ISSN 1505-0890
OPOKA
W KRAJU 29(50)
Kórnik marzec 1999
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wydawnictwo seryjne, ukazujące się w nieregularnych
odstępach czasu
pod redakcją
Macieja Giertycha
Adres: ul. Parkowa 19/8, 62-035 Kórnik.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na Święta Wielkanocne życzę wszystkim czytelnikom
wielu łask od Zmartwychwstałego. Przez Niego nastąpi zmartwychwstanie Polski
katolickiej.
Rok Dmowskiego
W dniu 28 czerwca 1919 r., 80 lat
temu, wspólnie z Ignacym Paderewskim Roman Dmowski podpisał w imieniu Polski
Traktat Wersalski, natomiast 60 lat temu 2 stycznia 1939 r. zmarł w Drozdowie
pod Łomżą. Ta zawsze podwójna okrągła rocznica, została po raz pierwszy
oficjalnie zauważona przez organa państwa polskiego. Uchwała Sejmu, uznająca zasługi tego męża
stanu, otrzymała poparcie przytłaczającej większości posłów wszystkich klubów.
Cała prasa zamieszczała artykuły na temat Dmowskiego. Plakaty z podobizną Dmowskiego
zdobiły ulice Warszawy. Było kilka sesji naukowych o Dmowskim, również w
Sejmie. Na Rondzie Dmowskiego, skrzyżowaniu głównych arterii komunikacyjnych
Warszawy, zostały odnowione tablice z nazwą.
Dmowskiego przemilczeć się nie da.
Pamięć
zbiorowa
Pamięć zbiorową o Dmowskim
dokumentuje jego pogrzeb. W mroźną sobotę 7 stycznia 1939 r. do Warszawy
zjechały niezliczone tłumy. W uroczystościach żałobnych uczestniczyło 3
biskupów, kilkuset księży, były prezydent Stanisław Wojciechowski, 300
delegacji z wieńcami, sztandary Hallerczyków, Dowborczyków, Powstańców
Wielkopolskich, chorągwie miast, cechów, delegacje różnych ziem polskich w
strojach ludowych, delegacje chłopskie z całego kraju, wielu w sukmanach, 30
proporców Sokoła, 80 pocztów sztandarowych korporacji akademickich, 480 pocztów
z proporcami Stronnictwa Narodowego. Do władz Stronnictwa Narodowego napłynęło
blisko 1000 depesz kondolencyjnych w tym 41 od duchowieństwa, 22 od polityków
(m.in. Haller, Kiernik, Korfanty, Paderewski, Ponikowski, Popiel, Rataj,
Sikorski, Witos), 12 od świata kultury i nauki, 37 od prasy, 104 od organizacji
młodzieżowych, 13 od organizacji byłych wojskowych, 88 od organizacji
społecznych, 57 od organizacji zawodowych, 6 od władz miast, 155 od ogniw
terenowych Stronnictwa Narodowego oraz 419 od osób prywatnych.
Milczały tylko władze państwowe.
Żadnej delegacji Rządu, Sejmu czy Wojska. Żadnego oświadczenia publicznego.
Pismo lewicy
demokratyczno-legionowej Czarno na białem napisało z tej okazji:
“Dmowski reprezentuje ideologię, którą uważamy za szkodliwą i
pomniejszycielską ... należy do tej klasy przeciwników, z którymi walczyć
trzeba nie tylko za ich życia”. I rzeczywiście zwalczanie trwa.
Dmowski, zgodnie z jego wolą, został
pochowany na cmentarzu bródnowskim, wśród warszawskiej biedoty, w grobie
rodzinnym. Tak samo chowano Witosa i Korfantego. Te ciche groby gromadzą dziś i
łączą ich zwolenników, o wiele wymowniej niż szumne państwowe pochówki na
Wawelu.
Główne
zasługi
O Dmowskim pamięta się, że był
delegatem Polski na konferencję pokojową w Paryżu i że podpisał Traktat
Wersalski. Po raz pierwszy od rozbiorów Polska zaistaniała jako osobny podmiot
polityczny na arenie międzynarodowej. Tych faktów historycznych wymazać się nie
da. Ale czy tylko dlatego Dmowskiego kochała i szanowała większość Narodu?
Dmowski był twórcą obozu narodowego,
formacji politycznej, która skutecznie przygotowała nas do I wojny światowej.
Przygotowała w taki sposób, że uniemożliwiła planowane przez naszych wrogów
marnowanie polskich sił biologicznych w zbędnych antyrosyjskich powstaniach (w
latach 1904, 1905 i 1914 r.), a rzuciła te siły na szalę wydarzeń dziejowych
sensownie, aby doprowadzić do konfrontacji między zaborcami i klęski Niemiec,
bez której nie byłoby możliwe odbudowanie Polski.
Dmowski widząc bezskuteczność drogi
powstańczej zaproponował zmianę strategii: najpierw zjednoczenie ziem polskich,
potem niepodległość. Umiał uczynić zjednoczenie ziem polskich celem wojennym
najpierw Rosji, potem państw zachodnich, a wreszcie uzyskać uznanie
niepodległości Polski za jeden z celów wojny. Konferencja pokojowa i Wersal to
już był tylko dojrzały owoc 25-letnich zmagań z romantyzmem powstańczym,
chorobą na Moskala i innymi szkodliwymi odruchami.
W niepodległej Polsce Dmowski nie
doczekał się uznania swych zasług od władz państwowych. Ale na świadomość
Narodu wpływ miał ogromny. Uczył myśleć politycznie. Uczył kochać i służyć
Polsce. Uczył rozumieć i rozwijać polskość w jej tradycyjnym katolickim
kształcie. Nie angażował Kościoła do polityki, nieraz nawet walczył z polityką
Kościoła, ale zawsze bronił nauki Kościoła oraz domagał się trwałego miejsca
dla Kościoła w polskim życiu zbiorowym. Domagał się wychowania, polityki i
prawa zgodnych z etyką katolicką oraz zakazu polityki przeciwkatolickiej. W tym
duchu ukształtował całe pokolenie, które z dumą łączyło pojęcia Polak i
katolik.
Manipulacje
pamięcią
Kolejne ekipy rządzące próbowały
wymazać Dmowskiego z pamięci narodu. Dyktatura sanacyjna go nie zauważała, a
wpływy obozu narodowego systematycznie eliminowała z życia politycznego, z
oświaty, z harcerstwa, z mediów. Niemcy w czasie okupacji najintensywniej
prześladowali przedstawicieli ruchu narodowego, już od jesieni 1939 roku
natychmiastowo likwidując wszelkich wyłapanych działaczy tej formacji
politycznej. Nie inaczej ruch narodowy traktowała Polska stalinowska, mordując
lub trzymając w więzieniach kogo tylko zdołała wyłapać. Doszło do tego
zabijanie pamięci. W mediach i oświacie PRL ruch narodowy, i sam Dmowski
przedstawiani byli jako faszyści, kolaboranci z okupantem niemieckim,
wywrotowcy i zwyrodnialcy. O roli ruchu narodowego w czasie wojny, o NOB
(Narodowej Organizacji Bojowej), o NOW (Narodowej Organizacji Wojskowej), o NSZ
(Narodowych Siłach Zbrojnych), mówiło się albo źle albo wcale, a gdy już
zaczęto pozytywniej oceniać AK to o
organizacjach narodowych nie pisało się wcale, nie odróżniając ich od AK, do
którego na rozkaz gen. Sikorskiego się włączyły.
Nie lepiej rzecz wyglądała w
informacjach dochodzących do Polski za pośrednictwem polskich rozgłośni BBC,
Głosu Ameryki czy RWE. Rola Piłsudskiego i sanacji były systematycznie
powiększane, a rola ruchu narodowego i Dmowskiego pomniejszane.
Gdy nastąpił przełom roku 1989,
negatywna ocena Dmowskiego i ruchu narodowego we wszystkich mediach
zdominowanych przez układ okrągłostołowy została utrzymana. W pierwszych
wyborach prezydenckich wszyscy kandydaci podpierali się nazwiskiem
Piłsudskiego. O Dmowskim milczano. Wyłomu dokonało dopiero Radio Maryja i Nasz
Dziennik. Okazało się, że skoncentrowane wysiłki wszystkich władców Polski
od 1926 roku do dzisiaj nie zdołały wymazać Dmowskiego z pozytywnej i
wdzięcznej pamięci Narodu.
Podjęto więc próbę wykoślawienia
treści jakie nazwisko to niesie. Doczekaliśmy się uroczystości ku czci
Dmowskiego - ale z fałszywą otoczką. Oto kilka przykładów:
W Gazecie Wyborczej
(2-3.I.99) ukazał się względnie pozytywny artykuł prof. Janusza Pajewskiego,
choć głównie poświęcony podkreślaniu błędnych przepowiedni Dmowskiego. Dla
pewności jednak towarzyszy mu zaraz artykuł bliższego gazecie prof. Andrzeja
Garlickiego, który wpatrzony w Unię Europejską ocenia, że z geopolityki
Dmowskiego, ostrzeżeń przed Niemcami i postaw narodowych nie zostało nic, a
pisarstwo ocenia jako grafomańskie.
W Życiu (4.I.99) Aleksander Hall
niby aprobując Dmowskiego wywodzi, że dziś jednak trzeba naród rozumieć w
kontekście pluralizmu ideowego, politycznego i kulturowego, i wbrew Dmowskiemu
dążyć do zacieśniania stosunków z Niemcami, Ukraińcami i Żydami. Apeluje o
selektywne czerpanie z Dmowskiego, którego “dzieło zostało zamknięte
przed 60 laty”. Obok pokrętne zachwyty nad europejskością Dmowskiego
Albina Tybulewicza z Londynu, który najpierw namaszczał do roli krajowych
endeków grupę Halla, potem ZChN Chrzanowskiego, dalej SND Zamoyskiego, zawsze z
pominięciem krajowych działaczy Stronnictwa Narodowego, a dzisiaj wraca z
sympatiami do ZChN ogłaszając właśnie tą formację kontynuatorem myśli
Dmowskiego. Czy rzeczywiście Dmowski aprobowałby snucie się swojej partii w
ogonie internacjonalistycznej Unii Wolności?
W Lublinie abp Józef Życiński w
czasie Mszy za duszę ś.p. Romana Dmowskiego zachwycał się nad jego otwartością
na świat i Europę, nad kompromisowością i gotowością do dialogu, nad
wspieraniem regionów - małych ojczyzn, nad uchylaniem się od stanowisk
państwowych, nad katolicyzmem bardziej prywatnym niż publicznym itd. Okazuje
się, że zamiast walczyć z myślami Dmowskiego można mu po prostu przypisać inne.
Przy okazji dostało się tym co próbują kontynuować autentyczną myśl Dmowskiego (Myśl
Polska 17.I.99).
Oczywiście były też opluwania w
starym stylu. Stefan Bratkowski poświęcił Dmowskiemu w Rzeczpospolitej (16-17.I.99)
felieton zaliczając go do skansenu nieudacznictwa. Uważa, że ponosił same
porażki, stale tylko robił sobie wrogów, psuł pracę innych i nic mu się nie
udało. Można i tak.
Rok
Konecznego
W Krakowie 60-rocznicę śmierci
Dmowskiego połączono z 50-rocznicą śmierci Feliksa Konecznego. Ten wielki
historyk z UJ i historiozof pozostawił po sobie wspaniałe dzieła porządkujące
wiedzę o cywilizacjach świata. Dopiero teraz polski czytelnik ma do nich
bezpośredni dostęp dzięki wydawnictwu “Antyk”. Na bazie tego
oryginalnego polskiego dorobku naukowego, może przyjść odrodzenie duchowe
całego świata. Nic nie wiemy o tym by Dmowski i Koneczny się znali, ale obaj
myśleli podobnie i w podobnym duchu kształtowali i kształtują umysłowość Polaków.
Należymy do cywilizacji łacińskiej,
ukształtowanej przez Kościół katolicki na bazie starożytnego Rzymu. Zacytuję
tylko trzy hasła Konecznego, które proponuje byśmy nosili na swoich
sztandarach. Na pewno Dmowski podpisałby się pod nimi.
1) Żądamy etyki totalnej!
2) Nie ma syntez między cywilizacjami!
3) Równaj wzwyż!
Etyka totalna, to ta sama etyka
obowiązująca we wszystkich dziedzinach życia prywatnego, zbiorowego,
zawodowego, politycznego, międzynarodowego itd. Chodzi oczywiście o etykę
Kościoła katolickiego.
Nikt nie może być cywilizowany na
dwa sposoby. Cywilizacje muszą się zwalczać. Syntezy czy mieszanki prowadzą do
stanu acywilizacyjnego. Brońmy naszej cywilizacji łacińskiej i szerzmy ją. Ten
wygrywa cywilizacyjnie kto wychowuje w duchu swojej cywilizacji cudze dzieci.
Kto pozwala by jego dzieci były wychowywane w duchu innej cywilizacji
przegrywa.
Cywilizacja łacińska nie boi się
nierówności. Traktuje ją jako dźwignię postępu. Niech każdy próbuje dogonić
najszlachetniejszego, najmądrzejszego, najbogatszego.
Dodajmy, że wg Konecznego tylko w
cywilizacji łacińskiej ukształtowały się narody w tym sensie w jakim my w
Polsce je pojmujemy, nie jako nacjonalizm zagrażający sąsiadom, ale jako
świadomość tożsamości, poczucie więzi, miłości i obowiązku wobec Ojczyzny. Idea
narodowa Dmowskiego to dokładnie to samo.
13 lutego zawiązał się w Warszawie
Klub Myśli Feliksa Konecznego.
Piłsudski
odbrązowiony
Przy okazji może warto odnotować, że
coraz częściej pisze się już o Piłsudskim bez bałwochwalstwa. Generalnie ciągle
pisze się o nim lepiej niż o Dmowskim, ale pojawiło się na rynku kilka książek
świadczących o tym, że nie jest już postrzegany wyłącznie pozytywnie.
Ukazała się bardzo ważna książka
Ryszarda Świętka pt. “Lodowa ściana” (Kraków 1998), dokumentująca
związki Piłsudskiego z wywiadami Japonii, Austro-Węgier i Prus. Autor jest
zwolennikiem Piłsudskiego i usprawiedliwia tą służbę obcym wywiadom, ale co
najważniejsze ujawnia ją. Zarówno sam Piłsudski za życia jak i po jego śmierci
jego epigoni przez 60 lat robili wszystko, by ta działalność nie wyszła na jaw,
ale dzisiaj - w dobie zachwytów nad służbą Kuklińskiego dla wywiadu USA - nawet
działalność szpiegowską na rzecz obcych można uznać za patriotyzm.
Przy okazji warto dodać, że w
książce Otto Wagenera “Hitler - Memoirs of a Confidant” (1985 Yale
Univerity Press) ukazała się informacja o poufnych kontaktach emisariusza
Piłsudskiego z Hitlerem w roku 1930 (Hitler został kanclerzem w 1933r.).
Piłsudski miał proponować pakt o nieagresji na 10 lat (podpisany w 26.I.1934) i
korzystne dla Niemców rozwiązania w sprawie korytarza.
Prof. Tadeusz A. Siedlik z Oksfordu
w książce “Z historii Polski 1900-1939 - Klęska demokracji” (Opole
1997) opisał szczegółowo wszystkie wybory omawianego okresu z podaniem
szczegółowych wyników, wszystko na tle życia politycznego. Jest to druzgocąca
krytyka obozu belwederskiego i Józefa
Piłsudskiego. Autor pisze nie tylko o antydemokratycznej postawie tego obozu,
nie tylko ujawnia jego różne świństewka polityczne, mordy i przekłamania, ale
wręcz obciąża odpowiedzialnością za upadek praworządności i doprowadzenie
Polski do klęski wrześniowej.
Trzecią pozycją, którą chcę
wspomnieć to “Marszałek Józef Piłsudski odbrązowiony” płk. Antoniego Położyńskiego (Warszawa 1998).
Autor, żołnierz gen. Maczka, żyjący na emigracji w Anglii, był oddanym
zwolennikiem Piłsudskiego, aż do momentu, gdy zaczął sam sprawdzać fakty.
Książka jest owocem zawiedzionej miłości. Ukazuje różne fakty z życia
marszałka, o których jego zwolennicy woleliby zapomnieć. W odróżnieniu od dwóch
powyższych, raczej trudnych książek, pisanych przez zawodowych historyków,
książkę Położyńskiego czyta się dobrze, jest napisana z werwą, ale niestety
widać brak profesjonalizmu. Roi się w niej od drobnych błędów szczegółowych, co
podważa wiarygodność ogólnie prawdziwych treści.
Pomnik
Dmowskiego
W Warszawie 19.II.99r.
ukonstytułował się Komitet Budowy Pomnika Romana Dmowskiego. Przez 60 lat nie
było warunków do właściwego uczczenia tego wybitnego Polaka, architekta
odbudowy niepodległości Polski. Czy teraz warunki już są okaże się przy
załatwianiu formalności z władzami stolicy. Uchwała sejmowa z poparciem
wszystkich klubów uznająca zasługi Dmowskiego stwarza taką nadzieję.
Największy dobór książek o profilu
narodowym oferuje księgarnia wysyłkowa Ostoja (ul. J.Szujskiego 3/7, 31-123
Kraków). Radzę sięgnąć po jej katalog.
|
Krąg odbiorców
Opoki w Kraju znacznie się powiększył, ponawiam więc apel z nr. 3. Jeżeli ktoś z czytelników posiada jakieś
listy mego ojca Jędrzeja Giertycha, które byłby gotów mi przesłać, będą za to
bardzo wdzięczny. |
Ludzie niepotrzebni
Pan Bóg powiedział pierwszym
rodzicom: “Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i
uczynili ją sobie poddaną” (Rdz.1.28).
Od dwustu już lat straszy się
ludzkość groźbą przeludnienia (Maltuzjanizm). Okazuje się jednak, że wszelkie
prognozy nie sprawdzają się. Ludzkość ani nie rozmnaża się tak szybko jak się
zapowiada ani nie wyczerpują się zasoby ziemi. Widmo głodu nie ma związku z
liczbą ludności świata. Jest problem z dystrybucją żywności, z zapłaceniem za
jej produkcję, z gwałtownymi migracjami powodowanymi przez wojny itd. Ale
przecież dzisiaj płaci się rolnikom, by mniej produkowali. Ziemię orną oddaje
się pod zalesienia. Nadwyżki raczej się niszczy niż oddaje głodującym.
Wyprodukować można każdą ilość, byle tylko konsument miał czym zapłacić.
Podobnie jest z zasobami surowców.
Częściej stają się niepotrzebne niż wyczerpują (węgiel, sól). A tymczasem
pomysłowość ludzka coraz to nowe zasoby czy dawne odpady czyni przydatnymi
surowcami.
Dzisiaj pracę ludzką zastępują
maszyny, koparki, obrabiarki, komputery. Wszystko da się wyprodukować w coraz
większej ilości i taniej. Produkuje się świadomie nietrwale, aby jak
najszybciej uległo zużyciu i było zastąpione następnym zakupem. Dba się o stały
wzrost konsumpcji. Sztucznie stwarza się coraz to nowe potrzeby konsumpcyjne.
Przez reklamę wmawia się te potrzeby. Produkuje się ogromną ilość rzeczy
niepotrzebnych.
Równocześnie ciągle straszy się nas
przeludnieniem! Ciągle działa się na rzecz redukcji ludności świata. Pojawiły
się plany zredukowania ludzkości do 0,5 mld. Pisałem o tym w notatce o pomniku
śmierci w Opoce w Kraju nr 27. Teraz pod koniec XX wieku pojawił się
problem ludzi niepotrzebnych.
Niewolnicy
Jak świat światem zawsze byli
niewolnicy i właściciele, słudzy i panowie, podwładni i szefowie. Kościół
nieraz jest oskarżany o to, że toleruje niewolnictwo. Św. Paweł kazał być
dobrym dla niewolnika, a niewolnikowi kazał dobrze służyć swemu panu (Kol.
3.22; 4.1). Formy niewolnictwa bywają różne, w zależności od miejsca i czasu,
ale sama nierówność należy do naturalnego porządku.
Powszechnie panuje błędne
przekonanie, że pan musi być z zasady zły dla swego niewolnika. Oczywiście
patologie występują we wszystkim co ludzkie, ale normą jest dbanie o
niewolnika, bo jest potrzebny. Człowiek może również krzywdzić swego konia ale
na ogół dba o niego bo go potrzebuje.
Natomiast Kościół domaga się, by w
drugim człowieku widzieć nie tylko istotę potrzebną, ale przede wszystkim
bliźniego, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Domaga się, by dostrzec
osobę ludzką nie tylko z jej doczesnymi potrzebami, ale i z jej celem
nadprzyrodzonym jakim jest zbawienie.
Gdy Europa przystąpiła do podboju
świata kolonialnego, widziała w podbijanych ludach nie tylko potrzebną siłę
roboczą do eksploatowania lokalnych surowców, ale i dusze ludzkie, które trzeba
doprowadzić do Boga. Odkrywcom i zdobywcom towarzyszyli misjonarze. Imperia
europejskie szerzyły swoje władztwo, ale i Ewangelię. Tubylców potrzebowano,
ale i troszczono się o ich potrzeby.
W wieku XX przyszła doba
dekolonizacji. Europa wycofała się z kolonii i z odpowiedzialności za
pozostawionych tam ludzi. W dużym stopniu pozbyto się kłopotów politycznych
utrzymując korzyści materialne poprzez firmy eksploatujące surowce, teraz
działające już jako zagraniczne. Tubylcy ciągle byli potrzebni jako tania siła
robocza. Ale wraz z mechanizacją wszelkich prac skończyła się też przydatność
tubylców. Stali się zupełnie niepotrzebni.
Wyludnienie
Przy braku etyki, braku
zainteresowania ludzkimi potrzebami, uznano, że skoro ludzie są niepotrzebni to
trzeba się ich pozbyć. Zaczęto od propagandy przeciw rozrodczości poprzez
promocję aborcji, sterylizacji, antykoncepcji i homoseksualizmu. Propaganda ta
jednak okazała się najskuteczniejszą w krajach bogatych, które teraz
biologicznie się kurczą. Biedni nadal czerpią codzienne radości z dzietności.
Stało więc się normą, że “pomocy” gospodarczej dla wielu krajów
trzeciego świata towarzyszy wymóg wprowadzenia drastycznych metod redukcji
rozrodczości. Ta “pomoc” oczywiście najkorzystniejsza jest dla
pomagającego. A równocześnie toleruje się najdrastyczniejsze metody
antypopulacyjne (przymusowa sterylizacja, czy aborcja, środki antykoncepcyjne o
znanych, szkodliwych skutkach ubocznych itd.).
Upadek jakiejkolwiek produkcji
zawsze pociąga za sobą pozostawienie rzesz bezrobotnych. To już
międzynarodowych inwestorów dzisiaj absolutnie nic nie obchodzi. Powstałe
kryzysy, głód i wojny są problemem społeczności lokalnych.
Są też inne metody pozbycia się
niepotrzebnych. Świat bogaty przygląda się ludobójczym wojnom domowym zasilając
bronią obie strony konfliktów.
Emeryci
Dzisiaj fundusze emerytalne są
lokomotywą rozwoju gospodarczego krajów bogatych. Gromadzone pieniądze
ubezpieczanych są inwestowane i pchają gospodarkę do przodu. Dla krajów
biednych ciągle najpewniejszym ubezpieczeniem emerytalnym jest posiadanie dużej
liczby dzieci. Ale czy fundusze emerytalne są pewne?
Dzieci coraz mniej, a emeryci żyją
coraz dłużej. W USA w roku 1950 było 15 płacących podatki na jednego emeryta i
rencistę. W roku 1995 już tylko 4. W prognozach na rok 2030 będzie już tylko 2.
(R. Freeman, wykład dla Instytutu Schillera Waszyngtonie, 15.XI.95. za. A.C.
Walsh “Catholic Faith and Culture” USA, 1998). Ten trend występuje
na całym świecie. Jaka na to rada? Zwiększać podatki, redukować renty i emerytury,
likwidować emerytów. Doświadczamy wszytkich tych metod.
Przy dzisiejszym nieetycznie
funkcjonującym świecie ważniejszy jest dochód firmy niż interes klienta.
Wszelkie wypłaty emerytom obniżają dochody ubezpieczalni. Z wypłat rezygnować
nie można, by nie tracić klienta. Ale można zrezygnować z emeryta. I oto mamy
ogromny napór propagandowy na promocję
“śmierci z godnością”, eutanazji i wspomaganego samobójstwa
(również u nas - TV1, 23.II.99, godz. 22.00). Po co podtrzymywać życie chorego
skoro leczenie kosztuje, a pacjent jest niepotrzebny? Po co komu emeryci?
Eskimosi sadzają ich na krę i puszczają z wodą. W świecie zachodnim powołuje
się komisje etyki, by znaleźć uzasadnienie dla morderczych decyzji.
Rolnicy
Ostatnio przez Polskę przewinęła się
fala blokad dróg przez rolników. Walczą o słuszną sprawę - o prawo do istnienia
i do godziwej zapłaty. Podstawowym warunkiem suwerenności politycznej jest
zdolność do wyżywienia się. Chłopi żywią i bronią, bronią przed utratą tej
suwerenności. Nasi politycy, zapatrzeni w instrukcje z Unii Europejskiej, dążą
do redukcji polskiego rolnictwa, do poziomu uzależnienia spożywczego od
zagranicy. Chłopa mają za nic. Jedynie przyparci do muru zaczynają się nim
interesować. Jest nieprawdą, że chodzi o wolny rynek. Gdyby był wolny rynek
nasi chłopi mieliby się doskonale. O opłacalności rolnictwa decydują podatki,
stopa kredytowa, cła, kursy walut i dopłaty państwowe, u nas i u konkurentów.
Wszystkie te parametry są regulowane przez rząd, a nie przez rolników. Tak więc
nieopłacalność jest konsekwencją określonych decyzji rządowych, a nie
wydajności naszych rolników.
Zauważmy, że najwięcej protestów
było tam, gdzie rolnictwo jest najbardziej nowoczesne, w Wielkopolsce. Chłop
małorolny, nastawiony głównie na wyżywienie siebie, gdy ma złą koniunkturę
rezygnuje z dostaw na rynek, przeczekuje, żyje z tego co sam wyhoduje. Chłop
nowoczesny, mający gospodarstwo specjalistyczne, produkujący dużo i wydajnie,
gdy tylko pojawia się nieopłacalność gwałtownie traci. Zarówno sprzedając jak i
przetrzymując produkty z każdym dniem traci. Polityka rolna rządu (a właściwie
UE, której rząd służalczo słucha) uderza więc najsilniej w najlepszego. Na
towary spożywcze z UE winny być nakładane cła antydumpingowe w wysokości
dotacji UE do tych towarów, podobnie jak UE czyni w stosunku do towarów
dotowanych przez nas. Brak tego cła to polityka zmierzająca nie do poprawy
jakości polskiego rolnictwa, ale do jego likwidacji. Nasi rolnicy są Europie i
naszemu rządowi niepotrzebni.
Bezrobotni
W planach rozwoju świata, w tym i
Polski, jest ograniczenie wszelkiej produkcji, rolnej, przemysłowej,
wydobywczej. Pojawiają się rzesze bezrobotnych - ludzi niepotrzebnych. Coraz
więcej jest młodych ludzi, którzy wprost po szkołach nie mogą znaleźć pracy i
żyją z zasiłku. Są niepotrzebni. Ich użyteczność mierzy się tym co robią w
domu, przy domu lub pracując na lewo. Przy bezczynności łatwo się demoralizują.
Zamiast służyć społeczeństwu przeszkadzają mu. Ograniczenie produkcji rolnej
wysyła tłumy bezrobotnych do miast w poszukiwaniu pracy - zasilają szeregi
bezdomnych.
A z drugiej strony mamy wiele do
zrobienia. Są dzieci i młodzież, którymi nie ma kto się zająć. Są prace
komunalne czekające na realizację. Brudne ulice do posprzątania, kanalizacje do
zainstalowania, dachy do naprawienia. Są prace do wykonania. Są potencjalni
pracownicy. Są pomysły co robić. Są surowce. Gdy będzie więcej zarabiających to
i pojawią się dla nich towary - producenci tylko na to czekają.
Ale brak na to pieniędzy.
A przecież pieniądz to tylko miernik
wartości towaru czy usługi. Skoro można więcej wyprodukować, to i można więcej
zapłacić, by coś było zrobione. Świat wyraźnie źle funkcjonuje. Nie ma
mechanizmów dostosowujących ilość pieniędzy na rynku do potrzeb. Skończyło się
prawo władzy do tworzenia pieniędzy w miarę potrzeb. Czynią to prywatne banki,
udzielając kredytu na sumy, których nie posiadają i czerpiąc z tego odsetki.
Dają tylko tym, którzy rokują nadzieję płacenia odsetek. Władza, gdy chce
uruchomić roboty publiczne (np. w celu zatrudnienia bezrobotnych),musi od
prywatnych banków pożyczać. A banki troszczą się o swoje interesy, a nie o
dobro wspólne.
Kobieta
pracująca zarobkowo
Jednym z problemów doby dzisiejszej
jest kobieta zarabiająca. Feministki wywalczyły dla kobiet prawa mężczyzn, ale
przy okazji pogrzebały prawa kobiet,
prawa do szacunku i uznania za prace wynikające z ich kobiecości.
Kobieta, która pilnuje domu, sprząta, gotuje, pierze, rodzi i wychowuje dzieci,
a przede wszystkim jest w domu i dba o ciepło ogniska domowego, to kobieta
ciężko pracująca. Wystarczy spojrzeć na jej ręce. Ale skoro nie zarabia się nie
liczy. Nie tylko jej praca nie jest wynagradzana, ale i znajduje się w
pogardzie. To “kobieta niepracująca” lub “kura domowa”.
Niewystarczalność pensji ojca
rodziny, jak i presja na “wyzwolenie kobiet”, pcha matki małych
dzieci na rynek pracy, który doskonale by się bez nich obył.
Oczywiście kobiety na rynku pracy
wymagają specjalnych osłon wynikających z ich biologicznych funkcji. W tej sytuacji
trudno się dziwić, że pracodawcy niechętnie zatrudniają kobiety wiedząc, że
przyjdą zwolnienia ciążowe, porodowe, wychowawcze, lekarskie itd. A do tego
kobieta zawsze będzie więcej myślała o domu niż o pracy. Gdy ma małe dzieci nie
odda jej się w takim stopniu co mężczyzna. Wyjątki tylko potwierdzają tą regułę. Kobieta jako pracownik jest
kosztowniejsza od mężczyzny, jeżeli nie dla pracodawcy, to dla ubezpieczalni.
Kobieta pracująca zarobkowo dostaje zapłatę za czas na zwolnieniach gdy pełni
funkcje domowe. Takie same prace wykonywane
przez kobiety, które zarobkowo nie pracują, opłacane nie są.
I oto mamy paradoks. Na skalę
światową rośnie bezrobocie, rośnie przestępczość młodocianych, rośnie procent
niedopilnowanych dzieci i starców, rośnie koszt ubezpieczeń pracowniczych i ...
rośnie zatrudnienie kobiet, które o wiele byłyby pożyteczniejsze we własnych
domach. Powrót kobiet do domu, matek do dzieci, nie tylko odciążyłby rynek
pracy, nie tylko poprawiłby wychowanie dzieci, nie tylko ograniczyłby patologie
takie jak rozwody, narkomania czy marnotrawstwo, nie tylko zmniejszyłby
zapotrzebowanie na domy starców i domy dziecka, ale i przywróciłby godność
kobiecie pracującej zgodnie z jej powołaniem.
Niestety wszelkie próby
dowartościowania kobiety pracującej w domu, trafiają na opór sił lewicowych i
liberalnych dominujących w dzisiejszym świecie. Przykładem jest tu ostatnia
nieudana próba wprowadzenia przez Sejm podatków prorodzinnych.
W rezultacie kobiety potrzebne w
domu uciekają z niego, by zasilić szeregi niepotrzebnych na rynku pracy.
Chyba nie powiem nic nadzwyczajnego
twierdząc, że mężczyzna bez nałogów, uczciwie pracujący, powinien być w stanie
utrzymać całą swą rodzinę niezależnie od jej wielkości i niezależnie od
wykonywanego zawodu. Jeżeli nie jest w stanie tego zrobić to albo wykonuje
pracę nikomu niepotrzebną, albo system ekonomiczny, w którym żyje, jest chory.
Najczęściej to drugie.
Ekonomia
miłosierdzia
Gorąco polecam książkę Adama
Doboszyńskiego pt. Ekonomia miłosierdzia” (ProLog, W-wa 1995). Jest to
program powrotu do ekonomii, która w centrum swojego zainteresowania widzi nie
zysk, ale człowieka. Autor zaczyna od cytaty z Św. Tomasza z Akwinu:
“Praca ustanowiona jest dla czterech celów. Po pierwsze i przede
wszystkim dla zapewnienia człowiekowi utrzymania... Po drugie dla zapobieżenia
nieróbstwu, z którego wynika wiele złego... Po trzecie dla pohamowania żądzy,
jako że praca umartwia ciało... Po czwarte dla dawania jałmużny... (Summa
Theologica 2,2 qu. CLXXXVII a.3).
System gospodarczy oparty o takie
założenia nie będzie miał problemu z ludźmi niepotrzebnymi.
Do nabycia w firmie ProLog Sp. z o.o. (ul. Płatowcowa 19, 02-635
Warszawa, tel. (022) 844 92 94). A. Doboszyński: Ekonomia miłosierdzia;
Film na kasecie wideo pt. “Ewolucja, rzeczywistość czy domniemanie”
Wyd. II Film uzyskał I nagrodę w kategorii filmów telewizyjnych i
katechetycznych na XII Międzynarodowym Festiwalu Filmów Katolickich Niepokalanów
‘97.
Wiara i nauka
Amerykańska Akademia Nauk (National
Academy of Science NAS) wydała poradnik dla nauczycieli pt. “Nauczanie o
ewolucji i naturze nauki”. Główny przekaz to stwierdzenie, że 1) Ewolucji
to nauka, 2) Wszystko co dotyczy istnienia lub natury Boga to nienaukowe, 3)
Tylko naukę należy uczyć w szkołach na lekcjach przyrodniczych. Wśród kryteriów
naukowości broszura nie wymienia wymogu, by teoria naukowa nadawała się do
sfalsyfikowania (marksizmu, freudyzmu czy darwinizmu falsyfikować się nie da bo
nie można zaproponować wyniku, który gdyby został otrzymany uznany by był za wystarczający
powód do odrzucenia danej teorii). Religię umieszcza się razem z mitami i
przesądami. Równocześnie wbrew rosnącej fali wątpliwości wokół teorii ewolucji
zapewnia, że “nie ma dyskusji w środowisku naukowym nad tym czy ewolucja
miała miejsce i nie ma dowodów, że miejsca nie miała”. A więc nauka to
badanie przyczyn i skutków, ale nie wolno pytać o praprzyczynę. (The
Wanderer 17.XII.98).
W prestiżowym piśmie naukowym Nature
(394 (313) 1998) ukazał się ciekawy list do redakcji Edwarda J. Larsona referujący
badania nad stosunkiem uczonych do wiary. Badania ankietowe na ten temat
przeprowadzono na losowej próbie 1000 uczonych w latach 1914, 1933 i 1998. Oto wyniki w procentach:
Uczeni ogółem Wybitni
uczeni
Lata 1914 1933 1996 1914 1933 1998
Wierzy 42 33 39,3 27,7 15 7,0
Nie
wierzy lub wątpi
58 67 60,7 73,6 85 93,0
Uczeni to próba z leksykonu American
Men of Science za dany rok, a wybitni uczeni to w latach 1914 i 1933
określeni w tym leksykonie jako wielcy (“great scientists”-
rozróżnienie, którego obecnie się nie umieszcza), a w 1998r. to członkowie NAS.
W 1998 r. najmniej wierzących było wśród wybitnych biologów (5.5%), a najwięcej
wśród matematyków (14,3%).
Prezydent NAS Bruce Alberts zapewnia
w broszurce NAS zachęcającej do nauki ewolucji w szkołach, że “jest wielu
członków Akademii, którzy są bardzo wierzącymi ludźmi i którzy wierzą w
ewolucję, wśród nich biologowie”. Autor listu do Nature na bazie
powyższych danych ocenia to stwierdzenie jako nieuprawnione.
Dane te wyraźnie wskazują, że
chociaż procent niewierzących wśród uczonych nie wiele się zmienia z pokolenia
na pokolenie, to procent niewierzących wśród “wybitnych” wyraźnie
wzrasta. Niewiara pomaga w uznaniu za wybitnego. Wiara w ewolucję też.
W ateistycznym piśmie (American
Atheist, 20.IX.79 str. 30) Richard G. Bozarth napisał m.in.:
“Chrześcijaństwo z desperacją walczyło, walczy i będzie walczyć z nauką o
ewolucji, bo ewolucja kompletnie i ostatecznie niszczy powód, dla którego
ziemskie życia Jezusa było rzekomo potrzebne. Usuń Adama i Ewę oraz Grzech
Pierworodny, a w pozostałym rumowisku znajdziesz żałosne resztki Syna Bożego.
Odbierzesz sens Jego śmierci. Jeżeli Jezus nie był Odkupicielem, który zmarł za
nasze grzechy, a ewolucja właśnie to
oznacza, chrześcijaństwo staje się niczym” (cyt. za Watchmaker wiosna
1999).
Ateiści lepiej wiedzą o co chodzi w
sporze o ewolucję niż wierzący.
NOTATKI
Europeizacja
polskiego Kościoła
Po dziwnej wyprawie delegacji
Episkopatu polskiego do Brukseli, określanej przez media jako
“pielgrzymki do Unii Europejskiej”, pisano o środkach jakie Unia
przewidziała na prounijną indoktrynację polskich księży (Z. Żmigrodzki
“Meandry nowej wiary czyli inwazja katolewicy”, Wyd. Antyk 1998, str. 181). Efekty odczuwamy.
Na Boże Narodzenie 5 tys. polskich
proboszczów otrzymało w prezencie od KAI wydaną przez nią książkę zachwalającą
integrację europejską (Biuletyn KAI 29.XII.98).
Trafiła do mych rąk reklamówka
Wydawnictwa Fundacji ATK na 1998r. W Studium Generale Europa wydawnictwo
proponuje 6 tomów zbiorów opracowań pod tytułami 1) Europa i Kościół, 2) Europa
Fundamenty Jedności, 3) Kościół Kultura Europa, 4) Europa Regionu, 5)
Europejska Wspólnota Ducha, 6) Europa Zadanie Chrześcijańskie. Jako autorów
reklamówka wymienia następujące osoby: kard. Józef Glemp, kard. Franciszek
Macharski, abp Józef Życiński, bp Tadeusz Pieronek, ks. Józef Tischner, ks.
Helmut Juros, ks. Henryk Skorowski, Andrzej Olechowski, Hanna Suchocka,
Aleksander Gieysztor, Janusz Tazbir, Andrzej Zoll, Aniela Dylus, Edmund
Wnuk-Lipiński, Kirchhof, Lehmann, Lobkowicz, Strzembosz. Sądząc po zestawie
nazwisk i tytułach Studium Generale Europa jest ewidentną promocją na
teren Kościoła w Polsce idei Unii Europejskiej.
W płockim wyższym seminarium
duchownym odbyła się 12-14 XI. 98r. pod patronatem i przy pomocy finansowej
Komitetu Integracji Europejskiej sesja “Europa 2001: zaproszenie do
odpowiedzialności”. W organizacji sesji czynnie uczestniczyła Agata
Zwolan odpowiedzialna z ramienia Komitetu za kontakty ze środowiskami
kościelnymi. Obecni byli przedstawiciele niemal wszystkich polskich seminariów
duchownych. Otwierając sesję abp Józef Życiński powiedział, iż Polakom nie
wolno pod wpływem partykularnych fobii zamykać się na Europę. Dyskusje
prowadzili prof. Aniela Dylus i Sławomir Sowiński ze Studium Generale Europa
ATK (Biuletyn KAI 17 XI.98). Biuletyn KAI informację z konferencji
zatytułował: “Lęki, fobie i kompleksy. Czy musimy się bać Unii
Europejskiej?” Odpowiedź zawarta już jest w tytule!
Na innym spotkaniu organizowanego
przez ATK Studium Generale Europa bp Alfons Nossol z Opola mówił o znaczeniu
ekumenii w jednoczącej się Europie. Wg niego ekumenizm “akceptuje
wszystkie procesy rozwojowe chrześcijaństwa - ortodoksyjnego, łacińskiego i
protestantyzmu, i jest wyłamaniem się z religijnej ciasnoty” (Biuletyn
KAI 15-22. XII.98).
W toruńskim wyższym seminarium
duchownym prof. Tadeusz Jasudowicz, kierownik katedry Praw Człowieka i Prawa
Europejskiego wykłada na temat praw człowieka (Biuletyn KAI 3 XI.98).
Zapewne prawa Boże też ktoś wykłada.
Krajowa Rada Katolików Świeckich, w
nowym składzie drugiej kadencji zatwierdzonym przez Konferencję Episkopatu
Polski, na pierwszym swym posiedzeniu opowiedziała się za przystąpieniem Polski
do struktur europejskich (Biuletyn KAI 15-22. XII.98).
ATK zmierza do przekształcenia w
Uniwersytet im. Stefana Wyszyńskiego. Już ks. rektor Roman Bartnik należy do
prezydium FUCE (Federacji Uniwersytetów Katolickich Europy). Planuje wymianę
studentów z Instytutem Katolickim w Paryżu w oparciu o program Unii
Europejskiej “Sokrates” (Biuletyn KAI 1 XII.98).
Rada Wydziału Teologicznego ATK
powołała pierwszą w Polsce katedrę teologii współczenej. Jej kierownikiem
został ks. dr hab. Ignacy Bokwa, znawca teologii w ujęciu Karla Rahnera i Hansa
Ursa von Baltazara (Wiadomości KAI 14.I.99). Rahner znany jest z
nieortodoksyjnych poglądów. Ks. Bokwa trafił już na łamy Opoki w Kraju
(nr. 17, IV.96). Odnotowałem, że był on tłumaczem wydanej w 1996 r. w Polsce
książki Hansa Künga
pt. “Credo”. Küng, ewidenty heretyk, od wielu już lat
pozbawiony jest przez Watykan prawa nauczania w imieniu Kościoła. Nie trudno
się domyśleć jaką to “teologię współczesną” nauczać będzie nowa katedra.
Ks. Bokwa uważa, że w Kościele w Polsce brakuje sporów teologicznych (Biuletyn
KAI 24 XI.98). Bądźmy pewni, jego katedra ich dostarczy!
Ks. Roman Indrzejczyk, proboszcz
parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie, organizuje w niej wspólne modły chrześcijańsko-żydowskie
w żydowskie Święto Tory. Zaprasza z prelekcjami kontrowersyjnych teologów, np.
Hansa Künga. Dostał medal “Zasłużony dla tolerancji” (razem z prof.
Mikołajem Kozakiewiczem) od Fundacji Ekumenicznej Tolerancja (Biuletyn KAI
24 XI.98).
W diecezji opolskiej jest już 800
świeckich szafarzy Komunii Św. 6 grudnia upoważnienie od bpa Jana Bagińskiego
otrzymała następna grupa 30 mężczyzn (Biuletyn KAI 15-22. XII.98).
Odbywa się to mimo ograniczeń w tej mierze wprowadzonych przez
“Instrukcję o niektórych kwestiach dotyczących współpracy wiernych
świeckich w ministerialnej posłudze kapłanów” z 15 VIII.1997r. (nareszcie
opublikowanej po polsku w grudniowym L’Osservatore Romano).
Diecezja opolska jest najbliższa “normom europejskim”.
Sesja II Synodu Plenarnego w dniu
14.I.99, zadecydowała o wycofaniu się z projektu zezwolenia na podawanie
Komunii Św. na rękę, ale planuje zostawić furtkę. Cudzoziemcom ma się udzielać
Komunii na rękę, gdy tego zapragną (Przewodnik Katolicki 31.I.99). A kto
rozpozna cudzoziemca przy Stole Pańskim? Tą furtkę wnet wykorzystają amatorzy
“higieny” i ani się obejrzymy, a będziemy mieli w naszych
kościołach europejskie normy.
Jak wynika z relacji w Naszym
Dzienniku (24-27.XII.98) zespół rockowy 2TM2,3 cieszy się poparciem niektórych
biskupów i jest zapraszany przez księży na spotkania młodzieżowe. Grupa ta
zaczynała od festiwalów rockowych w Jarocinie, tam zainteresowała się religią,
trafiła do neokatechumenatu, i teraz sama para się ewangelizacją śpiewając
teksty religijne. Trafiła do mnie kaseta pt. “Przyjdź”. Coś
okropnego! Do muzyki łupano-rąbanej, absolutnie nie do słuchania, śpiewają
jakieś przeróbki tekstów biblijnych. Śpiewają wyłącznie o miłości Boga do nas.
Trochę w stylu “róbta co chceta” Pan Bóg i tak was kocha. Dużo jest
niezrozumiałych słów hebrajskich Maranatha, El Szaddaj, Sh’ma Israel itd.
Żadnego wezwania do cnoty, do pokuty, do modlitwy. Zresztą zagłuszająca muzyka
i tak wszystko topi. Oto ewangelizacja w nowym europejskim stylu!
###
Opoka
Gdy w Polskim Kościele umacnia się
“europejskość”, w Kościele Powszechnym obserwujemy ściąganie cugli
i powrót do normalności.
W dokumencie watykańskim z 30.X.98r.
pt. “Prymat następcy Piotra w tajemnicy Kościoła” podpisanym przez
kard. Józefa Ratzingera czytamy: “Następca Piotra jest skałą która, wbrew
wszelkiej arbitralności i konformizmowi, stanowi gwarancję rygorystycznej
wierności Słowu Boga” (Biuletyn KAI 3 XI.98).
Bulla papieska Incarnationis
Mysterium z 27.XI.98r. przypomina o różnych możliwościach uzyskania
odpustów za grzechy rozgrzeszone w Sakramencie Pojednania, ale nie
odpokutowane. Wzywa do umartwień, pielgrzymek, dzieł miłosierdzia itd., poprzez
które można uzyskać skrócenie kary doczesnej w czyścu.
Prof. Luigi Lombardi Vallauri został
pozbawiony przez watykańską Kongregację Wychowania Katolickiego katedry prawa
na katolickim uniwersytecie Najświętszego Serca w Mediolanie za kwestionowanie
piekła, grzechu pierworodnego i nieomylności Papieża (Biuletyn KAI 17
XI.98).
Nauczanie o. Jacques Dupuis SJ jest
poddawane analizie przez Kongregację Nauki Wiary w związku z jego nową książką
zawierającą wątpliwe tezy dotyczące synostwa Bożego Jezusa i zbawczego
działania Kościoła. Zarzuca mu się
relatywizm religijny. Zostały wstrzymane jego wykłady na Gregorianum (Biuletyn
KAI 24 XI.98).
Biskupom Austrii w czasie wizyty ad
limina Papież powiedział kilka
twardych słów, odczytanych przez media jako głośne “nie” dla
demokracji w Kościele (Biuletyn KAI 24 XI.98).
###
Powrót
do spowiedzi
W USA i wielu krajach Europy
zachodniej chodzenie do spowiedzi stało się nie modne. Wiele katolików, nawet
chodzących w niedzielę do kościoła i do Komunii Św., od lat nie korzysta z tego
sakramentu. Często nie byli u spowiedzi od I Komunii Św. Abp Filadelfii kard.
Anthony Bevilacqua w przygotowaniu do wielkiego jubileuszu millennium
zainstalował gorącą linię telefoniczną dla szukających informacji o spowiedzi.
Spotkała się ona z ogromnym zainteresowaniem. Trzy telefony stale pracują. Co
parę minut ktoś dzwoni. Ludzie pytają, gdzie można się wyspowiadać, jak to się
robi, co w sytuacji związków nieformalnych, po aborcji itd. Okazuje się, że
jest głód spowiedzi, że grzechy ciążą i jest potrzeba uporządkowania życia (The
Wanderer 10.XII.98).
Często nie zdajemy sobie sprawę z
tego jaką łaską jest dla nas Polaków stała dostępność konfesjonału. Obyśmy jej
nie utracili w ramach europeizacji.
###
Buzkowa
Wiemy, że Premier rządu z ramienia
AWS jest protestantem, a ma żonę katoliczkę. Państwo Buzkowie funkcjonują
ekumenicznie: “najpierw poszliśmy wszyscy na nabożeństwo ewangelickie, a
potem zjedliśmy wieczerzę wigilijną i
wyśpiewaliśmy kolędy. O północy wszyscy wybraliśmy się na pasterkę” mówi
Ludgarda Buzek, w wywiadzie dla Rzeczpospolitej - Magazyn (24.XII.98).
Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Premier jest jej drugim mężem. Z pierwszym
rozwiodła się gdy miała 29 lat. Ciekawe czy wie o tym Ojciec Święty? Przyjął
ich razem 10.X.98r., w przeddzień wyborów samorządowych, co bardzo pomogło
AWS-owi.
###
Hańba
buzacka
Po upadku Kamieńca Podolskiego
(“Nic to” mówił Sienkiewiczowski Wołodyjowski) 16 października 1672
roku w miejscowości Buczacz Polska podpisała haniebny traktat z Turcją oddając
jej woj. podolskie z Kamieńcem, bracławskie i część kijowszczyzny. Zobowiązała
się też płacić haracz w wysokości 22 000 dukatów rocznie. Traktat nie został
ratyfikowany przez Sejm polski. Konfederacja Gołąbska (pospolite ruszenie)
znalazła środki na wojsko i doprowadziła do zwycięstwa pod Chocimiem 11
listopada 1673 r., które zmyło hańbę buczacką.
Po pokonaniu Francji w roku 1871
Niemcy odebrały jej Alzację i Lotaryngię oraz narzuciły kontrybucję w wysokości
5 mld franków w złocie, które w całości zapłaciła przez następne lata. Ta hańba
Francji została zmazana dopiero zwycięstwem roku 1918 i narzuconym Niemcom
Traktatem Wersalskim.
Gdy Bolszewicy stali u bram Warszawy
w 1920 r. polski Premier prosił w Spa zebranych tam polityków Zachodu o
rozjemstwo. Lord Curzon, angielski minister spraw zagranicznych, zaproponował
pośrednictwo pod warunkiem zgody na granicę na linii zwanej dziś “Linią
Curzona”. Rosja się na to nie zgodziła, do rozejmu nie doszło, a hańba ze
Spa została zmazana już w parę dni później wspaniałym zwycięstwem pod Warszawą,
ale idea Linii Curzona i hańba jej towarzysząca dały nam obecną granicę po
pokonaniu Polski przez Rosję w wojnie 1939-45.
Obecnie też jesteśmy w stanie wojny,
która nas upokarza. Jest to wojna o suwerenność, o niezależność od elit
finansowych świata. Premierowi Buzkowi bardziej jednak zależy na akceptacji
przez elity świata niż na honorze Polski. W liście do Konferencji na temat
mienia zrabowanego Żydom w czasie II wojny światowej, które Departament Stanu
USA i Muzeum Holocaustu zorganizowały 30.XI-3.XII.98 w Waszyngtonie, premier
Buzek pisze: “Wszystkie nowe krzyże na Żwirowisku zostaną usunięte ...
Nowym instrumentem, pozwalającym na rozwiązanie tego problemu ... będzie nowa
ustawa o ochronie miejsc pamięci i martyrologii, której założenia były już
Państwu wcześniej zaprezentowane. Gotowy projekt tej ustawy trafi pod obrady
rządu jeszcze w tym tygodniu ... jako zadanie priorytetowe i bardzo pilne. ...
Mój rząd traktuje dialog polsko-żydowski w sposób priorytetowy ...” (Najwyższy
Czas 12.XII.98). O krzyżu papieskim
nie pisze nic. Nam, w odróżnieniu od amerykańskich Żydów, nie są znane projekty
premiera Buzka, ale jego uległość wobec środowisk, z którymi jesteśmy w
konflikcie nas hańbi.
Prezydent Kwaśniewski powiedział w
Izraelu mniej więcej to samo co Buzek.
Pamiętamy, że hańby buczackiej sejm
nie ratyfikował, natomiast zmobilizowała nas do Chocimia.
Wg. Agnieszki Magdziak-Miszewskiej,
doradcy premiera ds. stosunków polsko żydowskich, zapowiedziany w liście Buzka
do Żydów projekt ustawy o ochronie miejsc pamięci i martyrologii trafi to Sejmu
na początku 1999 r. (Biuletyn KAI
15-22. XII.98). Uzgodnienia międzyresortowe zakończono 18.XII (Wiadomości
KAI 14.I.99). Może wreszcie również polska opinia publiczna dowie się co
premier knuje. Mam nadzieję, że Sejm ustosunkuje się nie tylko do projektu, ale
i do metody uzgadniania z ośrodkami zagranicznymi naszych wewnętrznych spraw,
przed dyskusją nad nimi w Polsce.
###
Co
ich to obchodzi?
Ambasador Izraela przy Watykanie
zaproponował, by odroczyć na 50 lat beatyfikację Piusa XII (Biuletyn KAI
10 XI.98). A może by tak nam zaproponował swoich kandydatów na nasze ołtarze?
###
Y2K
Rząd Clintona przygotowuje się do
sytuacji nadzwyczajnych. John Koskinen, przewodniczący rady Y2K przy
prezydencie Clintonie zapewnia: “W razie sytuacji kryzysowej czy nadzwyczajnej
wolny rynek może się okazać nie najlepszym sposobem na rozdział zasobów ...
Jeżeli w którymś momencie trzeba będzie zająć się zasobami w trybie
nadzwyczajnym będziemy na to gotowi”. Sen Robert Bennett, przewodniczący
komisji Senatu USA ds. Roku 2000 przepytując wiceministra obrony Johna Hamre
spytał czy resort wojskowy będzie przygotowany do podjęcia działań w razie
załamania się łączności z powodu Y2K i zaistnienia potrzeby ogłoszenia stanu
wojennego. Hamre podziękował za poruszenie sprawy i powiedział, że chodzi o
sprawy zasadnicze wykraczające poza plany nadzwyczajne na rok 2000 (The Free
Press 15.I.99).
###
Robienie
pieniędzy
Przeczytałem ciekawą informację.
Podobno w roku 1963, gdy prezydentem USA był John F. Kennedy, została wydana
krótka emisja dolarów, na których zamiast normalnego napisu “Federal
Reserve Note” (banknot rezerwy federalnej) napisane jest “United
States Note” (banknot Stanów Zjednoczonych). Ponadto emisja ta różni się
tym, że pieczęć USA jest koloru czerwonego zamiast normalnie zielonego.
Natychmiast po zabójstwie Kennedy’ego 22.IX.1963r., prezydent Lyndon B.
Johnson wstrzymał tą emisję. Informację tą znalazłem w przypisku do referatu
Myron Fagan pt. “The Illuminati and the Council on Foreign
Relations” z internetu (http://www.ptialaska.net/-swampy/illuminati/cfr_1.html).
Należy się kilka wyjaśnień. Federal
Reserve Board (Biuro Rezerwy Federalnej) mimo swej nazwy jest bankiem
prywatnym, a nie państwowym. Mimo tego, że rząd USA wyznacza kilka osób do
władz tego banku jego dochody idą do prywatnej kieszeni właścicieli. Są to
przedstawiciele kilku słynnych rodów bankierskich. Bank ten jest od rządu
niezależny, ma monopol na emisję pieniędzy i ma kontrolę nad stopą kredytową.
Na swoje potrzeby rząd pożycza dolary od tego banku, płacąc oczywiście odsetki.
Wspomniana powyżej notatka podaje, że wynoszą one 17%. Stąd się bierze liczone
w bilionach dolarów zadłużenie USA. Wygląda na to, że Kennedy próbował ten
monopol złamać. Poczuł się na tyle mocny,
by wrócić do odwiecznej zasady, że bicie pieniądza to przywilej władzy.
Pomylił się.
Radzę przeszukać trzymane
zaskórniaki dolarowe. Może ktoś z czytelników posiada taki banknot z 1963 r.
Chciałbym go zobaczyć, a przynajmniej jego ksero. Formalnie jest on wart tyle
co na nim napisane - ale na pewno banki dokładnie czeszą dolary obiegowe z tej
emisji.
W związku z zapowiedzią załamania
się komputerów bankowych 1.I.2000r. (wirus milenium Y2K) przewiduje się, że ludzie pójdą do banków po
swoje pieniądze Rezerwa Federalna planuje w bieżącym roku wyemitować dodatkowo
50-75 mld dolarów w banknotach (Time 18.I.99). Normalnie rocznie drukuje
zaledwie kilka miliardów. Znacznie wzrosną więc zyski tego banku. A więc można
dodrukować tyle pieniędzy ile potrzeba. Czyż nie powinny zajmować się tym
rządy, a nie banki prywatne?
“Wicepremier Borys Fedorow
zapowiedział, że Rosja wydrukuje pieniądze, by spłacić wszystkie swoje długi
przed związaniem waluty z rezerwami obcych walut tak, aby reformy mogły ruszyć
bez obciążenia długami państwa nagromadzonymi przez 8 lat nieskutecznych
reform”. (The Financial Post, 5-7.IX.98, za Michael
IX-XII.98). Brzmi to prosto i rozsądnie. Po co pożyczać od banków, które
traktują pożyczkę tylko jako zapis elektronowy na swoich kontach, od którego
będą ciągnąć procenty. Czy gospodarka rosyjska ruszy czy nie, zupełnie nie
zależy od tego kto stwarza pieniądze z niczego - rząd czy banki.
###
Forum
2000
11-14 października 1998 r. w Pradze
odbyło się spotkanie Forum 2000 z udziałem 51 osób, wśród nich, Hillary Clinton, H. Kissinger, rabini Albert
Friedlander z Londynu i Meir Lau z Izraela,
Hans Küng, Koel Kani, buddysta z Tokyo, i tym podobni notable, wśród
nich Adam Michnik i Hanna Suchocka.
Rok Dmowskiego
.................................................................................................. 1
Ludzie niepotrzebni
............................................................................................... 5
Wiara i nauka
........................................................................................................ 10
Notatki: Europeizacja polskiego Kościoła 11, Opoka 13, Powrót do spowiedzi 13, Buzkowa 13, Hańba buzacka 14, Co ich to obchodzi? 15, Y2K 15, Robienie pieniędzy 15, Forum 2000 16, Spis rzeczy 16.
_________
Numery
Opoki w Kraju dostępne są na internecie pod adresem:
http://eleet.iele.polsl.gliwice.pl/~owk/
_____________________
Opoka
w Kraju jest rozsyłana za darmo do
osób, które chcę by ją miały, w tym do wszystkich biskupów. Osobom, które mi
pomagają i dzięki którym wzrasta krąg moich odbiorców, wyrażam serdeczne Bóg
zapłać - pozostaną anonimowe. Wszystkich zachęcam do przedruków, do powielania
pisma metodą kserograficzną i handlowania nim. (Czyni to m.in. Księgarnia
Wysyłkowa “Bastion”, ul. Warszawska 46a, 15-950 Białystok, skr.
poczt. 36, tel. (085) 416 137). Ta praca jest dla mnie największą pomocą. Prenumeraty
nie prowadzę. Maciej Giertych
____________________________________________________________________
Konto:
Opoka w kraju PKO-bp I oddz. Poznań, nr 10204027-746360-270-1