OPOKA
24(45)
W KRAJU
Kórnik listopad 1997
-----------------------------------------------------
Wydawnictwo seryjne,
ukazujące się w nieregularnych odstępach czasu
pod redakcją Macieja Giertycha
Adres: ul. Parkowa 19/8,
62-035 Kórnik.
------------------------------------------------------------------------------------------
Na plecach
robotników i Kościoła ci sami do władzy
Powtarzam
tytuł z marca 1997 (Opoka w Kraju
21). Jesteśmy po wyborach. Z jednej strony słyszymy zachwyty, że prawica
wygrała, że został odsunięty od władzy sojusz lewicowy SLD-PSL.
Z drugiej strony słyszymy zachwyty, że SLD zwiększyło
swój elektorat. Wreszcie mamy zachwyty, że UW tak dużo otrzymała i stanowi
silny klub bez, którego nie jest możliwy żaden rząd. A
więc 3 główne bloki wyborcze, które razem otrzymały 9,7 mln
głosów (74,3%) i 425 mandatów w 460 osobowym Sejmie są z siebie zadowolone. Ale
czy zadowoleni są wyborcy? Czy coś się zmieniło.
Powtarzam
z uporem. W Polsce rządzi porozumienie okrogło-stołowe,
w którym to lewica PZPR porozumiała się z lewicą opozycyjną, czyli ze swoimi
dysydentami z 1968 roku. Istotą tego porozumienia jest „gruba kreska” czyli nie rozliczanie za grzechy stalinizmu i
podział majątku państwowego (polskiego) między autorów porozumienia i
patronujące im ośrodki zagraniczne (nie polskie) w ramach tzw. prywatyzacji,
przy pozostawieniu władzy w rękach lewicy. UW to lewica z podkładem trockistowskim. Głównym elementem porozumienia było
ustalenie, że władzę trzeba co jakiś czas oddawać
innej ekipie w sensie personalnym, ale przy zachowaniu tego samego programu
totalnego uzależnienia Polski od zagranicy, od 1990 roku już nie kremlowskiej,
ale brukselskiej czy waszyngtońskiej. UW (o zmiennej nazwie - KOR, doradcy Solidarności,
ROAD, UD) potrzebuje legitymizacji jako opozycja
antykomunistyczna i dlatego w żadnym razie nie chce sojuszu z SLD choć
we wszystkich ważnych sprawach razem z SLD głosuje
(aborcja, pornografia, sprzedaż polskiej ziemi obcym, konstytucja, polityka
zagraniczna, zgoda zwycięskiej SLD na Bronisława Geremka jako przewodniczącego sejmowej komisji spraw
zagranicznych itd.). UW chce rządzić jako opozycja wobec SLD
prowadząc jednak ten sam program. Rządy Mazowieckiego i Bieleckiego
wyjechały na plecach robotników. Rząd Suchockiej na plecach Kościoła (wtedy to
się nazywało Wyborcza Akcja Katolicka z pełnym poparciem Kościoła). Obecny rząd
Jerzego Buzka (ewangelika) wyjechał na plecach
zarówno robotników jak i Kościoła. We wszystkich rządach
post-solidarnościowych, w tej czy innej postaci, faktyczną władzę sprawuje UW,
a personalnie Bronisław Geremek. W rządach SLD mamy to samo, bo od Geremka
do Kwaśniewskiego blisko. To nie są już rządy komunistów zależnych, od Breżniewa, ale rządy socjalistów zależnych od Clintona. Zewnętrzne inspiracje, rady i zalecenia dla
polityki Kwaśniewskiego i Geremka płyną z tego samego
źródła.
Obecny
rząd jest totalnie opanowany przez UW. Ugrupowanie to posiada tylko 6 tek
ministerialnych, ale są to teki najważniejsze (finanse, spr.
zagraniczne, obrona, sprawiedliwość, kultura,
transport - transport jest ważny, bo chodzi o budowę autostrad), a ponadto
wiceministrów we wszystkich pozostałych. Natomiast AWS
ma premiera i 11 ministerstw, w tym wszystkie z konfliktami społecznymi, a więc
będą tracić elektorat zdzierając się w codziennej pracy. By zapowiadana
proporcja 2:7, zgodna z siłą w Sejmie, nie wyglądała tak beznadziejnie
odrzuconą wymyślono jeszcze 4 ministrów AWS bez teki.
Ponadto ministrowie z AWS to są w dużym stopniu
ludzie bliscy UW, o podobnych czy wręcz tych samych poglądach. Posłowie z
poparcia Radia Maryja w negocjacjach koalicyjnych nie uczestniczyli i na
strukturę rządu wpływu nie mieli.
Sojusz
UW-AWS ma poparcie bp. Tadeusza Pieronka
(TVP 20.IX.97 - zaraz po
ogłoszeniu wstępnych wyników; Biuletyn KAI 30.IX.97), abp. Józefa Życińskiego (w wywiadzie dla KAI,
Gazeta Wyborcza 26.IX.97) i abp. Tadeusza Gocłowskiego (Biuletyn
KAI 14.X.97). Krytykę wiązania się z UW obala się
podkreślając kościelne poparcie dla UW. Bronisława Geremka
jako kandydata na szefa MSZ Władysław Bartoszewski
bronił stwierdzeniem, że prof. Geremek „jest stałym
uczestnikiem sympozjów w Watykanie na osobiste zaproszenie Jana Pawła II” (Gazeta Wyborcza 22.X.97). Hannę Suchocką
jako kandydatkę na min. sprawiedliwości Marian Krzaklewski
bronił w Radiu Maryja (22.X.97) stwierdzeniem, że jest
członkiem Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. Jak pisałem już w nr. 21 Opoki, a
nawet wcześniej bo w nr. 19 z września 1996, AWS była pomyślana jako „blok prawicowy”, któremu
koniecznie trzeba zapewnić poparcie Kościoła. Wtedy
lewica będzie pokonana, a polityka, oddana w ręce UW mogącej się poszczycić
poparciem przynajmniej niektórych ludzi Kościoła, pozostanie taka sama. Przykro mi, że
miałem rację.
Możliwe
sojusze
Uważam,
że przeciwnicy UW w AWS powinni byli zablokować
powstanie obecnej koalicji. Jest ich wystarczająco dużo, ok. 40 posłów ZChN i związanych z Radiem Maryja powinno było wystarczyć,
ale zabrakło im woli by się zdecydowanie przeciwstawić! Niektórzy, jak Jerzy Kropiwnicki czy Ryszard Czarnecki
woleli sami wejść do rządu UW.
Twierdzi
się, że w obecnym układzie inne porozumienie niż AWS+UW
(261 posłów, reszta 199) nie jest możliwe, że nie dałoby rządu zdolnego do
sprawowania władzy. Jest to nieprawda. Istnieje szereg innych możliwości. Gdyby chociaż brano je pod rozwagę to przynajmniej AWS mógłby wywalczyć lepszą umowę koalicyjną, w której to AWS by rządził, a koalicjant czy koalicjanci by przytakiwali. Tymczasem rządzi UW, a
przytakuje AWS, bo niestety w AWS
też rządzi UW. Uznano, że o innych sojuszach rozmawiać się nie będzie, bo
odebrałoby to władzę porozumieniu okrągło-stołowemu, którego utrzymanie stanowi
dla liderów UW i SLD sprawę priorytetowa. Oto jakie istnieją inne możliwości.
Koalicja AWS+ROP+PSL
(234 posłów - reszta 226) nie jest rozważana, bo wielu z AWS
będzie pomstować, że nie chce sojuszu z PSL. Krzaklewski zapewniał, że będzie posłów dyscyplinował lojalkami, ale wobec przeciwników PSL nie chce tego argumentu użyć. Natomiast
negocjator z ramienia AWS Janusz Tomaszewski
zapowiedział, dyscyplinę klubową, gdyby rządowi Buzka
miało zabraknąć poparcia (Gazeta Wyborcza
21.X.97) i rzeczywiście na głosowanie nad wotum
zaufania dla rządu zarządzono dyscyplinę klubową. Oznacza to, że wśród posłów AWS przeciwnicy PSL mają twardszy
kręgosłup niż przeciwnicy UW.
Rząd
mniejszościowy AWS+ROP (207 posłów - reszta 253). To by zepchnęło UW do
opozycji razem z SLD i dało im okazję udowodnić, że
jednak pozwalają takiemu rządowi żyć. Ale oczywiście wszyscy wiedzą, że żyć nie
dadzą, że razem z SLD przy pierwszej okazji go obalą.
Gdyby taki rząd powstał, choćby na krótko, to by przynajmniej ujawnił pełnię
porozumienia UW z SLD.
Rząd
mniejszościowy SLD+UW (224 posłów - reszta 236). Rząd
taki by ujawnił społeczeństwu sojusz UW z SLD, przy opozycji
raczej skłóconej, bo wielu sympatyków UW w ramach AWS
rząd ten by popierało, ale reszcie pozwoliłoby nabrać bardziej autentycznie
prawicowego oblicza, co byłoby z pożytkiem dla Polski.
Podobnie
wyglądałby rząd SLD+UW+PSL (251 posłów - reszta 209).
Jest on mniej realny, bo ani PSL nie pójdzie na
współpracę z UW, ani odwrotnie. Ale gdyby do takiego rządu doszło miałby on ten
sam efekt co mniejszościowy SLD+UW
- ujawniłby istniejący sojusz, (o którym społeczeństwo nie ma się dowiedzieć) i
wzmocniłby prawicowe oblicze opozycji.
Wielka
koalicja, AWS+SLD. Jest to pomysł księżycowy, ale w
polityce wszystko jest możliwe. Tu liczba posłów nie jest możliwa do ustalenia,
bo rząd taki mógłby powstać tylko w oparciu o tych w SLD i AWS, którzy wiedzą,
że dla Polski największym zagrożeniem jest UW. Na pewno byłyby silne dezercje,
głównie w kręgach przywódczych obu ugrupowań, ale byłyby to dezercje liderów
najbardziej uzależnionych od zagranicy. Pozostaliby bardziej liczni, ale mniej
wpływowi, posłowie mający interesy tu w Polsce. Byłby to rząd „większości
polskiej”. Czy można w ogóle myśleć o takim sojuszu? Czy w SLD
są jacyś ludzie mniej szkodliwi niż w UW? Kiedyś, gdy kanclerz Konrad Adenauer miał za dużo kłopotów z koalicjantem
CDU, partią UDP, zawarł na pewien czas koalicję z SDP i tym samym spowodował, że UDP
spokorniała. Takie wielkie koalicje bywają doraźnie pożyteczne. Ja odróżniam
ludzi, którzy kradną państwowe pieniądze, by wybudować sobie dom od tych, co
jak Baksik i Gąsiorowski
kradną, by wywieźć do Izraela. Tak samo odróżniam polityków, którzy tolerują
pierwszy bądź drugi rodzaj kradzieży. Siódme przykazanie jest łamane w obu
przypadkach, ale konsekwencje dla Polski są jednak zupełnie inne. Warto o tym
pamiętać.
Wreszcie
jest jeszcze jedna możliwość - uznać, że rządu powołać się nie da i rozpisać
nowe wybory.
Wszystkie
te opcje byłyby lepsze niż rządy UW na czele „prawicy”.
Tymczasem
jednak wszyscy się godzą by partia, która zyskała tylko 13% poparcie, a która
stanowi największe dla Polski zagrożenie, przejęła faktyczne rządy obejmując
najważniejsze resorty.
Ordynacja
Ordynację
mamy tak durną, że zwiększenie elektoratu, zarówno liczbowe (o 1,43 mln) jak i procentowe (o 6,7%) dało SLD
o 7 posłów mniej. PSL straciło więcej niż połowę
elektoratu zarówno liczbowo (o 1,2 mln) jak i
procentowo, ale liczba posłów spadła mu z 131 do 27. Natomiast ROP przekroczyła
próg 5%, uzyskując 5,56% głosów ale posłów ma tylko 6
w 460 osobowym parlamencie, czyli 1,3%. Jeżeli ktoś jeszcze twierdzi, że ta
ordynacja jest „proporcjonalna” to albo jest głupi, albo kieruje nim zła wola
dezinformowania społeczeństwa.
Porównajmy
procent głosów i procent mandatów w dwóch kolejnych Sejmach opartych o tą
ordynację.
Wybory
1993 Wybory
1997
%
głosów % mandatów % głosów % mandatów
SLD 20,41 37,17 SLD 27,13 35,73
PSL 15,40 28,48 PSL 7,31
5,87
UD 10,59 16,08 UW 13,37 13,04
UP
7,28
8.91 UP 4,74
0
KPN 5,77 4,78
BBWR 5,41 3,48 BdP 1,36
0
RdR 3,99 0 ROP 5,56
1,30
Ojczyzna +„S”+
+PC+PL+ 18,02
0 AWS 33,83 43,70
Niemcy 0,01 0,87 Niemcy 0.00
0,43
Jest
oczywiste, że więksi dostają za dużo mandatów, a mniejsi za mało, nie mówiąc
już o progach i przywilejach dla mniejszości narodowych.
Skoro
ordynacja jest nieproporcjonalna, to jest niezgodna z Konstytucją, zarówno
„Małą” jak i tą co dopiero wchodzi w życie, a więc
nielegalna. Stanowi mętną wodę, w której może łatwo pływać autorom (podobno
głównym autorem był Bronisław Geremek),
ale na pewno nie zwykłemu obywatelowi. Warszawska komisja okręgowa potrzebowała
aż 4 dni, żeby doliczyć się, że to Jarosławowi Kaczyńskiemu
z ROP (uzyskał 8107 głosów) należy się mandat, a Jerzemu Gwiżdżowi
z AWS (uzyskał 13823 głosów) nie. W porównaniu jakże
prostą i przejrzystą była ordynacja z 1922 roku oparta o Konstytucję Marcową!
Przegrana BdP
Nie
da się ukryć, że Narodowo Chrześcijańsko Demokratyczny Blok dla Polski przegrał
zdecydowanie. Dlaczego? Byliśmy świadkami potęgi manipulacyjnej mediów,
opanowanych głównie przez UW. Czas udostępniony bezpłatnie temu ugrupowaniu w
publicznej TV tak zdecydowanie dominował w okresie przedwyborczym, że co do
jego kierowniczej roli w TVP nie ma już dziś cienia
wątpliwości. Ot choćby imprezę w Wieruszowie TVP przez cały dzień pokazywała na tle plakatu UW.
Zorganizowaną walkę z BdP podjęto dwoma kanałami.
Pierwszy
polegał na przemilczaniu w mediach, przemilczaniu informacji o sondażach i o tym co BdP robi i mówi. W
odróżnieniu do poprzednich kampanii wyborczych publiczna telewizja nie
rozliczała się z czasu poświęcanego różnym ugrupowaniom. Jeszcze w wyborach
prezydenckich do znudzenia słuchaliśmy o niepoważnych kandydatach, a TVP pokazywała ile sekund o kim
mówiła. Teraz z tego parytetu zrezygnowano dając priorytet UW, a zaraz za nią SLD i AWS. W programach TVP na żywo albo przedstawicieli BdP
totalnie ignorowano, albo napastliwie przesłuchiwano, podczas gdy UW wyraźnie
głaskano. Ponadto oficjalne sondaże korzystne dla BdP
były przemilczane. Skargi nic nie dały. Oto co na ten
temat pisała Rzeczpospolita (16.IX.97)
w artykule „Kampania przed sądami”: „Nie musiała
przepraszać „Gazeta Wyborcza”, której
Blok dla Polski zarzucił zafałszowanie wyników badań CBOS
w lipcu. W publikacji „GW ” nie przedstawiono wyniku BdP, który osiągnął wówczas niemal siedmioprocentowe
poparcie. Sprawa została umorzona z przyczyn formalnych”. Gdy Demoskop dał nam
6,7% informację tą podawano pół dnia przez Radio i następnego dnia rano. W TVP i w prasie porannej było milczenie. Potem przyszło
ogłoszenie przez Demoskop, że to była pomyłka, że BdP
dostał tylko 1%, i to już zaraz ogłoszono. Skąd prasa codzienna i TVP wiedziały, że będzie ogłoszona poprawka? W Wieruszowie podobno głosowało na BdP
tylko 39 osób. Młodzież Wszechpolska planowała akcję poszukiwania głosujących,
by udowodnić, że to manipulacja. Na życzenie kierownictwa BdP
z akcji zrezygnowano, ale odwołanie nie do wszystkich dotarło. W punkcie
zbornym w Wieruszowie na chłopców z MW czekał
samochód. Wyszli z niego smutni panowie, wylegitymowali się jako Urząd Ochrony
Państwa i przypilnowali, by do akcji nie doszło.
Jednego odwieźli do domu aż do Wrocławia, znali jego personalia i adres.
Widocznie zagrożone było Państwo skoro UOP zadziałał.
Oznacza to też, że UOP ma na podsłuchu rozmowy
chłopców z MW skoro znali punkt zborny. Takimi to metodami zapewniono, by się
Polska dowiedziała iż BdP
się nie liczy. W przemilczaniu BdP uczestniczyła też
Katolicka Agencja Informacyjna. W Biuletynie
KAI (2.IX.97) były
informacje o stosunku do Kościoła 9 ugrupowań startujących w wyborach, ale BdP pominięto.
Drugim
ciosem był skoncentrowany apel o nie głosowanie na małe ugrupowania
do których zaliczano BdP, bo nie mają szans,
bo to zmarnowany głos. Mówił to Krzaklewski, mówił
prezydent Wałęsa i mówiła prasa katolicka. Wielkie media z namiętnością to
powtarzały. Skoro BdP się zarejestrował wszędzie, to
miał szansę. Ustawianie go w jednym szeregu z partiami Moczulskiego
czy Leppera, zarejestrowanymi tylko w kilku okręgach,
było nieuczciwością. Ja rozumiem, że można wzywać by głosować na inną partię,
bo jest lepsza, ale apel, by głosować na gorsze, bo lepsze nie ma szans,
odbiera lepszemu tą szansę. Ciekawe, że właśnie kręgi kościelne dały się w tą
akcję wciągnąć. W rezultacie na tydzień, przed wyborami CBOS
dawał nam już tylko 4% (też nie ogłoszone w mediach),
a w dniu wyborów 0,7%. W rzeczywistości dostaliśmy 1,36%. Reszta przeszła do AWS. Stąd się wziął ten nagły wzrost poparcia dla AWS w ostatnich dniach kampanii wyborczej. Wyborcy uznali,
że przenosząc głosy na AWS nie zmarnują ich.
Pytano
nas co nas różni od AWS.
Odpowiadaliśmy, że podstawowa różnica to, że w żadnym razie nie pójdziemy na
współpracę z UW. Media o tym milczały. Dla pewności Krzaklewski
powiedział to samo, i to szeroko nagłośniono.
Prawdę
już znamy.
Co dalej?
Polska
nie po raz pierwszy jest w trudnej sytuacji. Nie po raz pierwszy rządzą Polską
ludzie, którzy nie mieszczą się w tak oczywistym dla nas określeniu „Polak
katolik”. Nie po raz pierwszy brak w Sejmie prawdziwej opozycji. Pozostaje
opozycja pozaparlamentarna. Stronnictwo Narodowe, od przeszło wieku stojące na
tych samych pozycjach ideologicznych, jak zawsze gotowe mówić rzeczy
niepopularne i nigdy nie obrażające się ani na Polskę ani na Polaków, ma
dzisiaj przed sobą bardzo trudne ale i bardzo
odpowiedzialne zadanie uświadamiania Narodowi istoty sytuacji politycznej.
Będziemy to czynić niezależnie od trudności.
Wbrew
mondialistom u władzy musimy walczyć o to by etyka
katolicka a nie jakaś ponadwyznaniowa obowiązywała w
polskiej kulturze, polskiej oświacie, polskiej służbie zdrowia, polskich
sądach, polskich finansach itd.
Dziś
musimy głośno ostrzegać, że wejście do NATO to koszty, to utrata suwerenności,
to podporządkowanie się niemieckim generałom i to brak gwarancji na wypadek
zagrożenia ze wschodu.
Musimy
ostrzegać, że wejście do Unii Europejskiej to koszty, bo nikt na nas pracować
nie będzie, a mamy u siebie wiele zmienić, by się dostosować, a ponadto jest to
utrata suwerenności w sprawach ideologicznych.
Musimy
ostrzegać, że reforma administracji terenowej to nie tyle nagłaśniane
samorządowe powiaty, co makroregiony i euroregiony (do których już się przyznał w Trieście nowy Marszałek
Sejmu Płażyński), budowane na wzór niemieckich
landów, a mające za zadanie zastąpić rząd centralny w sprawach, które nie będą
w kompetencji Brukseli. Czyli w planie jest likwidacja znaczenia, a może i w
ogóle istnienia, państwa narodowego. Mają pozostać tylko Stany Zjednoczone
Europy z rządem federalnym odpowiedzialnym za sprawy zagraniczne, wojskowe,
monetarne i ideologiczne oraz z makroregionami-landami odpowiedzialnymi za
sprawy lokalne.
Polska
ma tradycję walki o niepodległość, o suwerenność, o wolność od zewnętrznego
dyktatu. Za naszą i waszą wolność! Tak jest! Ktoś w Europie musi pokazać, że o
wolność da się walczyć, wbrew wszystkim cesarstwom, potopom, rozbiorom, Jałtom
i międzynarodówkom. Zwycięstwo jest możliwe póki jest wola walki i świadomość
ujarzmienia.
Tą
świadomość pragniemy szerzyć i umacniać. Wbrew wszelkim smutkom, do których
skłania rezultat ostatnich wyborów, odnoszę wrażenie, że właśnie te wybory, jak
i mechanizm powoływania rządu i jego skład, wielu ludziom otworzyły oczy. Coraz
więcej ludzi widzi tą zakulisową antypolską i antykatolicką manipulację, przed
którą przestrzegaliśmy. Nasz głos przestał być tylko wołaniem na puszczy.
Muzyka psuje
obyczaje
Przeczytałem
ostatnio bardzo ciekawy artykuł o negatywnych wpływach muzyki rockowej (The Remnant
31.I.1997). Autor artykułu Michael J. Matt jest muzykologiem. Pisze o tym jak wielką rolę w
naszym życiu odgrywa muzyka.
Muzyka
posiada siłę oddziaływania na nasze emocje, jakiej nie posiada żadna inna forma
sztuki. Muzyka może nas rozweselić, dać nam szczęście, rozczulić nas do łez,
podnieść na duchu, wprowadzić w stan melancholii, podniecić, zasmucić. Ona
wpływa na nasze nastroje. Wpływa na nasz charakter, wręcz kształtuje nasze
charaktery.
Muzyka
może być i jest wykorzystywana do promocji bardzo różnych celów. Kościół
katolicki od 2000 lat świadomie łączy liturgię z muzyką, by poprzez skojarzenia
dźwiękowe natchnąć nas myślami o Bogu. Podobnie jest we wszystkich innych
religiach świata. W wojsku wszystkich armii świata i wszystkich czasów
wprowadzana jest muzyka mobilizująca do walki, do odwagi, do patriotyzmu.
Partie polityczne wprowadzają swoje hymny i przeboje, by poprzez muzykę związać
i zmobilizować zwolenników. Reklamówki wszelkich towarów zawierają podkład
dźwiękowy, który ma się kojarzyć z reklamowanym towarem, gdyż to sprzyja
promocji handlowej. Sterujący opinią publiczną znają siłę muzyki i świadomie
wykorzystują ją.
Od
początku lat sześćdziesiątych króluje u kolejnych pokoleń młodzieży fascynacja
muzyką rockową. Pojawiają się coraz to nowe wersje tej muzyki - dziś modna jest
muzyka „techno” - ale ciągle skutek wychowawczy tej
muzyki jest jednakowo destruktywny. Abstrahując od treści słownej w lansowanych
przebojach - to osobny temat - muzyka ta ma cały szereg negatywnych
konsekwencji.
Po
pierwsze wprowadza w niezdrowy nastrój. Kojarzy się z wyzwoleniem od norm
etycznych, ze swobodą seksualna, z zażywaniem narkotyków, z promocją buntu
wobec wszelkich norm.
Po
drugie muzyka ta jest bardzo głośna i przez to służy do zagłuszania sumienia.
Po
trzecie muzyka ta, bardzo rytmiczna i „wpadająca w ucho” prześladuje, zniewala,
wprowadza w trans, działa jak narkotyk i uzależnia. Wielu młodych, stale ze
słuchawkami walkmana na uszach, nie potrafi już bez tej muzyki żyć.
Po
czwarte cała kultura rockowa dla wielkich rzeszy młodych ludzi stała się nową
religią. Gwiazdy rockowe zastąpiły kapłanów i proroków. Scena zastąpiła ołtarz.
Koncert zastąpił liturgię. Tłumy biegające po koncertach Presleya,
Beatelsów, Madonny czy Jacksona
to wyznawcy tej nowej formy kultowej.
Po
piąte kulturze rockowej towarzyszy jakiś szał, jakaś orgiastyczna
nienormalność. Wykonawcy wyglądają na umysłowo chorych. To się udziela
słuchającym. Częsta śmierć samobójcza idoli rockowych nie jest zjawiskiem
przypadkowym. Wynika z nihilizmu i pustki duchowej, która kulturze rockowej
towarzyszy.
Po
siódme muzyka ta może wywoływać skutki chorobowe. Szkoły skarżą się na dzieci
nie zdolne do koncentracji. Mówi się o zespole ADD (attention deficit disorder - zaburzeniu polegającym na braku zdolności do
utrzymania uwagi). Ciągłe wsłuchiwanie się w rytmiczne uderzenia muzyki
rockowej może być przyczyną ADD.
To
wszystko nie dzieje się przypadkowo. Tak jak Kościół nie przypadkowo używa
muzyki do promocji treści i nastrojów religijnych, tak jak reżyserzy wieców
partyjnych świadomie mobilizują zwolenników muzyką, tak jak autorzy reklamówek
dają podkład muzyczny, by zwabić nabywcę, tak samo wrogowie Boga i człowieka,
zorganizowany Antykościół, wykorzystuje muzykę
rockową do walki o dusze młodzieży.
Nic
się nie osiągnie tłumaczeniem dzieciom, że muzyka rockowa jest nieładna, że to
hałas itd. To nie prawda. Muzyka ta jest atrakcyjna. Gdyby nie była ładna,
gdyby się nie podobała, nie miałaby tych destruktywnych skutków, które ma. Nie
wolno machać ręką i mówić, że „to tylko muzyka”. Muzyka nie jest neutralna. Ona
wpływa na nasze emocje - pozytywnie lub negatywnie. Muzyka negatywna wpływa
negatywnie. Trzeba ją zwalczać nie dlatego, że się
rodzicom nie podoba, ale dlatego, że młodzieży szkodzi. Słuchanie tej muzyki
stanowi dla młodzieży przyjemność. Ale nie wszystko co
przyjemne jest dobre. Tak jak trzeba zwalczać palenie papierosów, alkohol, seks
pozamałżeński, narkotyki, szybką jazdę samochodem i wiele innych przyjemności,
tak samo trzeba zwalczać słuchanie szkodzącej muzyki. Nie wystarczy narzekać.
Trzeba podjąć zorganizowaną walkę z tą plagą, a przedtem jeszcze trzeba
rozpoznać ją jako plagę!
Wszelkie
zorganizowane działania sił zła, Antykościoła, muszą
się spotkać ze zorganizowanym przeciwdziałaniem sił dobra.
###
A
teraz informacja z innego źródła, z pisma The Virginian-Pilot (25.VII.97, cytuję za The Wanderer 18.IX.97). Szesnastolatek David
Merrell z liceum Nansemond River zrobił doświadczenie z 72 myszami i labiryntem.
Myszki były wyrównane wg. wagi i wieku. Na wstępie
myszy średnio potrzebowały 10 min. by pokonać labirynt. Przez trzy tygodnie
myszy były co drugi dzień pojedynczo wpuszczane w
labirynt. Jedna grupa 24 myszy 10 godzin dziennie słuchała Mozarta, druga muzyki rockowej (Anthraxa - nie wiem kto to jest), a trzecia żyła w ciszy.
Po trzech tygodniach myszy kontrolne zredukowały średni czas przejścia przez
labirynt do 5 min., grupa słuchająca Mozarta do 1,5 min., a grupa słuchająca Anthraxa powiększyła czas średnio do 30 min. Te ostatnie
były wyraźnie ogłupiałe, zagubione. Myszy trzymano pojedynczo. Tak trzeba było
zorganizować doświadczenie, bo poprzednia próba rok wcześniej w większych
zbiorowych pomieszczeniach skończyła się wzajemną agresją myszy poddanych
muzyce rockowej.
Tajne organizacje antyalkoholowe
Międzynarodowa organizacja, która ma pomagać w wyzwoleniu
się z nałogu pijaństwa, Anonimowi Alkoholicy (AA), ma też swoje kulisy, które
budzą wątpliwości. Sprawa nie jest nowa.
W roku 1894 Watykan potępił różne tajne organizacje
amerykańskie w ramach rozprawiania się z herezją "amerykanizmu".
Wśród potępionych organizacji była też organizacja walcząca z alkoholizmem o
nazwie "Sons of Temperance" (Synowie umiarkowania). Prowadziła ona
działalność wśród imigrantów irlandzkich, wśród których szerzyło się pijaństwo.
Przyczyną potępienia było działanie tajne (spiskowe) oraz brak motywów
wyznaniowych w walce z nałogiem. (Solange
Hertz "The Star-spangled heresy: Americanism", 1992 Veritas Press,
Na początku XX wieku
istniała organizacja międzynarodowa propagująca abstynencję od alkoholu zwana
Zakonem Dobrych Templariuszy. Słynny psychiatra August Forel,
mieszkający pod Morges we Szwajcarii, który leczył
przy pomocy hipnozy, był zapalonym propagatorem abstynencji i animatorem tej
organizacji. Jak pisze Wincenty Lutosławski ("Jeden łatwy żywot",
1933, str. 267-268), który zetknął się z tą organizacją "posiedzenia lóż
tego zakonu były niezmiernie nudne, gdyż polegały głównie na pewnym dosyć
bezdusznym rytuale i na powtarzaniu na różne sposoby tej jednej prawdy, że
alkohol jest szkodliwy... przyjmowano od nowych
członków zobowiązania wyrzeczenia się alkoholu we wszelkiej postaci, wina i
piwa lub likierów i wódek - wymagały wielkiej cierpliwości, oraz silnego
przekonania o pożytku społecznym stąd płynącym". Lutosławski nie podzielał
entuzjazmu Forela, lecz wstąpiwszy do Zakonu Dobrych
Templariuszy postanowił poznać wszystkie szczeble tej organizacji, aż do
najważniejszego i na jej zjeździe międzynarodowym w Sztokholmie w 1904 r.
został przyjęty na wniosek Forela do najwyższej loży
międzynarodowej. Przekonał się, że różne wtajemniczenia na coraz to wyższe
stopnie żadnych tajemnic nie odsłaniały, a tylko jednostkom ułatwiały
wyzyskanie sieci stosunków. Uznał poznanych tam abstynentów za ciasnych
fanatyków, którzy tanim kosztem wynoszą się nad innych i po kilkunastu latach
wyrzekł się tej propagandy.
W czasie jednak gdy należał do
tej loży Lutosławski próbował założyć oddział w Krakowie. Spotkawszy
się jednak z oporem duchowieństwa założył w 1903 r. odrębne towarzystwo pod
nazwą Eleusis
oparte o tzw. "poczwórną abstynencję" łączącą wstrzemięźliwość od
alkoholu, tytoniu, gry hazardowej i rozpusty. Po latach oceni
(str. 271-272), że nacisk na stronę negatywną był błędem wychowawczym,
gdyż poczwórny abstynent mógł równocześnie być oszustem, oszczercą, złodziejem,
zazdrosnym czy próżnym. Ponadto stawianie rozpusty, która jest zawsze ciężkim
grzechem z błędem higienicznym jak używanie tytoniu czy alkoholu, względnie
błędem moralnym takim jak gra hazardowa, które stają się problemem dopiero gdy nadużywane, powodowało umniejszenie znaczenia
rozpusty, obniżając ją do poziomu niezdrowych nałogów. Przekonał się też, że
motywem abstynencji może też być ambicja górowania nad innym i wynoszenia się
nad nimi. Poczwórny abstynent, kładący nacisk na swe negatywne cnoty może być
jeszcze gorszym fanatykiem. Eleusis ściągało
ludzi ciasnych, słabych i marnych, a odstręczało najlepszych, z którymi można
by prowadzić wychowanie do cnót pozytywnych, do aktywności, do służebności, do
patriotyzmu, do pracy nad wszystkimi swoimi słabościami.
Otóż są powody, by uważać AA za podobną organizację
koncentrującą się na jednej tylko wadzie. Jej struktura organizacyjna ma coś z
charakteru loży, wtajemniczenia, utajnienia. Ponoć założyli ją alkoholicy,
pozostający do dziś anonimowi, którzy wspólnym wysiłkiem i współpracą wyzwolili
się z nałogu. Działanie organizacji oparte jest głównie o psychoterapię
grupową, w ramach której na okrągło uczestnicy
opowiadają sobie jakie to podłe życie prowadzili, gdy pili oraz jak wspaniale
się czują teraz, gdy już tyle to a tyle dni, tygodni czy miesięcy nie piją. W
propagandzie zewnętrznej ruchu AA prelegenci występują anonimowo i mówią to samo co na owych terapiach grupowych. Bywa, że występują też
w kościołach od ołtarza. Czynią publiczną spowiedź. Niestety po tych terapiach
powroty do nałogu są raczej regułą niż wyjątkiem.
W programie AA (Anonimowi Alkoholicy - Big Book AA, 1991 Wyd. Służba Krajowa Wspólnot AA) obowiązuje
zasada bezwyznaniowości. Należy powierzyć swoją wolę opiece Boga, ale każdy ma
przyjąć "swoją własną koncepcję Boga" (str. 19), wypracować własną
ścieżkę. "Nie mamy monopolu na odkrywanie Boga" (str. 84). Każdy
alkoholik musi podjąć 12 kolejnych kroków, które wiodą do wolności od alkoholu.
Te kroki są tą własną ścieżką do wolności, z pomocą Boga "jakkolwiek Go
pojmujemy" (str. 56). Chodzi wyłącznie o ziemskie korzyści wynikające z
trzeźwości. Jest odwołanie się do pomocy Bożej, ale brak apelu o współpracę z
Nim. Brak powiązania walki o trzeźwość z troską o własną duszę, o życie
wieczne. Brak powiązania z walką o inne cnoty, z innymi wadami. W całym
programie wyzwalania się z nałogu brak jest odwołania się do Łaski, brak apelu
o pobożność, o korzystanie z sakramentów. Strasznie protestancki jest ten
program.
W innej książce wydanej przez AA (Życie w trzeźwości - Living Sober 1986) zawarte są
różne rady jak walczyć z nałogiem pijaństwa. Nie ma tu już odniesień do Boga i
jego pomocy w wyjściu z nałogu. Jest jedynie tekst modlitwy: "Boże, daj nam pogodę ducha, abyśmy zgodzili
się z tym, czego nie możemy zmienić, odwagę, abyśmy zmienili to
co zmienić możemy i mądrość, abyśmy zawsze potrafili odróżnić jedno od
drugiego", wywieszanej w każdym lokalu AA.
Rada sprowadza się do tego, by zaakceptować to, że się jest alkoholikiem, ale
zadbać oto, by nie być pijanym alkoholikiem (str. 28-29). Celem jest by nie
szkodzić sobie i otoczeniu swoim pijaństwem. Alkoholizm jest traktowany jedynie
jako choroba, a nie jako przejaw braku ładu moralnego (str. 56). AA określane
jest jako "Bractwo" (str. 111).
Obie książki mają na okładce trójkąt równoboczny wpisany
w koło. Jest to symbol masoński. Widujemy go dzisiaj wielokrotnie na afiszach
reklamujących spotkania promujące Różokrzyżowców (Lectorium Rosicrucianum). Książki nie są podpisane, są anonimowe. Nie
bardzo jest jasne dla kogo te książki są pisane. Przecież w większości
alkoholicy nie są zdolni czytać
czegokolwiek, a już na pewno nie takich uczonych tekstów. Jeżeli adresatami są
działacze na polu walki z alkoholizmem, to po co ta
anonimowość?
Działalność AA jest w Polsce wspierana finansowo przez
Fundację Stefana Batorego, przy której jest Komisja Edukacji w dziedzinie
Alkoholizmu i innych uzależnień pod dyrekcją Wiktora Osiatyńskiego.
Komisja organizuje szkolenia, również w krajach byłego ZSRR, reklamując AA i
jej „Program Dwunastu Kroków”. Jej wydatki w roku 1996 wyniosły 710 tyś. zł. (Sprawozdanie Fundacji Batorego za rok 1996, str.
174-177). Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w „Przewodniku
do realizacji znowelizowanej ustawy o wychowaniu do trzeźwości i
przeciwdziałaniu alkoholizmowi dla samorządów terytorialnych” (W-wa 1996) rekomenduje (na str. 50) Fundację Batorego jako
instytucję, która wspomaga merytorycznie i finansowo AA i jej program 12
kroków. Znając polityczny charakter Fundacji Batorego jej poparcie dla AA jest
też sygnałem ostrzegawczym wobec tej organizacji.
W Polsce potrzebny jest powrót do tradycyjnego,
otwartego, ruchu abstynenckiego.
Nie tylko trzeźwościowego, ale abstynenckiego.
Chodzi oto by ludzie odmawiający picia nie byli od razu traktowani jako alkoholicy
walczący z nałogiem. Ważne jest by w każdym towarzystwie byli ludzie nie pijący dla zasady. Bo działają w harcerstwie, bo zrobili
sobie ślub abstynencki na stałe lub czasowy, np. na
Wielki Post, bo chcą dać dobry przykład wychowankom itd. Dziś właściwie
odmawianie picia tolerowane jest tylko u kierowców, którzy mają zaraz siadać za
kierownicą. Brak jest abstynentów ideowych.
Walka z alkoholizmem jak i z innymi nałogami musi być
połączona z troską o życie wieczne, z uświadomieniem sobie konsekwencji nałogu
dla duszy. Musi być połączona z walką ze wszystkimi słabościami, że wszystkimi
grzechami, z odwoływaniem się do Bożej Łaski. Samemu nic się nie wskóra. Trzeba
korzystać z sakramentów, ze spowiedzi i z Komunii Św. Po każdym upadku podnosić
się w oparciu o pomoc Bożą.
Do
tego nie potrzeba
tajnych, ani ekskluzywnych stowarzyszeń. Potrzebny jest
klimat społecznej tolerancji wobec abstynentów i
specjalna duszpasterska troska
o ludzi uzależnionych.
Zainteresowanych katolicką drogą do uwolnienia z nałogu pijaństwa kieruję do Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości, ul. H. Koźmińskiego 36, 05-170 ZAKROCZYM, tel. (022) 785 22 08).
Ewolucja
Potop w
laboratorium
Jedną
z głównych przyczyn wzrostu zastrzeżeń do teorii ewolucji jest pojawienie się
nowych danych naukowych z zakresu sedymentologii, nauki o powstawaniu osadów.
Prawie do końca XIXw. dominował
pogląd, że skały osadowe powstały z okazji wielkiej ogólnoświatowej katastrofy
(potopu), która ukształtowała rzeźbę krajobrazu i dała wszystkie warstwice
znane geologom. W połowie XIXw.
pojawiła się tzw. teoria uniformistyczna,
czyli sugestia, że warstwy osadowe powstawały w przeszłości w takim samym
tempie jak postają dzisiaj. Stąd pojawiła się w
stratygrafii (nauce o warstwach geologicznych) koncepcja ich powstawania przez
okres wielu milionów lat. Teoria ta bardzo przypadła do gustu zwolennikom
teorii Darwina, a więc biologom, i wraz z ewolucjonizmem zapanowała również w
geologii. Geologom jednak wcale życia nie ułatwia. Zwolennicy wyjaśnień
katastroficznych nigdy nie zniknęli, a teraz wyraźnie
rosną w siłę. Przyczyn jest kilka.
W
roku 1980 w USA nastąpił wybuch góry Św. Heleny w stanie Waszyngton; katastrofa
wulkaniczna o niespotykanej sile, która stała się ciekawym laboratorium sedymentologicznym. Sam wybuch, jakby wyrzucenie korka z
butelki szampana, był
nie w górę ale w bok. Główne dmuchnięcie poszło na sąsiednie jezioro, które
poleciało na sąsiednią górę. Wracając spowodowało obsunięcie się zbocza i
stworzenie zapory dla niewielkiej rzeczki. W najgrubszym miejscu nowy nasyp ma
wysokość wieży klasztoru jasnogórskiego. Oto skala powstałej katastrofy. Za
powstałą zaporą uzbierała się woda, a właściwie błoto, z dużym udziałem pyłu
wulkanicznego, pod którego naporem zapora po ok. 6 tygodniach puściła, a błoto popłynęło w dół
doliny powodując ogromne straty materialne, większe niż sam wybuch. Przez
zaporę w ciągu paru godzin przeorany został kanion, w rozmiarach stanowiący
1/40 Wielkiego Kanionu Kolorado. Kanion ten odsłonił ścianę nowonasypanego
osadu.
Ku
zdumieniu geologów na ścianie tej widać uporządkowanie się osadów w pokłady.
Zjawisko, które w koncepcji uniformistycznej wymaga
wielu milionów lat do powstania, tu powstało w ciągu paru godzin. Wróciła moda
na geologię katastroficzną.
W
największym laboratorium hydraulicznym na świecie, na Uniwersytecie Stanowym w
Kolorado, przeprowadzono serię doświadczeń z przemieszczaniem zmieszanych mas
piachu, muły i żwiru w płynącej wodzie. Okazało się, że sam ruch cząsteczek
powoduje porządkowanie się ich w pokłady. Co więcej pokłady powstają ruchem
bocznym, a nie nakładaniem jeden na drugi jak naleśniki na talerzu.
Czyli dzisiaj kwestionowana jest teoria o powolnym odkładania się
kolejnych pokładów (uniformistyczna), natomiast wraca
się do teorii katastroficznego powstawania skał osadowych.
Przy
okazji warto przypomnieć, że w osadach uniformistycznych
nie ma skamielin. Jeżeli zwierzę nie jest całe przysypane to zgnije lub będzie
zjedzone przez padlinożerców, stąd też sama obecność, skamielin przemawia za
katastroficznym powstaniem skał osadowych. Wyjaśnia to też tzw. skamieliny
wielostrefowe, skamieniałe drzewa lub wielkie zwierzęta znajdujące się w dwóch
lub większej liczbie pokładów równocześnie.
Oczywiście
powrót do sedymentologii katastroficznej oznacza rezygnację z wielomilionowego
datowania kolumny stratygraficznej. Wszystko mogło powstać równocześnie z
okazji jednej, wielkiej, ogólnoświatowej katastrofy. Powrót do „potopu” to
powrót do zdarzenia obecnego w historycznej pamięci ludzkości, do zdarzenia sprzed
kilku tysięcy lat.
Bez
wielomilionowej stratygrafii nie ma ewolucji, brak czasu na nią, na jej rzekome
powolne zmiany prowadzące od bakterii do człowieka.
|
Film
pt. „Ewolucja, rzeczywistość czy
domniemanie” Wyd. II na kasecie wideo jest do nabycia w firmie ProLog Sp. z o.o. (ul. Płatowcowa 19, 02-635 Warszawa, tel. (022) 44 92 94).
Gorąco polecam ten film, szczególnie nauczycielom biologii i katechetom. Film
uzyskał I nagrodę w kategorii filmów telewizyjnych i katechetycznych na XII
Międzynarodowym Festiwalu Filmów Katolickich Niepokalanów ‘97. |
NOTATKI
Niezależność
prasy
Według Gazety Wyborczej (10.IX.97) wycofanie się Dziennika
Bałtyckiego z twierdzenia, że Aleksander Kwaśniewski miał wakacyjne
kontakty z Włodzimierzem Ałganowem w Cetniewie w sierpniu 1994 r. odbyło się „zapewne pod
naciskiem właściciela Neue Passauer
Presse”. Szef tej firmy, Franz
Hirtreiter odwiedził gabinet prezydenta, a wycofanie
się z uprzednich twierdzeń „to efekt wizyty Hirtreitera”
pisze Gazeta Wyborcza. Wkrótce potem
właściciel zwolnił redaktora.
Czy
jest możliwe, by ukazało się coś antyniemieckiego w tej gazecie?
###
Jan Olszewski a masoneria
W
świeżo wydanej książce Jana Olszewskiego pt. „Prosto
w oczy” („ad astra” 1997) autor w rozmowie z Ewą Polak-Pałkiewicz
ujawnił szereg ciekawych szczegółów o przekształcaniu się Klubu Krzywego Koła w
lożę masońską. Gdy zanosiło się na rozwiązanie KKK
dwaj jego członkowie, a zarazem przedwojenni masoni, członkowie Wielkiej Loży
Narodowej, Jan Wolski i Stefan Zbrożyna zaproponowali
przekształcenie klubu w lożę co miało służyć jako
kamuflaż dla kontynuowania przynajmniej niektórych wątków działalności, gdyż
władzom będzie trudniej represjonować grupę posiadającą wolnomularską
legitymację. Żeby wznowić działalność uśpionej loży potrzebna jest decyzja
siedmiu członków w stopniu mistrza. Brakowało 5. Tak więc
Wolski i Zbrożyna zaprosili pięciu bardzo starych
wolnomularzy, byli wśród nich Erazm Samotycha (ur.
1886) i Aleksander Lutze-Birk (ur. 1878) by nadali
loży prawomocność. Reaktywowano lożę „Kopernik”. Uczestnikom z KKK w trybie przyśpieszonym, na jednym lub dwu spotkaniach
nadano stopnie od ucznia, poprzez czeladnika, po
mistrza. Poza tym ci starsi ludzie dalej nie uczestniczyli w pracach loży.
Natomiast zaproszono też Tadeusza Gliwica (wszyscy z WLN), który jako członek Stronnictwa Demokratycznego, a
więc partii koncesjonowanej, miał zapewniać alibi wobec władz. W jego willi
odbywały się spotkania, w których uczestniczył Olszewski,
aż do lat siedemdziesiątych (str. 121). Z tego grona
wyłonił się KOR i Ruch Obrony Praw Człowieka, a prace lożowe zaniechano. Olszewski twierdzi, że jeszcze były próby reaktywowania
działalności lożowej w stanie wojennym, ale nic z tego nie wyszło, bo
konspiracja szła zbyt szerokim frontem. Traktuje swoje uczestnictwo w pracach
loży (rytuały go śmieszyły) jako formę działalności osłonowej dla kontynuowania
dyskusji tego typu co w ramach KKK.
Według
Ludwika Hassa („Masoneria Polska XX Wieku, Losy,
Loże, Ludzie” , Wyd. II, 1996) lożę „Kopernik”
reaktywowało siedmiu masonów 12 lutego 1961 r. z inicjatywy Mieczysława Bartoszkiewicza (ur.1884) a w tydzień później przyjęto
trzech nowych kandydatów z KKK, wśród nich Jana
Józefa Lipskiego. Loża ta po dwóch latach nawiązała kontakty z lożą „Kopernik”
w Paryżu i była przez nią reprezentowana na zewnątrz. W kręgach wolnomularskich
warszawska loża „Kopernik” z lat 1961 do 1991 traktowana była jako „niezależna”.
Regularyzacja nastąpiła 2.XII.1991 gdy
loża ta podzieliła się na trzy („Kopernik”, „Łukasiński”
i „Przesąd Zwyciężony”), które 7.XII.1991 powołały
Wielką Lożę Narodową Polski. Wielki Mistrz Tadeusz Gliwic w 1993 r. uzyskał
najwyższy 33° wtajemniczenia. Wg. Hasa w 1989 roku,
gdy zabrakło zagrożenia dekonspiracją i zaczęto uczyć się „sztuki królewskiej”
w pełnym wymiarze, z noszeniem fartuszków itd, kilku
z powojennych adeptów wycofało się.
Zapewne
wśród nich był Olszewski.
Ciekawe,
że konspiratorzy z KKK
uważali wolnomularstwo za bezpieczniejszą formę niż klub dyskusyjny. Widać
wiedzieli o powiązaniach między różnymi formacjami Antykościoła,
komunistyczną i masońską międzynarodówką.
###
Przegrana ROP
Książka
cytowana w poprzedniej notatce, która ukazała się tuż przed wyborami, a zawiera
informacje o związku Olszewskiego z masonerią,
niewątpliwie przyczyniła się do obniżenia wyniku wyborczego ROPu.
Zapewne rolę też odegrało przyznanie się Olszewskiego
do tego, iż popiera dopuszczalność przerywania ciąży w pewnych okolicznościach
(Cosmopolitan wrzesień 1997). Olszewski
jest dziś w Sejmie szefem najbardziej prawicowego koła. Dziwnych przywódców ma
nasza rzekoma „prawica”.
###
Prawica NATOwska
Na
ulotce wyborczej Romulada Szermietiewa
znajduje się zdjęcie „delegacji polskiej prawicy” w NATO. Są na nim Marian Krzaklewski, Piotr Naimski,
Czesław Bielecki, Romuald Szermietiew,
Bogdan Borusewicz i Andrzej Ananicz.
Nie trudno się domyśleć, że to centrala NATO zadecydowała o tym
kto jest, a kto nie jest reprezentantem „polskiej prawicy”.
###
W którą stronę
PSL?
Jak
twierdzi nowy prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Jarosław Kalinowski (Życie 18/19.X.97) chce
on spowrotem przyciągnąć do PSL
takich ludzi jak Kazimierz Dejmek, Andrzej Micewski i Mikołaj Kozakiewicz.
###
Liderzy
przemian
Według
oceny tygodnika Wprost (19.X.97)
liderami przemian w polskim „Kościele demokracji” są bp Tadeusz Pieronek,
abp Tadeusz Gocłowski, abp Józef Życiński,
abp Henryk Muszyński, bp. Jan Chrapek i ks. Józef Tischner.
Ciekawe,
że właśnie tych duchownych najczęściej oglądamy w telewizji. Świadczy to o
niezbyt demokratycznym prezentowaniu w TVP stanowiska
polskiego duchowieństwa w różnych sprawach. Media mają swoje preferencje i
wmawiają nam, przy pomocy przez siebie ulubionych „przedstawicieli”
duchowieństwa, jakie jest zdanie polskiego Kościoła. Ponieważ TVP dociera szybko do opinii publicznej, innym duchownym,
mającym inne zdanie, nie bardzo wypada publicznie dystansować się od opinii już
wyrażonej publicznie przez kolegów w sutannach. A nieraz przydałoby się.
###
Europa
regionów
Komentując
separatyzmy Szkocji, Walii, Śląska itd. prof. Andrzej
Piskozub z Uniwersytetu Gdańskiego twierdzi, że
„Dezintegracja państw Europy jest procesem ozdrowieńczym, który w przyszłości
doprowadzi do integracji Europy jako całości.” (Dziennik Bałtycki - Magazyn Rejsy 3.X.97). Gazeta Wyborcza coraz to jakiś makroregion zachwala podkreślając
jego historyczne racje (np. 7.X.97 pisała rzewnie o
aktualności Galicji). Program podziału Polski na makroregiony
(co się nagłaśnia pod hasłem powrotu do powiatów) ma na celu ułatwienie
dezintegracji (landyzacji) Polski, by w zjednoczonej
Europie był kiedyś tylko rząd federalny i rządy regionów. W masońskich planach
rządu światowego nie ma miejsca dla rządów państw narodowych, które trzeba
stopniowo zdyskredytować i wyeliminować.
###
Narodowość
śląska ma poparcie
Kard.
Joachim Meisner z Kolonii stwierdził ze „Zarówno
Polacy jak i Ślązacy nie mogą wnieść do zjednoczonej Europy nic ważniejszego
niż Matkę Boską” (Biuletyn KAI 9.IX.97).
###
Soros w Malezji
Jak
podaje Gazeta Wyborcza (13.X.97) premier
Mahathir Mohamad ocenia, że
Żydzi mają plan osłabienia gospodarki Malezji, kraju głównie muzułmańskiego,
oraz, że na czele tego spisku stoi George Soros. Prezydent Białorusi Łukaszenko
już przepędził Sorosa z jego fundacjami. Kiedyż
wreszcie nasi przywódcy spostrzegą się, że Soros nie
pomaga, ale szkodzi?
###
Papież o
holocauście
Jak
podały agencje (Gazeta Wyborcza 3.X.97) Jan Paweł II rozmawiając z
dziennikarzami z okazji pielgrzymki do Brazylii powiedział: „Nie zapominajmy,
że na świecie były też inne holocausty, choć ten dokonany na Żydach był
największy”, a dalej „Przepraszaliśmy już wiele razy. Ciekawe, że to zawsze
papież i Kościół katolicki proszą o przebaczenie, podczas gdy inni milczą. Ale
może tak właśnie powinno być”.
###
Owoce dialogu
Na
zebraniu Komitetu Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem, któremu przewodniczył bp Stanisław Gądecki, Ks. prof.
Michał Czajkowski zaproponował, aby 17 stycznia, w
przededniu Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w Kościele rzymskokatolickim
był obchodzony „Dzień Judaistyczny”. Projekt zakłada przygotowanie materiałów
katechetycznych i kaznodziejskich na „Dzień Judaistyczny”. (Biuletyn KAI 14.X.97)
Rabin
Shalom Bahbouth z
rzymskiego uniwersytetu „La Sapienza” zaproponował by „zdekanonizować”
wszystkich świętych, których Żydzi oskarżają o antysemityzm. (Biuletyn KAI
14.X.97).
###
Kwaśniewski z
odpowiednimi przymiotami
Jak
podały wszystkie media (m.in. Gazeta Wyborcza 15.X.97)
kard. Henryk Gulbinowicz po
poświęceniu szkoły na wrocławskich Bielanach wręczył kropidło prezydentowi
Kwaśniewskiemu, który przy śmiechu zgromadzonych gości również pokropił szkołę
wodą święconą,
Rzeczpospolita (18-19.X.97) ma pretensje do prezydenta, że nie uszanował rozdziału
Kościoła i Państwa.
Ja
z tej okazji przypomnę co innego. Pokropienie wodą
święconą (znak przypominający chrzest) Katechizm Kościoła Katolickiego zalicza
do sakramentaliów (KKK
1668), a Prawo kanoniczne mówi: „Szafarzem
sakramentaliów jest duchowny wyposażony w odpowiednią
władzę. Zgodnie z księgami liturgicznymi, niektórych sakramentaliów
mogą, według zdania ordynariusza miejsca, udzielać także świeccy, posiadający
odpowiednie przymioty (kanon 1168).
###
Interkomunia
Centralny
Komitet Katolików Niemieckich i przedstawiciele Kościoła ewangelickiego pragną
stworzyć do 2002 r. „wspólnotę Wieczerzy Pańskiej”. Prefekt Kongregacji Nauki
Wiary, kard. Józef Ratzinger uznał wspólną
Eucharystię katolików i protestantów za trudną do realizacji ze względu na
różnice w pojmowaniu urzędu Kościoła (Słowo
Dziennik Katolicki 23.I.97).
###
Nowe
magisterium
W dniach 23-29.VI.97 w Grazu
odbyło się II Europejskie Zgromadzenie Ekumeniczne, na którym uczestniczyli
delegaci 160 kościołów. Ks. prof. Michał Czajkowski,
uczestnik spotkania, pisze (Biuletyn KAI 21.X.97), że I
zgromadzenie „wypowiedziało się magistralnie
... na temat pokoju, sprawiedliwości i środowiska naturalnego”. Czyżby zgromadzernia
ekumeniczne przejmowały rolę magisterium Kościoła?
###
Kongres Uniwersalizmu
W
Warszawie odbył się Europejski Kongres Uniwersalizmu pod auspicjami prezesa
PAN, Centrum Europejskiego UW, ATK, Instytutu Ekologii PAN oraz Polskiego i
Międzynarodowego Towarzystwa Uniwersalizmu. Tematem Kongresu była integracja
europejska, dialog między religiami oraz ekologia i zdrowie (Biuletyn KAI
23.IX.97).
Ciekawe
jak ta ekologia jest ważna w kontekście światowej integracji politycznej i
wyznaniowej.
###
Świadkowie
Jehowy i Kluby Rotary
Na
terenie San Francisco została nawiązana współpraca Świadków Jehowy z Klubami Rotary. Jak donosi ich polskie pisemko mają nadzieję, że
taką współprace uda się nawiązać nie tylko w USA (Przebudźcie się! 22.XI.96).
SPIS RZECZY
Na plecach robotników i
Kościoła ci sami do władzy ........................................... 1
Muzyka psuje obyczaje ........................................................................................ 6
Tajne organizacje antyalkoholowe ........................................................................ 8
Ewolucja: Potop w laboratorium ........................................................................... 11
Notatki: Niezależność prasy 12, Jan Olszewski a masoneria 12, Przegrana
ROP 13, Prawica NATOwska 13, W którą stronę PSL? 13, Liderzy przemian 14, Europa regionów 14,
Narodowość śląska ma poparcie 14, Soros w Malezji 14,
Papież o holocauście 14, Owoce dialogu 15, Kwaśniewski z odpowiednimi
przymiotami 15, Interkomunia 15, Nowe magisterium 15,
Kongres Uniwersalizmu 15,
Świadkowie Jehowy i Kluby Rotary 16.
|
Zwracam się do sympatyków Stronnictwa Narodowego by na załączonym do niniejszego numeru Opoki w Kraju formularzu złożyli podpisy i zebrali ich jak najwięcej wśród krewnych i znajomych. Potrzeba tych podpisów wynika z nowej ustawy o partiach politycznych, która wymaga od nas re-rejestracji Stronnictwa w oparciu o udokumentowane poparcie. Zależy nam by pokazać iż milczenie o nas w mediach nie oznacza braku sympatii wśród Narodu. Prosimy o zwrot formularzy do końca listopada na adres: Stronnictwo Narodowe, ul. Krucza 46/118, 00-509 Warszawa |