdybyśmy rząd stworzyli - przypuśćmy ze mną na czele
- bylibyśmy Polskę porządnie zarżnęli. ... Jesteśmy
znienawidzeni przez wszystkie żywioły rewolucyjne ... Żydzi
wszyscy murem przeciw nam by stanęli... Niemcy przeciw naszym rządom ... rozwinęliby sto razy silniejszą podziemną robotę
... Dla bolszewików moskiewskich bylibyśmy potęgą reakcyjną, którą za wszelką
cenę trzeba obalić ... W krajach alianckich Twój
przyjaciel jest znienawidzony przez bardzo wpływowe żywioły
... wszystko by one robiły, żeby moje rządy obalić i waliłyby, ma się
rozumieć, w Polskę... Słowem mielibyśmy walkę na wszystkie strony...
Przegralibyśmy z kretesem, a z nami Polska by przegrała. Dlatego Polska przez
jakiś czas jeszcze musi mieć rządy niewyraźne, ani reakcyjne, ani całkiem
rewolucyjne; ani żydowskie, ani całkiem antyżydowskie itd...” (cytuję za A.
Micewski “Roman Dmowski”, Verum 1971, str. 280-281).
Może i w 1926 roku ciągle jeszcze na rządy prawicowe było
za wcześnie. Jak zwykle w zamachach stanu maczają palce jakieś interesy obce. Na dwa tygodnie przed wypadkami majowymi brytyjskie
Foreign Office wystosowało depeszę okólną do placówek dyplomatycznych. Odpis
jej widział Ambasador Kajetan Morawski o czym pisze w
swej książce “Tamten brzeg, wspomnienia i szkice” (Księgarnia Polska, Paryż,
1961, s. 164-5): “Depesza wyrażała się przychylnie o opozycji przeciw
formującemu się gabinetowi Witosa, zapowiadała, iż gabinet ten zostanie siłą
usunięty i stwierdzała, że taki obrót rzeczy odpowiada interesom brytyjskim.
Jako motyw podawała, że Witos, a zwłaszcza minister skarbu Zdziechowski,
sprzeciwiają się zalecanej przez Wielką Brytanię kontroli Ligi Narodów nad
polską polityką gospodarczą. Przywódcy opozycji wykazują natomiast wiele więcej
zrozumienia dla konieczności współpracy młodego państwa z instytucjami
międzynarodowymi!”.
Gen. Józef Haller podaje, że na krótko przed zamachem
majowym niezapowiedziany odwiedził ambasadora brytyjskiego Max-Mullera, z
którym utrzymywał stosunki towarzyskie. Otworzyła mu nie służba
ale pani ambasadorowa. Ambasadora nie było w domu. P. Max-Mullerowa
zaraz wprowadziła go do salonu gdzie był brytyjski attache wojskowy płk.
Clayton, oraz polscy oficerowie, piłsudczycy, Bolesław Wieniawa-Długoszewski,
Michał Żymierski (później marszałek Rola-) i Stanisław Sołłohub, wszyscy w
mundurach. Byli jego przybyciem speszeni. Haller ocenia, że ambasadorowa się
nie zorientowała i wpuściła go na spotkanie, na którym omawiano przyszły zamach
stanu (Pamiętniki, Veritas, Londyn, 1964 str. 261, oraz relacja przekazana memu
ojcu - Komunikaty Tow.
im. R. Dmowskiego. tom. I, 1970, str.500).
Andrzej Strug, już wtedy mason 33°, powiedział 28 maja
1926 r. na zebraniu masońskim: “Komendant zrobił swoje - teraz na nas kolej. W epoce, kiedy Stary Świat konał, moralność
musi się budować na odczuciu nowej epoki. Będziemy godni tego, czego świadkami
uczyniły nas dzieje. Jeżeli cały demokratyczny obóz ulegnie nakazom chwili,
będzie niezadługo triumfować w Polsce zwycięstwo moralności - my zaś w spokoju i godności będziemy rządzili Nową Polską”. Na tym
samym posiedzeniu loża podjęła następującą rezolucję: “Krew przelana na ulicach
Warszawy w dniach 12-14 maja nie może spłynąć bezpłodnie. Cały naród pragnie,
by z jej posiewu wyrosło odrodzenie, nowa potęga moralna. Lecz nie żądajmy, by
ją zbudował wyłącznie jeden człowiek, nawet ten najlepszy i największy. Aby on
mógł dzieła tego dokonać, musi się
oprzeć na nas i to oparcie nie może co chwila spod
stóp Mu się usuwać”(cytuję za św. Maksymilianem Kolbe, Rycerz Niepokalanej 1926 (5): 193-195).
Przy okazji może warto przypomnieć. Obalono rząd
Wincentego Witosa, ludowo-narodowo-chadecki. W pierwszym rządzie po zamachu, w
rządzie Kazimierza Bartla, nie tylko on sam ale i na
12 ministrów aż 5 było masonami: August Zaleski (MSZ), Wacław Makowski (Min.
Sprawiedliwość), Stanisław Jurkiewicz (Min. Pracy), Kazimierz Bartel (Min.
Kolei), Hipolit Gliwic (Min. Przemysłu). W dalszych rządach pomajowych udział
masonów rósł (wg. L. Hassa “Masoneria Polska XX wieku”).
Pakt Ribbentrop-Mołotow obowiązuje już tylko Polskę
W ostatnich latach ZSRR była szansa na jakąś rekompensatę
dla Polski za Pakt Ribbentrop-Mołotow, na drodze zmian terytorialnych lub
powołania na terenach polskich zagarniętych przez ZSRR w roku 1939 Republiki
Wschodniej Polski, bądź polskiego regionu autonomicznego. W tym czasie, gdy
rozsypywał się Związek Radziecki powstało około 50 nowych republik
autonomicznych lub suwerennych, w tym Czeczeńska, Abchaska, Górno-Karabachska
itd. Jak pisze Tadeusz Dąbrowski (Rocznik
Wschodni, 1995, Wyd. Remark, Dom Polonii, Rynek 19, Rzeszów) w artykule pt.
“Kwestia polska w
ostatnich latach istnienia ZSRR” polscy deputowani do parlamentu ZSRR w latach
1989-1991 (było ich 8), a w szczególności Jan Ciechanowicz i Anicet Brodawski z
Wileńszczyzny, upominali się o prawa
ludności polskiej, dyskryminowanej nie tylko przez państwo radzieckie ale i
przez republiki związkowe, a po ich usamodzielnieniu, przez nowe państwa.
Publiczne te wystąpienia porównać można do głosów Korfantego czy Seydy w
parlamencie Pruskim w czasie I Wojny Światowej. Odważnie upominali się nie
tylko o przyznanie do zbrodni katyńskiej, ale i do
anulowania skutków Paktu Ribbentrop-Mołotow przez przyznanie obszarom
zamieszkałym przez Polaków autonomii. Szczególnym echem odbiło się wystąpienie
Ciechanowicza na zjeździe deputowanych ludowych ZSRR w dniu 22.XII.89r., które opublikowała Izwestia (9 mln. nakładu),
a przedruki trafiły do prasy polonijnej w USA.
Jak mi pisze w liście Jan Ciechanowicz w latach 1989 i
1990 szansa na to była. Wielokrotnie w tej sprawie
rozmawiał z Gorbaczowem, Ryżkowem i Jelcynem. Landsbergis
(późniejszy prezydent Litwy) mówił w wywiadzie telewizyjnym w roku 1990, że
“niestety niepodległa Litwa powstanie bez Wilna, ale trzeba na to pójść” -
musiał więc coś wiedzieć o tych planach. Warto
przypomnieć, że w tym samym czasie pod naciskiem Gorbaczowa
NRD podpisała z Polską umowę o rozgraniczeniu wód w Zatoce Pomorskiej w
taki sposób by dojazd do portu szczecińskiego odbywał się poprzez polskie wody
terytorialne (podpisanie w maju 1989, wymiana listów ratyfikacyjnych w czerwcu
1989). Zjednoczone Niemcy musiały to porozumienie uznać. Gdyby nie życzliwe,
pro-polskie stanowisko Gorbaczowa dzisiaj RFN na takie porozumienie by nie
poszła i Szczecin stałby się portem martwym, jak Elbląg. Był to
więc czas gdy na Kremlu panowały nastroje Polsce przychylne. Gdyby
doszło do uznania polskiej autonomii w ramach ZSRR to dzisiaj polska ludność tamtych
terenów nie musiałaby znosić upokarzającego prześladowania, wywłaszczania,
litwinizacji, białorusizacji, ukrainizacji.
Sprawa ponoć nie miała poparcia rządu Mazowieckiego. Jak
twierdzi Janusz Szmigielski w okólniku Koła Lwowian w Chicago (luty-marzec
1996) “panowie Geremek, Michnik, Kuroń i Mazowiecki pojechali do Moskwy w
wielkim pośpiechu i prawie na klęczkach błagali Gorbaczowa by tego nie czynił i ten
wreszcie przystał na ich prośby”. Według Ciechanowicz Gazeta Wyborcza okrzyknęła go twardogłowym komunistą i agentem
Moskwy. Zbigniew Balcewicz, na łamach redagowanego przez siebie
polskojęzycznego “Kuriera Wileńskiego”
apelował o oddanie pod sąd Ciechanowicza za “nawoływanie do naruszenia
integralności terytorialnej Republiki Litewskiej”, za co groziła mu kara
śmierci (cytuję za artykułem Dąbrowskiego w Roczniku
Wschodnim, 1995). Do dziś Ciechanowicz nie może dostać stałej pracy ani na
Litwie, ani w Polsce (historyk, językoznawca).
Prof. Edward Prus twierdzi (artykuł pt. “Gorbaczow
chciał, Michnik - nie” Głos Polski
(Toronto) 26.IV.96), bazując na rewelacjach, które
ukazały się w “anglojęzycznej prasie nowojorskiej” (rozumiem, że polonijnej),
iż rozważane były trzy warianty rozwiązań terytorialnych: 1) zwrot całości ziem
zagarniętych w 1939 r., 2) zwrot Lwowa i Zagłębie Drohobyckiego oraz 3) rekompensata
w postaci okręgu królewieckiego, do którego miano przemieścić Polaków z
Kazachstanu. Wszystko miało być połączone z odwołaniem Paktu
Riobbentrop-Mołotow i uznaniem 17 września 1939 roku za agresję. Prus twierdzi,
że wie od dyplomaty radzieckiego, teraz reprezentującego swoją republikę, że
ostrzegał nacjonalistów iż uznanie 17 września 1939
roku za agresję pociągnie za sobą skutki, agresja bowiem dokonała się nie na
Zachodnią Ukrainę tylko na Polskę. [Szmigielski (Okólnik Koła Lwowian w Chicago, luty marzec 1996) twierdzi,
powołując się na Prusa, że chodzi tu o p. Serdaczuka, b. konsula ZSRR w
Krakowie, a obecnie ambasadora Ukrainy w Polsce].
Prus podaje dalej, że w 1995 r. zetknął się przypadkiem
«z wysokim funkcjonariuszem (w stanie spoczynku) kontrwywiadu RP - i ten nie
pytany, zaczął opowiadać: w jaki sposób nie
odzyskaliśmy Lwowa, i jak niefortunnie wyrzekliśmy się enklawy królewieckiej.
Potwierdził “rewelacje” gazety nowojorskiej, a całą winę za niepowodzenie
“akcji” rzucał na Michnika, Geremka, Mazowieckiego i Kuronia, “który się do
nich przyłączył”. Tym samym jego wypowiedzi we Lwowie, iż jest szczęśliwy z
tego, że Lwów nie należy do Polski mogły być konsekwencją „zmowy” osób, które
pojechały do Moskwy, odwiedziły Kreml i przekonały Gorbaczowa o niecelowości
pomysłu. Polska bez żadnej rekompensaty ze strony sowieckiej przyjmuje “opcję
zerową” nie żądając w zamian niczego.»
Wszystko to informacje bardzo mgliste, ale nie ma dymu
bez ognia. Jakieś rozmowy na ten temat były i nic z tego dla na nas nie
wyniknęło. Jedynie gen. Wojciech Jaruzelski mógłby udzielić informacji
co rzeczywiście było omawiane.
Jak na razie Pakt Ribbentrop-Mołotow nadal obowiązuje,
ale już tylko Polskę.
Atak biskupa
Artykułem pt. “Straszenie Darwinem” (Tygodnik Powszechny 11.VIII.96) JE ks. bp Józef Życiński wystąpił z frontalnym atakiem na moje poglądy w
sprawie ewolucji wyrażone w Opoce w Kraju
(nr.18). Twierdzi, że próbuję “wikłać Kościół w absurdalne konflikty z nauką
współczesną” w wyniku czego „u wielu osób występują
dodatkowe rozterki moralne”. Podstawowy zarzut, powtarzany kilkakrotnie
sprowadza się do tego, że “ignoruję oficjalne nauczanie Kościoła”, że “ignoruję
zasady stanowiące podstawowe przesłanie obecnego pontyfikatu”, że ignoruję
teksty Jana Pawła II, nie zwracam “uwagi na nauczanie Kościoła”, że “ignoruję
wielkie treści papieskiego przesłania” itd. itp. Podane są trzy długie cytaty z
tekstów Jana Pawła II, a żadna z nich nie ma związku z teorią ewolucji. Wyraźnie
bp Życiński nie ma czym podeprzeć swojej głównej tezy! Odbieram to jako nadużywanie
autorytetu Ojca Świętego.
Ton artykułu świadczy o zdenerwowaniu autora. To, że
krytyka ewolucji, z pozycji przyrodniczych, zaczyna docierać do powszechnej
świadomości, musi denerwować każdego kto swój dorobek
filozoficzny oparł na założeniu, że ewolucja jest faktem. Krytyka ewolucji nie
jest zakazana przez Kościół! Odrzucenie teorii ewolucji przez przyrodników nie
stawia ich w konflikcie z nauką Kościoła! Tradycyjna interpretacja Księgi
Rodzaju nie jest zakazana przez Kościół! Współczesne “refleksje teologiczne”,
zachwyty nad Karlem Rahnerem, poszukiwanie “środków, które mogłyby ukazać
harmonijne współoddziaływanie ewolucyjnej i chrześcijańskiej wizji świata”
zostawiam biskupowi Życińskiemu i tym co myślą
podobnie. Zapewne ich ma na myśli gdy pisze, że moje
“antyewolucyjne interpretacje uderzają ostatecznie w wyznawców chrześcijaństwa
i im mogą wyrządzić największą szkodę”. Ja nie “usiłuję narzucać chrześcijanom
walkę z teorią ewolucji”. Ja sam z nią walczę jako z teorią błędną, nie do
pogodzenia z wiedzą przyrodniczą, sprzeczną z wynikami badań empirycznych. To że wyniki badań przyrodniczych wpływają na teologię,
świadczy jedynie o nieszczególnej kondycji współczesnej teologii.
W wystąpieniu bpa Życińskiego z przykrością odnotowuję
też nieuczciwość.
1) Pisze: „Jeden z młodych
pracowników nauki w częstochowskiej WSP pisał mi z bólem, że kiedy podczas
spotkania zawrócił uwagę Giertychowi na to, iż jego podejście do nauki
pozostaje odległe od nauczania papieskiego, usłyszał w odpowiedzi: Owszem, ale
jest tak dlatego, że Ojciec Święty nie zna się na nauce...”. Nie jest możliwe bym kiedykolwiek tak
się wyraził. Pytający odwoływał się do nie znanego mi
listu Ojca Świętego do G. Coyne, dyrektora Obserwatorium Watykańskiego.
Odpowiedziałem: „Dokumenty papieskie mają różną rangę. Zupełnie inaczej wygląda
orzeczenie ex cathedra, co innego
jest encyklika, co innego jest KKK, co innego jest przemówienie, które on
wygłosił będąc w Polsce, czy gdziekolwiek po świecie, co innego list, który
napisał i trzeba po prostu odróżniać tą rangę tych różnych dokumentów. Papież
jest też człowiekiem i jako człowiek jest omylny i może mieć różne zdanie na
różne sprawy i nie można mu przypisywać nieomylności dlatego,
że gdzieś w jakimś liście coś napisał. Oczywiście wygodnie jest się podpierać
takimi zdaniami. Ja bym znalazł wielu Papieży, na których mógłbym się powołać,
którzy mówili coś przeciwnego jeżeli chodzi o teorię
ewolucji. Tak, że to nie są dokumenty wiążące” (dosłowna cytata z nagrania).
Zastosowane przeinaczenie ma charakter pomówienia. Bp Życiński pomylił siebie z
Ojcem Świętym. W odpowiedzi na następne pytanie, o mój stosunek do krytyki
moich tez przez bp Życińskiego i ks. prof. Hellera,
odpowiedziałem m.in., że „Oni nie chcą dyskutować o faktach przyrodniczych bo
ich nie znają”. Artykuł w Tygodniku
Powszechnym i zawarta w nim argumentacja przyrodnicza świadczy, że miałem
rację.
2. Bp Życiński broni przed
moją krytyką Komitet Biologii PAN, którego członkowie według niego “zostali
wybrani przez biologów spośród osób kręgu badaczy o największych kompetencjach
naukowych, cieszących się największym autorytetem”. Jest to świadome przekłamanie.
Nie ma czegoś takiego jak Komitet Biologii PAN. Natomiast jest Komitet Biologii
Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN, a więc komitet zajmujący się filozofią przyrody
z pozycji ewolucyjnej. Tam dla krytyków ewolucji miejsca nie ma. Jako
przyrodnik (genetyk drzew) uczestniczę w głosowaniach nad składem Komitetu Nauk
Leśnych PAN (jestem jego członkiem), Komitetu Fizjologii, Genetyki i Hodowli
Roślin PAN (byłem jego członkiem gdy wolno było należeć do dwóch komitetów) oraz Komitetu
Botaniki PAN. Ani ja, ani wielu innych przyrodników nie zajmujących się
filozofią przyrody nie uczestniczy w głosowaniach nad składem Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej. Bp
Życiński wie jak ten komitet się nazywa i jest zań współodpowiedzialny gdyż
jako filozof przyrody bierze udział w tych głosowaniach i sam jest członkiem
tego Komitetu.
3. Bp Życiński stwierdza, że
moja “prywatna postać religii ... pozostaje bliska
ujęciom fundamentalizmu głoszonym w USA np. przez baptystów z Południa”, a
zasady interpretacji biblijnej “bliższe nauczaniu świadków Jehowy niż doktrynie
katolickiej”. Ten
zarzut zostawiam bez komentarza.
4. Dla bpa Życińskiego
pretekstem do napisania artykułu jest kaseta wideo pt. “Ewolucja, rzeczywistość czy domniemanie?”, którą
ponoć otrzymała ode mnie jakaś pani. Żadnej pani tej kasety nie dawałem.
Natomiast wysłałem ją bp Życińskiemu, razem z nr l8 Opoki w Kraju, którą tak obficie w omawianym artykule cytuje. Po co
więc ta mistyfikacja?.
Z nauczania Feliksa
Konecznego
Unia Brzeska
Wyd. ONION (ul. Śląska 11, 20-726 Lublin) opublikowało
następną broszurkę pióra F. Konecznego pt. “Polska między Wschodem a Zachodem”.
Tym razem jest to pierwsze wydanie referatu wygłoszonego przez Konecznego w
1927 r. na KUL-u w ramach Tygodnia Społecznego zorganizowanego przez
Stowarzyszenie Akademickie ”Odrodzenie”. Koneczny w swój oryginalny sposób
przeleciał po dziejach Polski w kontekście jej ścierania się ze wschodnią
turańszczyzną i niemieckim bizantynizmem. Bardzo ciekawy jest tu jego pogląd na
Unię Brzeską.
Koneczny twierdzi, że inteligencja litewska, ruska i
tatarska polonizowała się dzięki wpływom i atrakcyjności cywilizacji
łacińskiej. Pomostem okazał się modny w XVI w. protestantyzm
przez to, że porzucanie protestantyzmu wiodło do katolicyzmu (kontrreformacja),
a nie z powrotem do prawosławia. Był to proces samorzutny, który powodował
rozszerzanie się cywilizacji łacińskiej. Doprowadziło to do zbliżenia
protestantów i prawosławnych. Zygmunt III Waza pragnąc rozsadzenia tego związku
wymyśli Unię Brzeską. Było to “ingerencją państwową w sprawy wyznaniowe,
ingerencją zawsze i wszędzie niebezpieczną i dla religii i dla polityki!”.
Królowi było pilno z przyczyn politycznych przyśpieszać wiązanie prawosławnych
z Kościołem. W
konsekwencji spowodował usztywnienie prawosławnej ortodoksji, a elementy
grawitujące ku katolicyzmowi spetryfikował, co prawda w więzi z Kościołem, ale w
cywilizacji turańskiej. Unię Brzeską potraktowano jako prześladowanie prawosławia co sprowokowało zarówno Moskwę jak i Stambuł.
Wyniknęły z tego różne kłopoty polityczne dla Polski, a Kościół Unicki stał się
kościołem politycznym w ramach cywilizacji turańskiej, czym jest do dzisiaj.
Próbowano syntezy Zachodu i Wschodu, co się nigdy i nigdzie nie udało i udać
nie może - bo między cywilizacjami nie ma syntez. Przy okazji orientalizowali
się nasi magnaci kresowi.
Dzisiaj, z okazji obchodów 400-lecia Unii Brzeskiej,
warto przeczytać tą zwięzłą i arcyciekawą rozprawkę Konecznego.
Cywilizacja Bizantyńska
Wyd. ANTYK (ul. Klonowa 10A, 05-806 Komorów) wznowiło
wydaną w 1973 r. przez mego ojca w Londynie “Cywilizację bizantyńską” Feliksa
Konecznego. Czytelników może odstraszać 440 str. drobnego druku oraz początkowe
rozdziały o historii Bizancjum. Jest to jednak książka bardzo aktualna. Dotyczy
roli Niemiec w historii Europy, roli odśrodkowej i w gruncie rzeczy
antyeuropejskiej. Koneczny bizantynizmem tłumaczy fenomen odrębności Niemiec od
reszty łacińskiej Europy (cezaropapism, laickość Krzyżaków, zasadę cuius regio eius religio, kult państwa,
prusactwo). Gorąco polecam tą książkę.
NOTATKI
Zrezygnowali z zemsty
W Opolu bawił Fritz Wittmann, przewodniczący niemieckiego
Związku Wypędzonych (BdV). Na konferencji prasowej ogłosił deklarację “My,
wygnańcy rezygnujemy z zemsty i odwetu” (Nowa
Trybuna Opolska 24, 28 i 31.V.96). P. Wittmann przyjechał na Śląsk po raz
pierwszy od 1943 r. Ciekawe kto go w 1943 r. wypędzał?
Jaki wspaniałomyślny, że nie będzie się za to wypędzenie mścił.
Natomiast sprawę odszkodowań dla wysiedlonych uważa jednak za jeszcze nie rozwiązaną. Znamy publikacje BdV z mapami Niemiec w
granicach z 1937r. (np. Schlesische Nachrichten z 15.III.1991 r.). P. Wittmann zapewnił ze BdV popiera nasze wejście do UE
i do NATO. Wyraźnie chce uśpić naszą czujność i wciągnąć do Euroniemiec, by
inną metodą uzyskać to czego nie udało się osiągnąć Hitlerowi..
Interesują nas czyny a nie deklaracje o rezygnacji z
grzeszenia. W II wojnie światowej to Polska i Polacy byli poszkodowani, a nie
Niemcy. Słowami biskupów Polskich przebaczyliśmy już 30 lat temu. O zemście i
odwecie nie myśleliśmy nigdy, bo to nie chrześcijańskie. Wróciliśmy na swoje i
swego będziemy bronić. Ciekawe czy p. Wittmann również Francuzom obiecuje, że
nie będzie się na nich mścił za utratę Alzacji i Lotaryngii.
###
Jak wyjść z Unii Europejskiej
Grupa angielskich posłów “eurosceptyków”, której przewodzi były
minister Jonathan Aitken, opracowuje program wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. W
pracach tej grupy uczestniczy były minister skarbu Norman Lamont. Domagają się
by drogą referendum dowiedzieć się czy ludność chce federalnej Europy, czy też
wspólnoty niezawisłych państw (The Sunday
Times 9.VI.96). W parlamencie pomysł referendum poparło 78 posłów
konserwatywnych, (wbrew premierowi Majorowi) oraz kilkunastu innych (The Times 12.VI.96). W Anglii powstała
nowa partia, “Referendum Party”, której celem jest przeprowadzenie referendum w
sprawie Unii Europejskiej (takowego jeszcze w Anglii nie było). Zapowiedziała,
że nie wystawi kandydatów w tych okręgach, gdzie obecnie są posłowie, którzy
głosowali za referendum (The Times 11.VI.96). Z rządu
zrezygnował min. David Heathcoat-Amory (Min. Finansów) uznając, że nie ma sensu
brnąć w europejską integrację. Codzienność współpracy w Brukseli wykazała, że
pomysł wolnego handlu przy zachowaniu suwerenności jest nie do zrealizowania (The Daily Telegraph 22.VII.96).
Przyczyną niepokojów są rosnące wpływy niemieckie i nowy język
jakim przemawia kanclerz Kohl, czujący swą siłę po zjednoczeniu Niemiec.
Gdy Niemcy próbują się szarogęsić trzeba głośno powiedzieć NIE. Są też obawy,
że Niemcy samodzielnie dogadają się z Rosją. Tradycyjną polityką Anglii musi
być utrzymywanie równowagi na kontynencie (The
Times 26.VI.96), czyli przeciwstawianie się
najsilniejszemu. Szef “Referendum Party”, Sir James Goldsmith obawia się, że UE
przekształca się w cesarstwo niemieckie, że Kohl robi na skalę europejską to co Bismarck robił na skalę niemiecką w wieku XIX (The Sunday Times 9.VI.96).
W tym kontekście może warto przypomnieć słowa Romana
Dmowskiego (List do Aleksandra Skarbka z 17.VIII.1919r.,
Przegląd Historyczny 64(1)
1973:133-149.): “celem aliantów nie dopuścić do przymierza
rosyjsko-niemieckiego i zapewnić sobie wpływ na Rosję ... to
i naszym celem być musi.”
###
Kult zmarłych na AIDS
Z okazji Światowego Dnia Pamięci Zmarłych na AIDS w
kościele św. Aleksandra w Warszawie 19 maja odprawiono Mszę Św. za dusze osób
zmarłych w Polsce na AIDS. Obecny był Marek Kotański. Koncelebrowało trzech
księży. Po Mszy Św. zapalono znicze przy kościele Wizytek upamiętniające
Polaków zmarłych na AIDS (Niedziela
2.VI.96). Brzmi to jak wspomnienie o poległych za Ojczyznę, o ofiarach
katastrofy, o zmarłych towarzyszach walk.
Za wszystkich zmarłych trzeba się modlić, trzeba zamawiać
za nich Msze Święte. Ale dlaczego takie wyróżnienie dla ofiar AIDS? Czy
odprawia się Msze Św. za zmarłych na raka, na gruźlicę, czy na syfilisa? Czym
się wyróżnia ta choroba, że zasługuje na światowy dzień pamięci? Jest wiele
chorób nieuleczalnych zbierających większe żniwo (np. rak czy trąd). Jest wiele
chorób zakaźnych zbierających większe żniwo (np. gruźlica czy żółtaczka). Jest
wiele chorób wenerycznych zbierających większe żniwo (np. syfilis czy
rzeżączka).
AIDS tym się wyróżnia, że najczęściej zapadają na nią
homoseksualiści i narkomani. Jest to wąska grupa ludzi, których zachowanie,
sprzyjające tej chorobie, czyni ich wyrzutkami społecznymi. Nie choroba, ale
zachowanie. Inni chorzy na AIDS, np. hemofiliacy,
umierają w rodzinach, bo je mają. Homoseksualiści i narkomani rodzin nie mają,
pozrywali z nimi więzi, rodziny się ich brzydzą. Stąd też chorzy na AIDS często
umierają w samotności. To środowiska gejów i narkomanów reklamują kult chorych
i zmarłych na AIDS by rodziny ich z powrotem przyjęły, wtedy
gdy zachorują, gdy przestaną być atrakcyjni dla partnerów
homoseksualnych czy handlarzy narkotyków. Choremu na AIDS, jak i każdemu innemu
choremu, trzeba przyjść z pomocą. Jednak kult ich choroby nie jest potrzebny,
gdyż pośrednio staje się kultem stylu życia sprzyjającego tej chorobie, kultem
homoseksualistów i narkomanów. I chyba oto właśnie chodzi! O tolerancję dla grzesznego
stylu życia. W Warszawie w grudniu bez żenady rozdano
przechodniom 2000 prezerwatyw z napisem Stop AIDS (Gazeta Wyborcza 23.XII.96).
Ofiary AIDS rzeczywiście potrzebują specjalnego
duszpasterstwa. Kościół jest dla wszystkich. Ale nie poprzez światowe dni
pamięci o zmarłych na AIDS odbywa się jego prawdziwa służba. Również nic tu nie
pomogą modne w USA duszpasterstwa dla homoseksualistów (New Ways Ministries - Catholic World Report styczeń 1996) czy
też Msze Św. odprawiane dla nich (Dignity Masses - The Wanderer 30.V.96). To coś jakby
osobne duszpasterstwa i Msze Św. dla kleptomanów czy dla sadystów, dla ludzi o
dewiacyjnych skłonnościach. Nie tędy droga. Prawdziwa pomoc odbywa się gdzie
indziej, w konfesjonale.
Do tego potrzeba normalnych, księży, normalnego
duszpasterstwa. Nie zdobędzie się nowych specjalnych powołań reklamą w prasie
przeznaczonej dla homoseksualistów, jak to próbował Ks. J. P. Murphy,
odpowiedzialny za powołania w diecezji Sacramento (The Wanderer 23.V.96).
W nowojorskich umieralniach dla chorych na AIDS,
prowadzonych przez Siostry Miłosierdzia Matki Teresy z Kalkuty odbywają się
cuda nawróceń. Ludzie z marginesu, w swym życiorysie pozbawieni kontaktu z
jakąkolwiek wiarą, tu znajdują nadzieję w prawdziwej wierze, w wierze katolickiej.
Nawracają się! Przygotowani na śmierć przez siostry przyjmują Chrzest Św. Na
jego mocy oczyszczają się nie tylko z grzechu pierworodnego, ale i ze
wszystkich swoich grzechów jakich dopuścili się w swym
zwykle bardzo nieuporządkowanym życiu. Poznają dar Bożej Łaski, przez
sakramenty Chrztu, Pojednania, Eucharystii, Bierzmowania, i Namaszczenia. A
potem wkrótce umierają. Idą do Nieba. Te umieralnie to “fabryki” anonimowych
świętych. Ta choroba i śmierć stała się dla nich okazją do spotkania z Chrystusem.
Błogosławiona wina!
###
Centrum Uniwersalizmu o ekologii
Przy Uniwersytecie Warszawskim działa Centrum
Uniwersalizmu, Polski oddział Międzynarodowego Towarzystwa Uniwersalizmu.
Wydaje Bibliotekę Dialogu. Trafiła do
mych rąk książka z tej serii pt. “Ziemia naszym domem” (1996), pod redakcją
prof. Janusza Kuczyńskiego (to ten z Po
prostu), która na okładce zapowiada: “Ta książka stawia i częściowo
rozwiązuje zagadnienie METANOI”. Głównym tematem jest ekologia i ochrona
środowiska w Polsce. Wstęp jest pióra Leszka Kołakowskiego. Zakończenie to
omówienie przez Kuczyńskiego propozycji metanoi Kołakowskiego. Z bigosu
ekologiczno-filozoficzno-humanistycznego wyłania się człowiek “współtwórca
bytu” i “współtwórca bycia”(str. 168), “wszechświat współtworzony przez ludzi”
(str. 173), “wspaniała wielkość człowieka” (str. 176) itd.
Jest też omówienie książki Kuczyńskiego pt. “Dialogue and
Uniwersalism” wydanej w 1989 r. przez Uniwersytet Warszawski. Oto kilka myśli w
niej zawartych.
“Uniwersalizm ... odrzuca
pogląd, że historia świata, a obejmuje ona także historię przyrody, jest
pewnego rodzaju dramatem, którego autorem, inscenizatorem i reżyserem jest
Istota Najwyższa”(str. 129).
“Nowy uniwersalizm powinien być pierwszym, naprawdę
wszechogarniającym miernikiem ludzkości, która znajduje się dziś w stanie
przechodzenia od ludzkości w sobie do ludzkości dla siebie” (str. 131).
“Sens historii stanowi podstawę wszelkich podstaw” (str.
134).
Wodę w mózgu można robić przy każdej okazji, również
omawiając zagadnienia ekologii.
###
Dialogować, dialogować!
Z protestantami
W
Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej odbyło się 14 maja br. sympozjum
ekumeniczne na temat encykliki "Ut unum sint". Ks. L. Balter SAC
powiedział, że "dogmat o nieomylności papieża jak dotychczas nie istnieje,
to tylko media w czasie Soboru Watykańskiego I przedstawiły całą sprawę tak,
jakby go już uchwalono" (Biuletyn
KAI 21.V.96). Biuletyn nie
komentuje tej informacji. Ja skomentuję. Ogłoszona przez Vaticanum I Konstytucja
dogmatyczna o Kościele Chrystusowym w rozdz. IV definiuje “jako dogmat
objawiony przez Boga, że Biskup Rzymski, gdy mówi ex cathedra (...) dzięki opiece Bożej
przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, jaką
Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i
moralności. Toteż takie definicje są niezmienne same z siebie a nie na mocy
zgody Kościoła. Jeśli zaś ktoś, co nie daj Boże, odważy się tej naszej
definicji przeciwstawić, niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych”
(Breviarium Fidei, Wyd. Św. Wojciecha Poznań 1988, str.86-87). Łudzić
protestantów, że w Kościele coś w tej definicji się zmieniło to nieuczciwe.
Z Żydami
Omawiając
10-lecie działalności Komisji Episkopatu do Dialogu z Judaizmem Biuletyn KAI
(21.V.96) podaje, że odbyła się "wymiana
naukowców" z American Jewish Committee. W 1993 r. w kilku polskich
seminariach duchownych gościł z wykładami żydowski teolog Robert Cohn. Wiosną 1995r. przybył do Polski rabin prof. Michael A.
Signer, a wiosną 1996 rabin prof. Elliot Dorff. W zamian ks. W. Chrostowski w
1994 r. wygłosił w USA referaty o elementach nowego nauczania Kościoła o Żydach
i judaizmie. A czy w judaizmie są jakieś "nowe elementy nauczania o
chrześcijanach"?
Miejmy
nadzieję, że referaty ks. Chrostowskiego do Żydów nie są w duchu wywiadu jakiego udzielił dla antykatolickiego Wprost (26.V.96) gdzie
krytykuje polskich księży, czy też wypowiedzi opublikowanej w Słowie Dziennik Katolicki (21.V.96) gdzie ubolewał iż nie doszło do ogłoszenia wspólnego
komunikatu polsko-niemieckiego na 50-lecie oswobodzenia obozu zagłady
Auschwitz, który on redagował, a w którym “obie strony miały się przyznać do
wspólnej winy i odpowiedzialności za zagładę milionów europejskich Żydów”. W
wywiadzie dla Wprost ks. Chrostowski
zapewnia, że w Polsce “przedmiotem dyskusji są więc
nie tyle Żydzi polscy, których jest bardzo niewielu, ile raczej polscy
katolicy, którym proponuje się zmianę dotychczasowego nastawienia”. W USA miał dostęp do
licznych Żydów - ciekawe czy im zaproponował zmianę dotychczasowego
nastawienia. W ramach zmieniania naszego nastawienia ks. Chrostowski głosząc
katechezy biblijne w Radiu Maryja zagalopował się w tematykę dialogu
katolicko-judaistycznego, za co został publicznie skarcony przez rzecznika
prasowego Radia Maryja (30.VII.96).
Dialog
w stylu ks. Chrostowskiego prowadzi też rząd PRL-bis. Minister Rosati i premier
Cimoszewicz przepraszają Żydów za “pogrom kielecki”, a Eli Wiesel z tej samej
okazji żąda usunięcia krzyży z obozu oświęcimskiego.
Przy
okazji obchodów 50-lecia pogromu kieleckiego wyszło jednak sporo szczegółów na
jaw. Dziś już dla nikogo nie ulega wątpliwości, że “pogrom” zaaranżowały służby
specjalne Polski i ZSRR dla celów politycznych. W służbach tych w owym czasie
dominującą rolę odgrywali komuniści Żydzi. W orędziu bpa Mieczyława Jaworskiego
z 22.VI.96r. z okazji 50. rocznicy
wypadków kieleckich, jest informacja, że była komisja kościelna badająca
wypadki zaraz w 1946 r. i że władze komunistyczne nie dopuściły do ujawnienia
rezultatów prac tej komisji (Gazeta
Wyborcza 1.VII.96). Podobno raport ten został ogłoszony w 1992 r. w
wychodzącym w Nowym Yorku piśmie Niepodległość
(K. Kąkolewski, Umarły cmentarz, str. 118). Może warto by go opublikować
również w Polsce, w prasie katolickiej.
Jakoś
mało się mówi o innych ofiarach tego “pogromu”, o ludziach niewinnie skazanych
i straconych za rzekomy udział w “pogromie”. Ludzi tych nie tylko torturowano
by uzyskać przyznanie się do winy, nie tylko ich zabito w majestacie prawa, ale
i odebrano im dobre imię obciążając winą za potworną zbrodnię, którą popełnił kto inny. Jakoś nie słychać by ktoś ich i ich
rodziny przepraszał za wyrządzoną im o wiele większą krzywdę.
J.
Sobran (The Catholic Family News maj
1996) skomentował dialog chrześcijańsko-żydowski następująco: za ten sam czyn
“chrześcijan sądzi się według standardów chrześcijańskich i potępia; żydów się
sądzi według standardów żydowskich i usprawiedliwia”.
Z zabójcami nienarodzonych
Kardynał Bernard Law z Bostonu, gdzie przeciwnik aborcji
zabił aborcjonistę, zarządał moratorium na działalność propagandową i
edukacyjną przed klinikami aborcyjnymi prowadzoną przez obrońców nienarodzonych
po to by, jak określił, “stworzyć klimat, w którym mógłby się odbyć dialog”
między zwolennikami i przeciwnikami aborcji (Catholic World Report lipiec 1995).
Kandydat na prezydenta USA Robert Dole ogłosił, że w
programie Partii Republikańskiej chce widzieć zapis antyaborcyjny, ale i o
tolerancji wobec zwolenników aborcji (The
Wanderer 20.VI.96).
Mówił dziad
do obrazu
Leszek Kołakowski pisze o
“dialogu między człowiekiem a rzeczą. Dialog ten jest wiecznie nieskończony...”
(cytata z książki “Ziemia naszym domem” red. J.
Kuczyński, 1996r. str. 166.
###
Ekskomunika
Od 15 maja l996 r. weszła w życie automatyczna
ekskomunika dla wielu katolickich dysydentów diecezji Lincoln w USA. W dniu 19
marca 1996 r. ordynariusz diecezji bp Fabian W. Bruskewitz ogłosił, kary
kościelne na członków pewnych organizacji. Zapowiedział, że jeżeli do dnia 15
kwietnia z nich nie wystąpią podlegać będą automatycznie (ipso facto latae sententiae) interdyktowi, czyli nie wolno im
udzielać Komunii Świętej, a od dnia l5 maja ekskomunice, czyli są wyłączeni z
Kościoła. Zdjęcia ekskomuniki dokonać może wyłącznie biskup. Organizacje, do
których pod karą automatycznej ekskomuniki nie wolno w diecezji należeć to:
“Planned Parenthood” (filia Światowej Federacji Planowania Rodziny, organizacji
promującej aborcję i antykoncepcję), “Towarzystwo Św. Piusa X”, wraz z
parafianami prowadzonej przez nich kaplicy Św. Michała Archanioła, “Hemlock
Society” (organizacja promująca dobrowolne samobójstwo osób nieuleczalnie
chorych lub starych), “Call to Action” (CTA - głośna w USA organizacja
mobilizująca do promowania modernistycznej wersji katolicyzmu, niestety
ciesząca się poparciem niektórych biskupów), wolnomularstwo i współpracujące
organizacje takie jak “Córki Joba”, “DeMolay”, “Wschodnia gwiazda”, “Tęczowe
dziewczyny”, oraz “Catholics for Free Choice” (jest to stowarzyszenie
katolickich zwolenników dopuszczalności aborcji) (The Catholic World Report, maj 1996).
Zapytany czemu w tym gronie
znalazło się Towarzystwo Św. Piusa X skoro Watykan ekskomuniką obłożył tylko
biskupów wyświęcających i wyświęcanych w tym gronie, a nie członków, bp
Bruskewitz odpowiedział, że ekskomunika dotyczy tylko jego diecezji, tam bowiem
Towarzystwo ogłasza siebie jako będące w “pełnej unii z Rzymem”, co nie jest
prawdą. Pytany o CTA uchylił się od komentowania sytuacji w innych diecezjach.
W Lincoln CTA domaga się święcenia kobiet i promuje odprawianie Mszy Świętej z
tekstami niezgodnymi z zatwierdzonymi przez Kościół. Odmawiali swoje własne
wyznanie wiary inne niż obowiązujące itd. (The
Wanderer 18.VI.96).
Dobry przykład cuda działa. Abp Daniel A. Cronin z
Hartford, Conn, USA, zabronił spotkań CTA w budynkach kościelnych swej diecezji
(The Wanderer 16.V.96).
###
Vassula
Znowu była w Polsce głośno reklamowana wizjonerka Vassula
Ryden. Wbrew zakazom abpa Damiana Zimonia tłum wiernych poszedł na spotkanie z
nią na stadion w Tychach. Był wśród nich ks. Michał Kaszowski, wykładowca
teologii dogmatycznej w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach (Dziennik Zachodni 5-7.VII.96). Wystąpiła
też w Olsztynie.
###
Spotkania niekontrolowane
W dniach 20-21 IV.96 odbyło się
w Vancouver w Kanadzie spotkanie Komisji Trójstronnej. Jak zawsze uczestniczył
w nim Zbigniew Brzeziński. Omawiano zagrożenie dla
świata płynące z rosnących aspiracji nacjonalistycznych oraz plany rozszerzenia
NAFTA (North American Free Trade Association) również na Amerykę południową
tworząc Unię Amerykańską. Przewiduje się powołanie parlamentu pan amerykańskiego
i zaproszenie do niego Europy. Omawiane też były postępy w tworzeniu Unii
krajów Azji i Pacyfiku oraz Unii Europejskiej. Parlamentarzysta niemiecki
Karsten Voigt mówił o konieczności wcielenia do UE Europy Wschodniej a do NATO
również Rosji. (C.E.I. 25.V.96, The Spotlight 13 i 20.V.96)
Idąc za ciosem 10-12 V odbyło się pół-jawne spotkanie w
Pradze na temat “Inicjatywy na rzecz nowego antlantyzmu”. Konferencję
zorganizował “Ośrodek na Rzecz Nowej Europy” kontynuujący myśl Jean Monneta o
integracji europejskiej. Z Polski uczestniczyli Leszek Balcerowicz, Hanna
Suchocka i Adrian Karatnycky(?). Omawiano powołanie trans atlantyckiej strefy
ekonomicznej (TAFTA) oraz tworzenie solidarnego frontu na rzecz integracji Chin i
Rosji w światowy system ekonomiczny (C.E.I. 25.V.96).
Jak pisałem wyżej w dniach 30.V-2.VI
w King City pod Toronto, Kanada, odbyło się posiedzenie Klubu
Bilderberg. Uczestniczył w nim Andrzej Olechowski.
Polityczne podporządkowanie całego świata zakulisowej
sile, nie pochodzącej z wyboru i przed nikim nie
odpowiedzialnej, przybliża się wielkimi krokami.
###
Lobby dla Polski
Zbigniew Brzeziński zorganizował w 1994 r. międzynarodową
komisję roboczą do spraw polskich po patronatem amerykańskiego Ośrodka Studiów
Strategicznych. Celem komisji jest uruchomienie inicjatyw, które
przyśpieszyłyby włączenie Polski we wspólne struktury bezpieczeństwa i
gospodarki Zachodu. W Komisji jest 64 komisarzy z 6 krajów, w tym z Polski
Bronisław Geremek, Janusz Lewandowski, Andrzej Olechowski, Janusz Onyszkiewicz,
Marek Borowski, Grzegorz Kołotko i Bolesław Liberadzki (Rzeczpospolita 24.VI.96).
###
Oświeceni
Jak podało Radio Watykańskie (7.VIII.96)
w Castel Gandolfo odbyła się konferencja na temat
“Oświecenia”, której przysłuchiwał się Ojciec Święty. Polskę reprezentowali
Leszek Kołakowski, Bronisław Geremek i ks. Józef Tischner.
###
Obrona KOR-u przed Wrzodakiem
Gdy przewodniczący Solidarności “Ursusa” skrytykował
publicznie KOR odezwali się obrońcy tej organizacji. Biuro poselskie Tadeusza
Mazowieckiego wystosowało protest, pod którym podpisali się: Władysław
Bartoszewski, Stefan Bratkowski, Stanisława Grabska, Aleksander Hall,
Aleksander Hauke-Ligowski, ks. Leon Kantorski, Maja Komorowska, Tadeusz
Mazowiecki, Artur Międzyrzecki,
Stanisław Stomma, Hanna Suchocka, Jerzy Turowicz, Andrzej Wajda i
Andrzej Wielowiejski (Głos Wielkopolski,
28.VI.96).
Może warto przypomnieć skład osobowy KOR-u. Członków masonerii (wg. L. Hassa “Masoneria polska XX wieku”, 1993) oznaczam symbolem \.Spis cytuję za książką pt. “Dissent in Poland 1976-1977”, ZSAPU, Londyn 1977. Oto oni: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Bogdan Borusewicz, Mrosław Chojecki, Ludwik Cohn \, Stefan Kaczorowski, ks. Zbigniew Kamiński, Jan Kielanowski \, Anka Kowalska, Jacek Kuroń, Edward Lipiński \, Jan Józef Lipski \, Antoni Macierewicz, Adam Michnik, Halina Mikołajska, Emil Morgiewicz, Piotr Naimski, Wojciech Onyszkiewicz, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, Józef Średniowski, ks. Jan Zieja, Wacław Zawadzki, Wojciech Ziembiński. Wg. Hassa członkiem KOR-u był też Klemens Szaniawski \. Na 27 nazwisk już wiemy o 5 zmarłych, że byli masonami.
###
Czemu poparcie Zachodu dla Jelcyna?
Jak z obrzydzeniem podała Gazeta Wyborcza
(15-16.VI.96) w Rosji Russkije Wiedomosti, określone jako
“faszyzujące pisemko” podało 5 powodów dla czego trzeba głosować na Ziuganowa.
“Po pierwsze tylko on ma szansę wygrać z Jelcynem. Po drugie -w przeciwieństwie
do KPZR partia Ziuganowa składa się przede wszystkim z prawdziwych Rosjan, a nie
Żydów. Po trzecie - Ziuganow i jego żona to Rosjanie, w przeciwieństwie do
Jelcyna i jego żony, którzy są Żydami. Po czwarte - tylko KPRF ma silną siatkę
regionalną, która umożliwi utrzymanie integralności Rosji. Po piąte - Ziuganow
rozumie “problem żydowski” i znacjonalizuje po wygraniu wyborów
przedsiębiorstwa, które znalazły się w żydowskich rękach”. Oto dlaczego Jelcyn ma tak ogromne
poparcie na Zachodzie.
Między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich byłem
w Rosji i miałem okazję się przekonać, że zacytowana powyżej informacja jest
tam powszechnie znana. Jelcyn wygrał ale walka o
władzę się nie skończyła.
###
Francja zniewolona
Jak podaje Gazeta Wyborcza (27-28.VII.96)
we Francji “publiczne kwestionowanie faktu lub
rozmiarów Holocaustu jest ścigane jako przestępstwo”. Gdy Roger Garaudy napisał
w książce pt. “Fundamentalne mity polityki izraelskiej” o “micie sześciu
milionów eksterminowanych Żydów” zainteresował się nim francuski wymiar sprawiedliwości.
Poparł go słynny opiekun kloszardów, abbé Pierre. We Francji zawrzało. Media
zgodnym chórem zaatakowały sędziwego księdza. Również episkopat francuski
zdystansował się od niego i w komunikacie m.in. stwierdził: “Kościół wie, że
sam powinien ustosunkować się do swojej własnej współodpowiedzialności za
Holocaust, i zaczął to już czynić”. Zaszczuty Abbé Pierre 22.VII ogłosił komunikat, w którym
wycofał się ze wszystkich swoich wypowiedzi. w związku
z książką Garaudy`ego.
Jedyny księgarz w Paryżu, który odważył się
rozpowszechniać książkę Garaud`ego, 50-letni Rumun Georges Piscoci, został wraz
z pracownikami dotkliwie pobity przez “trzech zamaskowanych ludzi” - nieznanych
sprawców.
###
Netanyahou
Nowy Premier Izraela, Benjamin
Netanyahou, ma podwójne obywatelstwo, USA i Izraela. Jest synem
sekretarza słynnego syjonisty Żabotyńskiego
(Lectures Françaises, VII 1996) Z Żabotyńskim,
jeszcze w Polsce przedwrześniowej, związany też był były premier Izraela
Menachem Begin. “Żabotyński i jego następcy byli i są przeciwnikami
jakichkolwiek kompromisów z Arabami palestyńskimi, które mogłyby prowadzić do
rezygnacji z jakiejkolwiek ziemi, która historycznie należała do Żydów” (R.
Siegel i C. Rheins (Red.)
The Jewish Almanac, Banthan Books, 1980, str. 166).
###
W żydowskich rękach
Ari Shavit napisał w piśmie Haaretz w Izraelu, a The New
York Times (27.V.96) przedrukował, artykuł pt.
“Masakra jest masakrą, nawet izraelska”. Autor ubolewa z powodu śmierci cywilów
w Libanie z okazji ostatnich ataków izraelskich w rewanżu za zamachy Hezbollaha
na Żydów. Oto fragment jego artykułu: “Zabiliśmy ich z powodu pewnej naiwnej
aroganckiej pychy. Uważając z absolutną pewnością, że teraz skoro Biały Dom, Senat i większość mediów
amerykańskich są w naszych rękach życie innych nie liczy się tak jak życie
nasze. Wydaje nam się, że mamy prawo kazać 400,000 ludziom opuścić swoje
domostwa w ciągu 8 godzin i że mamy prawo po upływie tych 8 godzin traktować
ich domy jako cele militarne.” (podkreślenie M.G.).
Autor krytykuje żydowską bezwzględność i nie liczenie się z innymi. Chwała mu
za to. Ciekawy jednak jest ten fragment wytłuszczony przeze mnie powyżej. Gdyby
to napisał jakiś Amerykanin w USA natychmiast byłby okrzyczany antysemitą. Za
ten przedruk z Izraela też może ktoś dostanie po nosie.
Są
już amerykańskie reakcje. Zaczynają mieć dość. Joseph Sobran komentując ten
artykuł napisał m.in.: “Żaden Amerykanin nawet by nie pomyślał o redukowaniu
amerykańskich Żydów do statusu jaki mają Palestyńczycy
w Izraelu. Sam pomył jest absurdalny. Ale Amerykanie swoimi podatkami wspierają
uciskanie Palestyńczyków, pod lichym pretekstem, że pomagają “sprzymierzeńcowi”
w amerykańskim interesie - tak jakby to było w naszym interesie by być znienawidzonym
i pogardzanym w całym świecie muzułmańskim” (The Wanderer 13.VI.96). Takich reakcji będzie coraz więcej.
Tymczasem
przyjaźń amerykańsko-izraelska posuwa się dalej. Prezydent Clinton
podpisał z premierem Perezem umowę, na mocy której
amerykanie przekażą Izraelowi nową tajną broń, laserowe promienie śmierci
MIAAD-182 (Mid-range Infrared Advanced Antipersonnel Disabling system), której
nie otrzymała armia USA, gdyż jest zbyt niehumanitarna (The Spotlight 13.V.96). W spotkaniu z premierem Netanyhu prezydent
Clinton ponoć obiecał, że USA będzie blokować naciski międzynarodowe na Izrael
by zlikwidował swój arsenał atomowy (New
York Post 14.VII.96). Senat USA 26.VI.96 r.,
jednogłośnie wprowadził poprawkę do budżetu wojskowego na rok 1997 zakazującą
rządowi USA i prywatnym firmom amerykańskim dokonywania fotografii
satelitarnych nad Izraelem (The Wanderer
11.VII.96). Gazeta przypomina, że na Bliskim Wschodzie stacjonuje 15 000
amerykańskich żołnierzy by bronić interesów Izraela oraz, że Izrael jest
jedynym odbiorcą pomocy finansowej z USA, której federalne Biuro Kontroli
Wydatków (General Accounting Office) nie ma prawa kontrolować. To, że się
dzisiaj o takich sprawach w USA pisze świadczy, że już nie cała prasa jest w
rękach Żydów.
Również Kongres
Polonii Amerykańskiej jest wolny.
###
Ilu Żydów?
Jak
podał The Jerusalem Report (4.V.95 - cytuję
za Newsletter of the Jewish Genealogical
Society of Los Angeles, lato 1995) na świecie żyje prawie 14 mln. Żydów w
tym 5,8 mln w USA, 4,42 mln w Izraelu, po 600 tyś. we
Francji i Rosji, 446 tyś. na Ukrainie, 360 tyś w
Kanadzie, 250 tyś. w Argentynie, 114 tyś. w Południowej Afryce, po 100 tyś w Australii i Brazylii
itd., w Polsce 10 tyś.
Historia
Żydów to cykle obejmujące imigrację, wzrost liczebności i wpływów,
zaniepokojenie otoczenia, jego nienawiść, prześladowania, pogromy, wypędzenie,
a potem cykl się powtarza gdzie indziej. Nie trudno się domyśleć, które kraje
następne dojdą do końca cyklu.
###
Uwaga do
korespondentów
Opoka w Kraju żyje z przysyłanych mi
wycinków prasowych, za które zawsze jestem wdzięczny. Koniecznie proszę jednak
o podawanie dokładnej nazwy pisma i daty wydania oraz o zaznaczenie sprawy, na
którą mam zwrócić uwagę. Nie mam sił by czytać wszystko co
do mnie napływa. Również proszę nie przysyłać mi swoich tekstów. Drukuję tylko
teksty własne.
Spis treści
Idą wybory ...................................................................................................
1
Nowa rola Polonii
.......................................................................................... 3
Zamach Majowy ........................................................................................... 5
Pakt Ribbentrop-Mołotow
obowiązuje już tylko Polskę
................................ 7
Atak biskupa
................................................................................................. 9
Z nauczania Feliksa Konecznego: Unia Brzeska 10,
Cywilizacja bizantyńska 11,
Notatki: Zrezygnowali z zemsty 11,
Jak wyjść z Unii Europejskiej 12, Kult zmarłych na AIDS 12, Centrum
Uniwersalizmu o ekologii 13, Dialogować, dialogować! 14, Ekskomunika 16,
Vassula 16, Spotkania niekontrolowane 17, Lobby dla Polski 17, Oświeceni 17,
Obrona KOR-u przed Wrzodakiem 17, Czemu poparcie Zachodu dla Jelcyna.18,
Francja zniewolona 18, Netanyahou 19, W żydowskich rękach
19, Ilu Żydów? 20, Uwaga dla
korespondentów 20.
___________________________
Numery Opoki w
Kraju dostępne są na internecie pod nowym numerem:
http://zeus.polsl.gliwice.pl/~pedro/owk.html
_____________________
Opoka w Kraju jest rozsyłana za darmo do
osób, które chcę by ją miały, w tym do wszystkich biskupów. Osobom, które mi
pomagają i dzięki którym wzrasta krąg moich odbiorców, wyrażam serdeczne Bóg
zapłać - pozostaną anonimowe. Wszystkich zachęcam do przedruków, do powielania
pisma metodą kserograficzną i handlowania nim. Ta praca jest dla mnie
największą pomocą. Prenumeraty nie prowadzę. Maciej Giertych
_______________________________________________________________
Konto: Opoka w
kraju PKO-bp I oddz. Poznań, nr. 63513-746360-136