ISSN 1505-0890

OPOKA

W KRAJU            51(72)

Kórnik                                       grudzień 2004

Wydawnictwo seryjne, ukazujące się w nieregularnych odstępach czasu

 pod redakcją Macieja Giertycha

Adres: ul. Parkowa 19/8, 62-035 Kórnik.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Z okazji Świąt Narodzenia Pańskiego wszystkim czytelnikom życzę wielu łask od Nowonarodzonego oraz pokoju w Polsce i na całym świecie.

 

„... od pierwszej chwili poczęcia”

 

            150 lat temu, 8. grudnia 1854 r. papież bł. Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny. Dogmat ten ma szczególne znaczenie dzisiaj, z okazji debaty na temat komórek macierzystych. Widać tu działanie Ducha Świętego. Przecież 150 lat temu papież nie mógł wiedzieć o sprawach, które zajmować będą umysły bioetyków przełomu XX i XXI wieku. W definicji precyzującej ten dogmat zapisane jest, że Maria Panna jest wolna od grzechu pierworodnego „od pierwszej chwili poczęcia”.

            Próbuje się dzisiaj wmawiać opinii publicznej, że poczęcie trwa, i dopóki nie nastąpiło w pełni, nie ma nowego człowieka. Jak długo trwa? Ano niech wypowiedzą się specjaliści. A specjaliści są różni. Definiują na różne sposoby od kiedy człowiek jest człowiekiem. Zwolennicy aborcji, pragną by był to dzień narodzin, tak aby zabicie dziecka nienarodzonego aż do chwili porodu, można było traktować na równi z usunięciem niepotrzebnej torbieli. Tam, gdzie walkę o dopuszczalność aborcji dopiero się zaczyna, definicję człowieczeństwa przesuwa się czy to na moment zdolności do życia poza organizmem matki, czy na moment zagnieżdżenia się płodu w macicy, czy nawet na moment rozpoczęcia różnicowania się komórek zygoty. Te różne definicje lansuje się, by uczynić dopuszczalnymi czy to wczesne aborcje, czy stosowanie środków wczesnoporonnych, czy badania nad ludzkimi embrionami, czy też pobieranie komórek macierzystych zaraz po pierwszych podziałach zygoty.

            Jakkolwiek by zdefiniować poczęcie, musi ono mieć jakiś początek i jakiś koniec. Gamety, komórki jajowe i plemniki, to jeszcze nie nowe istoty, chociaż posiadają odrębną genetyczną tożsamość. Posiadają jądra o pojedynczym zestawie chromosomów (są haploidalne). Dopiero ich połączenie daje jądro z podwójnym zestawem chromosomów (diploidalne), a więc nową istotę, nowego człowieka. Plemnik przebija błonę komórki jajowej, dociera do jądra i tam następuje połączenie jąder obu gamet. To połączenie daje zygotę. Niezależnie od tego czy chodzi o mikrosekundy, czy o godziny, ale proces ten jakiś czas trwa. Można by też dalsze podziały komórki zygotalnej, różnicowanie zarodka i rozwój płodu traktować jako etapy poczęcia. A tu papież przed półtora wiekiem, wyraźnie już określił, autorytetem swojej nieomylności, że wolność od grzechu pierworodnego, a więc cecha nie materialna, ale duchowa, przysługuje NMP od „pierwszej chwili poczęcia”. Czyli nadaje cechę ludzką, nadaje człowieczeństwo NMP od „pierwszej chwili poczęcia”. Dla katolika zamyka to wszelkie dyskusje nad chwilą uczłowieczenia, nad chwilą nadania duszy człowiekowi. Od „pierwszej chwili poczęcia” mamy do czynienia w pełni z człowiekiem, z nieśmiertelną duszą i śmiertelnym ciałem, z grzechem pierworodnym u wszystkich z nas, z wyjątkiem NMP. Można zabić zygotę, można zabić zarodek, można zabić embrion, można zabić płód, można zabić dziecko czy dorosłego, ale duszy zabić się nie da. Pozostanie na wieki. Można tylko pozbawić ją dobrodziejstw Chrztu Św.

Zygota się dzieli, na dwie komórki, potem na 4, na 8 itd. W pierwszym etapie komórki są identyczne i zdolne przekształcić się w każdą wyspecjalizowaną, zależnie od tkanki, w której będzie pracować. Takie komórki określa się jako pluripotentne. Są dzisiaj amatorzy badań nad tymi komórkami, by wyprodukować w warunkach laboratoryjnych dowolne tkanki, którymi można by zastąpić u pacjenta chore. W tym celu produkuje się in vitro zygoty, a z nich wielokomórkowe blastocysty, czy nawet zarodki by zaraz je zabić, pobierając komórki do badań. Są też próby uzyskania zarodków poprzez wegetatywne rozmnażanie (klonowanie) pacjenta. Pobiera się diploidalne jądro z dowolnej komórki pacjenta i wkłada do komórki jajowej pozbawionej własnego haploidalnego jądra. Pobudza się tę komórkę do rozwoju zarodkowego, co daje osobnika genetycznie identycznego jak ten, z którego pobrano jądro. W taki sposób uzyskano sklonowanie w Szkocji słynnej owcy Dolly. Otóż ten proceder, to laboratoryjne tworzenie nowej istoty. Jeżeli mówimy o komórkach ludzkich, to tworzymy nowego człowieka. Od kiedy jest on człowiekiem? Od „pierwszej chwili poczęcia”. Od pierwszej chwili, gdy jądro diploidalne zafunkcjonowało w komórce jajowej, do której zostało wstawione. W sposób oczywisty takie postępowanie z człowiekiem jest nie do przyjęcia

Przy okazji warto wspomnieć, że prowadzi się też badania, nad komórkami macierzystymi pobieranymi z różnych tkanek dorosłych, ze szpiku kostnego, z fałd tłuszczowych, z krwi pępowinowej itd. Są to tak zwane komórki multipotentne, zdolne do przekształcenia się w rożne tkanki, ale nie we wszystkie. To zależy od kierunku zmian, którym same już uległy w ramach rozwoju od czasu zarodkowego. Poszukuje się różnych komórek macierzystych, w różnych częściach ciała, do przekształcania w różne tkanki. Najlepiej, gdy pochodzą one z pacjenta, bo wówczas, gdy uzyska się już ich sztuczne przekształcenie w komórki tkanki, która u danego pacjenta jest chorą, są one łatwo przyswajalne przez organizm tego pacjenta. Są to bowiem genetycznie jego własne komórki. Tego typu badania nie budzą żadnych zastrzeżeń etycznych.

Obecnie na forum ONZ dyskutowane jest wprowadzenie zakazu reproduktywnego klonowania człowieka. Zanosi się na to, że będzie konsensus by taki zakaz wprowadzić, ze względu na troskę o prawa człowieka, aby nie było człowieka wzorca i człowieka kopii, jakiegoś wartościowania, różnicowania czy oceniania z tego tytułu. Z tej okazji Watykan przygotował dokument (Rozważania Stolicy Apostolskiej na temat klonowania człowieka 27.IX.04), w którym upomina się o zakaz każdego klonowania człowieka. Jeżeli zakażemy klonowania reproduktywnego, to tym samym zezwolimy na klonowanie niereproduktywne, często określane jako terapeutyczne. Otóż to klonowanie terapeutyczne to nic innego jak tworzenie człowieka, aby go zabić w celu pobrania komórek do badań, a perspektywicznie do leczenia pacjenta, którego się w tym celu sklonuje. Oczywiście Kościół jest przeciwny klonowaniu człowieka z przyczyn zasadniczych, z przyczyn moralnych, w obronie normalności przy powoływaniu człowieka do życia. Przy okazji jednak dokument ten dostarcza bardzo ciekawych danych dotyczących wyników już przeprowadzonych badań w tym zakresie. Okazuje się, że badania nad komórkami macierzystymi, pochodzącymi z tkanek dojrzałych, już dostarczają pozytywnych wyników leczniczych. Dokument cytuje szereg publikacji na ten temat dostępnych w medycznej literaturze fachowej. Natomiast badania nad komórkami macierzystymi pochodzącymi z embrionów nie tylko nie dostarczyły jeszcze ani jednego przykładu efektu pozytywnego, ale jest wiele sygnałów o zagrożeniach płynących z tego typu badań. Okazuje się, że te pluripotentne komórki pochodzące z embrionów, potrafią rozwijać się w kierunku niepożądanym. Rozwijają się w sposób niekontrolowany, czyli są rakotwórcze. Udokumentowano to już na myszach. Omawiany dokument podaje odnośniki do literatury fachowej tematu.

Natura sama wskazuje nam co jest dobre, a co złe, wynik pokrywa się z rozróżnieniem na to co moralne, a co niemoralne.

 

Echa z Parlamentu Europejskiego

 

Pierwszy kwartał naszej pracy w Parlamencie Europejskim przebiegł pod znakiem bezprecedensowych wydarzeń. Po raz pierwszy nowa Komisja Europejska nie została powołana w terminie. Kandydat włoski, prof. Rocco Buttiglione, w ramach przesłuchań przed parlamentarną komisją, wypowiedział się za tradycyjną rodziną, a przeciwko homoseksualizmowi. Zostało to potraktowane jako naruszenie obowiązującej w Unii Europejskiej poprawności politycznej i cała lewica zapowiedziała, że będzie głosować przeciwko Komisji w takim składzie. W imieniu Ligi Polskich Rodzin zapowiedziałem w debacie nad tą Komisją, że popieramy stanowisko prof. Buttiglionego, ale nie odpowiadają nam pozostali kandydaci na komisarzy, a wśród nich Danuta Hübner, jak i zdecydowanie niedemokratyczny sposób ich powoływania, stąd też głosować będziemy przeciwko Komisji. Parlament ma w tej sprawie tylko jedno głosowanie, nad całością Komisji, nie było więc możliwości głosowania nad poszczególnymi komisarzami. Gdy w maju dokooptowano do Komisji 10 nowych komisarzy z krajów akcesyjnych, w tym Danutę Hübner, my posłowie Ligi (było nas wtedy 3, dawnych obserwatorów) głosowaliśmy przeciwko nowym komisarzom, a za Komisją głosowali posłowie PiS, PO, PSL, SLD, Samoobrony i Antoni Macierewicz. Obecnie próbowano na nas wywrzeć naciski, głównie ze strony PiS i PO, byśmy poparli Komisję, bo przecież jest to głos w sprawie wypowiedzi Buttiglioniego, że Kościół go popiera, że znajdziemy się razem z lewicą itd. Nie ugięliśmy się. Oni chcieli być konsekwentni w stosunku do swego głosowania z maja i my też. Dodajmy, że Unia Wolności, której w maju nie było, miała głosować za Komisją (Rzeczpospolita 27.X.04). Desygnowany na prezydenta Komisji Jose Barroso policzył głosy i uznał, że jeżeli uzyska większość to tylko minimalną i to dzięki głosom Samoobrony, od której zależeć nie chce i wycofał spod głosowania całą Komisję.

Gdy się okazało, że głosowania nie będzie, poseł LPR Boguslaw Rogalski, poprosił o głos w kwestii formalnej i zaproponował, by Parlament się samorozwiązał, skoro stał się zakładnikiem lobby homoseksualnego Europy. Zaraz odebrano mu głos, jako że to nie kwestia formalna, ale informacja poszła w świat, że Liga proponuje samorozwiązanie parlamentu. Z tej okazji szef socjalistów, Niemiec Martin Schulz, uznał za stosowne określić nas (bardzo parlamentarnie) jako chuliganów.

Powstała sytuacja bezprecedensowa. Stara Komisja miała mandat do 31 października, a nowej nie było. W ramach odroczenia powstały nowe możliwości. Przede wszystkim przypomniano sobie, że w czasie przesłuchań przed komisjami parlamentarnymi okazało się, że szereg kandydatów jest mało kompetentnych. Zaczęto wołać o odwołanie nie tylko Buttiglioniego, ale i kilku innych. Zorganizowaliśmy konferencję prasową, na której wezwaliśmy premiera Belkę, by skorzystał z okazji i odwołał Danutę Hübner. Wszak w kilku sprawach zajęła stanowisko sprzeczne z interesem Polski (sprawa dopłat do eksportu rolnego, sprawa importu części do starych samochodów i sprawa odwołania się od decyzji Unii o naszych rzekomo nadmiernych zapasach). Była więc okazja zamanifestowania, że skoro danego kandydata na komisarza deleguje się z Polski, to niech czuje oddech polskiego interesu nad swym karkiem. Kilka zmian nastąpiło, ale niestety Belka z okazji nie skorzystał. Oczywiście Komisja w nowym, nieco zmienionym składzie, została uchwalona dużą większością głosów, niestety bez Buttiglioniego, którego prawowierny katolicyzm okazał się przeszkodą do zasiadania w Komisji Europejskiej. My oczywiście nadal konsekwentnie głosowaliśmy przeciwko tej Komisji.

Cała afera spowodowała, że autorytet Komisji Europejskiej zmalał, a prerogatywy Parlamentu Europejskiego wzrosły. Jest to dobra zmiana. Ostatecznie Parlament jest z wyboru, a więc reprezentuje swych wyborców, natomiast Komisja powoływana jest niedemokratycznie. Rządy zwykle desygnują polityków lokalnie już spalonych, którzy nie mają szans wygrać w najbliższych wyborach, a należą do kręgu najbliższych przyjaciół aktualnie jeszcze rządzących. Najlepszym przykładem tego jest komisarz z Francji, Jacque Barrot. Przemawiający w imieniu naszej grupy Niepodległość i Demokracja, Anglik Nigel Farge, ujawnił, że Barrot był skazany za wzięcie łapówki dla swej partii, na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu, z zakazem pełnienia funkcji publicznych na dwa lata. Wywołało to lawinę protestów obrońców Barrota i ataków na Farge. Okazało się jednak, że Farge miał rację i tylko prezydent Chirac amnestiował Barrota, co umożliwiło mu funkcjonować politycznie, ale nie we Francji, bo tam każdy o sprawie wie. Danuta Hübner, odpowiedzialna za tak niekorzystne warunki polskiej akcesji do Unii, wydelegowana została do pracy w Komisji przez rząd Leszka Millera, bo przecież w Polsce nikt by jej na żadną liczącą się funkcję nie wybrał. Podobnych do niej postkomunistów w Komisji jest kilku. Komisja ma ogromne uprawnienia, a Parlament niewielkie. Dotychczas tylko przyklepywał to co Komisja podrzuciła do przegłosowania. Po raz pierwszy Parlament zaznaczył swoje zdanie. Poczuł swoją siłę, co zapewne zechce akcentować i później. Ponieważ jednak tym razem uczynił to w niesłusznej sprawie (odrzucenie prawowiernego katolika), Parlament też się skompromitował, i jak słusznie zauważył Jacek Pałasiński (Wprost 14.XI.04) „paradoksalnie jedynym zwycięzcą jest Rocco Buttiglione”. Chodzi oczywiście o zwycięstwo moralne. Sprawa obnażyła brak tak rzekomo troskliwie przestrzeganej tolerancji w szeregach parlamentarzystów europejskich. Tolerancja jest, ale nie wobec katolików. To stało się oczywiste. Nie bez powodów ateiści skutecznie wywalczyli zasadę, że w proponowanej konstytucji Europy nie ma być odniesienia do chrześcijaństwa.

Konstytucję tę podpisali przywódcy wszystkich krajów członkowskich w Rzymie 29.X.04 r., a więc w dwa dni po ogłoszeniu braku nowej Komisji przez Barroso. Z tej okazji w kilka osób z grupy Niepodległość i Demokracja, w tym ja, pojechaliśmy do Rzymu, by nagłośnić sprzeciw wobec europejskiej konstytucji. W parlamencie włoskim mieliśmy konferencję prasową, zorganizowaną przez naszych członków z Ligi Północnej (która jest w koalicji rządowej). Media włoskie na pierwszym miejscu odnotowały podpisywanie konstytucji, ale zaraz potem podawały informację o naszej konferencji prasowej, z której wynikało, że Liga Północna, koalicjant premiera Berlusconiego, który konstytucję podpisywał, będzie głosował przeciwko tej konstytucji. Zostało to ogłoszone w towarzystwie przeciwników konstytucji, którzy przyjechali z Polski, Francji, Anglii, Danii i Szwecji.

W szeregu krajów kampania referendalna w sprawie konstytucji już się zaczęła. Pierwsza ruszyła kampania we Francji. Z tej okazji 3 europosłów LPR (Urszula Krupa, Filip Adwent i ja) uczestniczyło w inauguracji tej kampanii w Wandei i w La Baule. Równolegle organizujemy serię konferencji na temat konstytucji europejskiej w różnych miastach Polski. W pierwszym spotkaniu w Krakowie uczestniczył francuski europoseł, Philippe de Villiers. Niezadowolenie z zapisów tej konstytucji wyraźnie rośnie i jest prawdopodobne, że w kilku krajach będzie ona odrzucona. My ją zwalczamy nie tylko z powodu jej zapisów, np. braku odniesienia do chrześcijaństwa, ale dlatego, że nie odpowiada nam sam pomysł wspólnej konstytucji dla Europy.

Ostatnio głośnym był temat Ukrainy. Parlamentarzyści uczestniczący jako obserwatorzy w ukraińskich wyborach prezydenckich nie zauważyli istotnych nadużyć w czasie pierwszej tury, którą wygrał Wiktor Juszczenko, a ich ogrom w czasie drugiej tury, po której zwycięzcą został ogłoszony Wiktor Janukowycz. Śledzimy przebieg dramatycznych wydarzeń na Ukrainie i nie znamy jeszcze ich końca, natomiast ciekawa jest tu postawa Parlamentu Europejskiego. Szaliki pomarańczowe, rozdawane przez posłów PO, masowo zdobiły salę obrad. Została uchwalona rezolucja nawołująca do przestrzegania demokracji, ale w wydźwięku jednostronnie popierająca stronę Juszczenki. Posłowie LPR wstrzymali się od głosowania. Przemawiając w naszym imieniu pos. Filip Adwent, jeden z obserwatorów wyborów na Ukrainie, ostrzegał przed popieraniem któregokolwiek z kandydatów oraz przypomniał, że Juszczenko w swych ulotkach wyborczych zawierał hasła nietolerancji wobec Rosjan, Polaków i Żydów. Wywołało to skandaliczną wypowiedź posła Michała Kamińskiego (PiS) przemawiającego w imieniu Unii na rzecz Europy Narodów (UEN): „A tym kolegom w tej izbie, którzy się troszczą o antysemityzm na Ukrainie powiem tak - zatroszczcie się o antysemityzm w Polsce, bo tam jest go więcej!”. Tak na forum międzynarodowym opluwana jest Polska przez posła PiS! Gdy sprawę nagłośniliśmy pos. Kamiński odpowiedział zarzucając nam pro-rosyjskość i głosowanie z komunistami (Kurier Poranny, Białystok, 7.XII.04).

Nawiasem mówiąc pos. Kamiński, latając po Kijowie z pomarańczowym szalikiem, co pokazała nasza telewizja, udowodnił, że nie potrafi być bezstronnym i się nie nadaje na obserwatora wyborów z ramienia organizacji międzynarodowej.

Przy okazji warto się zastanowić. Jeżeli na Ukrainie dojdzie do rozwiązań siłowych i poleje się krew, to ile dywizji wyśle Polska? Ile wyśle Unia Europejska, ile NATO, ile ONZ? A ile wyśle Putin? Ukraińcy znają odpowiedź, tak jak my wszyscy. Ktokolwiek się ostanie u władzy na Ukrainie po obecnej przepychance, z tym będziemy musieli utrzymywać stosunki. Tymczasem politycy UW, PO i PiS chcą doprowadzić do tego, żeby nasze stosunki ograniczyły się do kontaktów z opozycją, i to jedynie z tą, która może znaleźć się na emigracji, np. u nas. Parlament Europejski, w dużym stopniu z inicjatywy niektórych polskich posłów, zachował się infantylnie, igrając losem nie swoim, ale Ukraińców, narażonych na siłowe rozwiązanie. Podobnie w 1981 r. zachód podjudzał Solidarność do siłowej konfrontacji, by sprowokować interwencję ze strony Breżniewa. W polityce, jak w medycynie, obowiązuje zasada primum non nocere, przede wszystkim nie szkodzić. Jak nie można pomóc, to się lepiej nie wtrącać.

Z innych tematów, w które angażujemy się w Parlamencie Europejskim, to próba niedopuszczenia do tego by do Unii wprowadzono Turcję (przecież to kraj innej cywilizacji), to pilnowanie by totalnym ostracyzmem nie wpychać Białorusi w ramiona Rosji, to ograniczanie zakresu wtrącania się Unii w wewnętrzne sprawy krajów spoza Unii, oraz zwalczanie różnych spraw lansowanych przez feministki i libertynów.

 

Sztuka rządzenia

 

Przeczytałem wyjątkowo ciekawą książkę. Chodzi o pracę byłej premier Wielkiej Brytanii Margaret Thacher pt „Statecraft” (Wyd. HarperCollins, Londyn 2002). Daje w niej rady polityczne dla przywódców światowych bazując na własnych sukcesach i własnych błędach, które bardzo sensownie analizuje. Bardzo wiele jej poglądów podzielam. To mądra kobieta i doświadczony polityk. Oto kilka jej spostrzeżeń, które oceniam jako wysoce celne.

By mógł zaistnieć system politycznie, ekonomicznie i społecznie wolny, potrzebni są wolni ludzie. Posłuszeństwo to krucha podstawa dla wolnego społeczeństwa. To indywidualiści pilnują, by władza nie była nadużywana. To oni irytują wszelkiej maści socjalistów. Ludzie wolni muszą mieć prawo funkcjonować, by władza mogła być ograniczona i rozliczana. Myśli te dobrze służą ocenie obecnej sytuacji na Ukrainie.

Pani Thatcher jest zwolenniczką wolnego handlu, ale wspiera anyglobalistów. Uważa, że pomysły globalistyczne, rzekomo w imię pomocy uboższym, podkopują ich konkurencyjność i ograniczają import od nich. Pragnie, by ekonomie państwowe były otwarte dla międzynarodowej konkurencji. Wolny handel jest dobry zarówno dla biednych jak i dla bogatych, bo pozwala na specjalizację. Otwarcie się na konkurencję sprzyja jednym i drugim. Krytykuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) za jego polityką kredytową doprowadzającą kraje do bankructwa, za co nie ponosił konsekwencji, bo był oddłużany ze źródeł państwowych. Uważa, że IMF winien być zlikwidowany.

Kraje biedne nie są biedne dlatego, że inne kraje są bogate. Jeżeli bogate zbiednieją, to jeszcze bardziej zbiednieją biedne. Pomoc w chwilach kryzysowych jest konieczna, ale stałe rozdawnictwo tylko stymuluje korupcję. Dostarczając pieniędzy niekompetentnym rządom, Bank Światowy (BŚ) podtrzymuje ich trwanie. Większość krajów przez 25 lat otrzymujących pomoc od BŚ nie poprawiła swej gospodarki. Podobnie redystrybucja wewnętrzna nie sprzyja rozwojowi, raczej hamuje przedsiębiorczość. Wspólna Polityka Rolna UE uniemożliwia rozwój rolnictwa krajów biedniejszych. Handel, a nie dary pomagają słabszym.

Autorka ze sceptycyzmem odnosi się do twierdzeń o ocieplaniu klimatu przez emisję CO2. Przypomina, że w 1972 ostrzegano przed ochłodzeniem klimatu. Ocenia, że nie należy się bać rozwoju gospodarczego. On pozwala płacić za ochronę środowiska. Podobnie panikowanie na temat AIDS, BSE i żywności genetycznie modyfikowanej, to tylko narzędzia do narzucenia globalnych regulacji w imię określonych ideologii.

Była premier Wielkiej Brytanii wyśmiewa Klub Rzymski i jego „Granice Rozwoju”, maltuzjańskie obawy o przeludnienie świata i wszelkie „polityki ludnościowe”. Wolna gospodarka pozwala zwiększać produkcję nie tylko żywności, ale wszystkiego, wydajniej konsumować energię i surowce. Upora się też z zagrożeniami widocznymi dzisiaj - byle pozostała wolną.

Nie było przypadku, by kraje socjalistyczne pomagały krajom wolnorynkowym w chwilach ich kryzysu! Odwrotny kierunek pomocy to norma. Trzeci świat odrzucił tradycyjne wartości Zachodu, ale przyjął wymyślony na Zachodzie socjalizm. Zachód nauczył przywódców trzeciego świata socjalizmu na swych uniwersytetach i potem wspierał jego trwanie bezsensowną pomocą gospodarczą.

Pani Thatcher dziwi się czemu pozwalamy lewicy przemawiać z pozycji moralnej wyższości. Gromadzenie dóbr materialnych jest działaniem moralnie neutralnym (to samo twierdzi Koneczny). Nie należy mylić sprawiedliwości z równością, ani równości możliwości z równością wyników. Różnimy się i nie wolno tego traktować jako niesprawiedliwość. Rząd winien promować dobrobyt społeczny poprzez indywidualną zaradność (bony edukacyjne, kredyty, ulgi podatkowe), a nie przez rozdawnictwo czy zapomogi. Ulgi, przywileje czy pomoc dla mniejszości tylko rodzi niechęć do nich. Natomiast autorka upomina się o przywrócenie ulg podatkowych dla małżeństw na zakup domów, na ubezpieczenia rodzinne itd., by wspierać tradycyjne rodziny. Sprawiedliwość społeczna, a polityka społeczna to nie to samo. Dążenie do równości, promowane przez socjalistów wszelkiej maści, to zamach na wolność. Nie ma większej tyranii jak odbieranie osobie prawa do rozwijania się i korzystania z własnych talentów. Autorka cytuje z aprobatą Jana Pawła II definicję kapitalizmu w encyklice Centesimus Annus, któremu udzielił poparcie.

Bez prywatnej własności nie ma rozwoju. Bez ochrony patentowej nie ma wynalazczości. Bez rządów prawa nie ma ochrony własności. W obliczu krzywdy każdy musi mieć możność odwołać się do sądów, choćby wobec najmożniejszych w państwie. Arbitralność decyzji państwa czy sądów wiedzie do gospodarki w szarej strefie. Zamożności nie tworzą rządy, ale ludzie, którym władza pozwoli rozwijać swoje talenty. Każda regulacja kosztuje, kosztuje ograniczeniem czyjejś wolności. Musi więc jej być jak najmniej.

Musi też istnieć pewien system norm etycznych, pewnej kultury, niezależnie od litery prawa. Ten wywodzi się z określonej tradycji religijnej i filozoficznej. W naszej europejskiej tradycji człowiek ma być panem swego środowiska, a nie jego tworem. Kreatywność człowieka i jego wyjątkowość jako osoby stanowią podstawę życia zbiorowego. Czas musi być traktowany liniowo, a nie jako coś co powraca w cyklach (znowu Koneczny się kłania). Akceptacja różnorodności osób, klas, narodów stanowi istotę i siłę europejskiej drogi rozwoju. Wymuszana jednolitość jest tej tradycji zaprzeczeniem. Ofiarność i miłosierdzie to cnoty, ale znikają gdy założymy, że państwo ma zadbać o wszystko.

Rozwój Europy wymaga prywatnej własności, rządów prawa, środowiska przyjaznego przedsiębiorczości, małych obciążeń podatkowych i różnorodności niepodległych i konkurujących krajów.

Autorka negatywnie ocenia decyzję o wejściu Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. Ocenia, że Unia „narzuca regulacje socjalistycznego typu”. Zasada pomocniczości jest fikcją, bo po jej wprowadzeniu (Traktat z Maastricht) Unia „nie zrezygnowała z ani jednej kompetencji na rzecz rządów narodowych”. Argument, że działając razem ma się większy wpływ odrzuca stwierdzeniem, że posiadanie wpływu nie może być celem, a ponadto wątpi, by ktokolwiek słuchał Europy „mówiącej jednym głosem”. Lepiej być wolnym niż niewolnym.

Uważa, że plan stworzenia jednolitego europejskiego państwa to nonsens. Supra-nacjonalizm nie ma szans. Jedyne co trzyma Unię razem to stale rozrastająca się biurokracja. Nie może być pan-europejskiej demokracji, bo nie istnieje pan-europejska opinia publiczna. Pan-europejskie partie polityczne nie zaistnieją, bo o ich losie zadecydują narodowe programy i problemy. „U nas” zawsze oznaczać będzie we własnym kraju, a nie w Europie. Unia Europejska jest rezultatem utopijnych planów, a nie organicznego oddolnego rozwoju. Z czasem rozleci się.

Autorka z pogardą odrzuca habsburskie A-E-I-O-U (Austria est imperare orbi universo - Austria ma rządzić światem) i hitlerowskie plany likwidacji drobnych kraików na rzecz zjednoczonej Europy. Ostrzega, że tylko obecność sterowanego przez USA NATO utrzymuje niemieckie ambicje pod kontrolą. Przewiduje, że Niemcy zdominują Unię Europejską. Ciekawe jest to odnotowanie przez Panią Thatcher tradycyjnych niemieckich dążeń do jednoczenia Europy pod swym przywództwem.

Wzywa Wielką Brytanię do renegocjowania warunków swojej obecności w Unii Europejskiej. Celem winno być utrzymanie jak najwięcej istniejących pożytków, ale wycofanie się z obecnych i przyszłych mechanizmów, które szkodzą interesom kraju i ograniczają jego swobodę ruchów. Ma kilka pomysłów o co negocjować.

Po pierwsze, trzeba bronić funta, czyli żadnej zgody na wchodzenie do strefy euro. Uważa, że już wejście funta do europejskiego mechanizmu regulacji wymiany walut (ERM) przyniosło Londynowi straty, bo Niemcy przerzucili na partnerów koszta reunifikacji z NRD. Wyjście z ERM nie tylko nie osłabiło funta, ale pozwoliło na poprawę sytuacji gospodarczej. „Nigdy nie będzie właściwej stopy procentowej i właściwego kursu wymiany dla całej Europy”. Zawsze ktoś skorzysta, a ktoś straci. Wspólny miernik walutowy dla wymiany międzynarodowej i tak istnieje, jest nim dolar, a jak wykazuje doświadczenie Północno-amerykańskiej Strefy Wolnego Handlu (NAFTA) można zupełnie dobrze funkcjonować bez wspólnej waluty.

Po drugie, zupełną katastrofą jest Wspólna Polityka Rolna (CAP). Działa w myśl zasady: „kradnę, ale trochę oddaję”.

Po trzecie, trzeba dbać o zasadę, że parlament krajowy jest nadrzędny wobec prawa wspólnotowego. Trzeba bronić własnych interesów, własnych łowisk rybackich, własnej zdolności militarnej i polityki bezpieczeństwa, właściwego bilansu płatniczego, własnej polityki handlowej, ograniczyć regulacje wspólnotowe.

Nie osiągnie się tego bez autentycznej gotowości do wyjścia z Unii, w razie nie uzyskania tego co potrzeba. Wyjście nie może być tylko straszakiem, ale realnym programem. Oczywiście trzeba zadbać, by wyjście dokonało się w sposób przyjacielski, bez zrywania normalnych stosunków sąsiedzkich. Alternatywą mogło by być nie tylko stanie na własnych nogach, ale także można by rozważać przystąpienie do NAFTA (należą tu USA, Meksyk i Kanada), do Europejskiej Strefy Ekonomicznej (EEA - należą tu Norwegia, Islandia i Lichtenstein) lub stworzyć światową Strefę Wolnego Handlu (FTA). Te struktury dają wspólny rynek, ale bez wspólnej polityki rolnej, rybołówstwa czy jakiejkolwiek innej.

Powyższe poglądy to jakby wzięte z programu Ligi Polskich Rodzin. Pani Thatcher nawet osobiście przyznaje się do chrześcijańskich korzeni i widzi je w tym co jest tradycyjną Europą.

Książka zawiera też szereg konkretnych propozycji jak układać stosunki z Rosją, z Chinami, z Japonią, jak ustawiać się wobec konfliktów w Kaszmirze, na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie, wobec fundamentalizmu islamskiego i terroryzmu w ogóle, jak uczyć się sztuki rządzenia od USA. Tu szczególnie ceni prezydenta Ronalda Reagana i jego naśladownictwo zaleca.

Niezmiernie ciekawa książka, ogromnie niepoprawna politycznie, ale zaiste podręcznik sztuki rządzenia.

 

NOTATKI

 

Ataki na Komisję

            Komisja do sprawy Orlenu coraz wyraźniej obnaża korupcję na styku władza, biznes, służby specjalne i aparat sprawiedliwości. Istotą całej sprawy była próba pozbawienia Polski możliwości pozyskania ropy niezależnie od Rosji, a taką możliwość daje Naftoport należący do Rafinerii Gdańskiej. Rosjanie chcieli tą rafinerię kupić, a byli w Polsce ludzie gotowi im ją sprzedać. Oznaczałoby to, że Polska popadłaby w totalną zależność energetyczną od Rosji. Wymuszano by na nas posłuszeństwo już nie czołgami sowieckimi, ale zamykaniem kurka z ropą i gazem. Komisja próbuje ustalić, kto za tym stał i kto miał na tym skorzystać. Skoro komisja zaczęła dochodzić do sedna sprawy, zagrożeni przystąpili do kontrataku na Komisję i jej członków. Głównie zaatakowano mego syna Romana, reprezentanta partii (LPR) zupełnie wolnej od odpowiedzialności za sprawowanie władzy w ostatnim półwieczu. Szturm medialny na niego pozostawił osad, który powoduje, że wielu ludzi pyta mnie jak to jest naprawdę z tym spotkaniem na Jasnej Górze.

            Spotkanie było z inicjatywy i na życzenie Jana Kulczyka, w celu tylko jemu wiadomym. Korzystając, ze znajomości na Jasnej Górze (finansował remont klasztoru) prosił Paulinów o zorganizowanie mu spotkania z Romanem. Najpierw doszło do mojego spotkania z przedstawicielem Kulczyka, Aleksandrem Brodą pracującym na Jasnej Górze przy konserwacji zabytków. Broda twierdził, że Kulczyk upoważnił go by przekazał informację, iż chce on udostępnić Romanowi jakieś materiały, które mogą być przydatne przy pracy Komisji. Pośredników nie chciał, więc w końcu doszło do ich bezpośredniego spotkania. Żadnych materiałów jednak nie dostarczył. Paulini aranżowali te spotkania w trybie poufnym. W ataku medialnym na Romana były dwa zarzuty, że się spotkał ze świadkiem i że zaprzeczał temu spotkaniu. Gdy ustalono, że w chwili spotkania Kulczyk nie był wzywany na świadka Komisji, bo nikt jeszcze nie wiedział o jego spotkaniu z Ałganowem, o „pierwszym”, o „wziatkach” itd., stało się jasne, że w samym fakcie spotkania nie było nic nagannego. Ten zarzut więc szybko padł. Gdy mec. Jan Widacki, pełnomocnik Kulczyka, ujawnił przed Komisją fakt tego spotkania, Roman w pierwszej chwili zareagował próbą potraktowania spotkania jako przypadkowego. Chciał chronić poufnego charakteru spotkania i rolę Paulinów. Jako adwokat zna wiele tajemnic, których ujawniać mu nie wolno. W tym przypadku było to już niepotrzebne, bo poufność została złamana przez Widackiego. Zaraz potem, tego samego dnia, Roman ujawnił wszystko, zarówno przed Komisją, jak i wobec mediów (program „Prześwietlenie” w TVN 24). Poszło jednak w świat, że coś ukrywał. Z tytułu tego zarzutu, do znudzenia powtarzanego w mediach, jest teraz pod ciągłym obstrzałem, którego celem jest usunięcie go z Komisji.

            Są równoległe próby usunięcia przewodniczącego Komisji posła Józefa Gruszki (PSL). Najpierw była jakaś prowokacja z jego kluczem do pokoju poselskiego w kieszeni aresztowanego asystenta, a teraz głośno się opowiada, że Gruszka nie daje sobie rady i trzeba go zamienić na kogoś bardziej kompetentnego, jak np. Tomasz Nałęcz.

            Pod podobnie nieistotnymi zarzutami próbowano też usunąć z Komisji posłów Zbigniewa Wassermana (PiS) i Konstantego Miodowicza (PO). Zapewne lewica wolałaby ich wszystkich zastąpić Anitą Błochowiak i jej podobnymi, a najchętniej w ogóle rozwiązać Komisję.

Ale to się nie uda. Prawda i tak wychodzi na jaw. Jest dla wszystkich oczywistym, że świadkowie kłamią, kręcą, coś ukrywają. Równolegle, nie ma dnia żeby nie wybuchła jakaś nowa afera i to jakoś systematycznie w kręgu postkomunistycznej lewicy. Wygląda na to jakby prokuratury zaczęły się bardziej bać władzy, która będzie po wyborach, niż obecnej.

Gruba kreska się skończyła.

 

###

Prussia

            Pojawił się bardzo niebezpieczny projekt powołania euroregionu Prussia obejmującego terytorium dawnych Prus Wschodnich, a więc kawałków Polski, Litwy i Rosji, oczywiście w ramach Unii Europejskiej i pod patronatem Niemiec. Wniosek w tej sprawie, podpisany przez 71 posłów CDU/CSU w Bundestagu, wywołał międzynarodową burzę (Wprost 31.X.04). Co zrobić z okręgiem kaliningradzkim, to niewątpliwie problem, ale problem do rozwiązania między Rosją, Polską i Litwą, bez udziału Niemców. Z inicjatywy byłego premiera Litwy Vytautasa Landsbergisa, obecnie posła do Parlamentu Europejskiego, powstaje w PE intergrupa poświęcona tematowi okręgu kaliningradzkiego. Będziemy musieli dobrze pilnować co tam się będzie krystalizowało. Z Ligi Polskich Rodzin do tej intergrupy zgłosił akces pos. Bogusław Rogalski z okręgu mazursko-podlaskiego, czyli graniczącego z okręgiem kaliningradzkim.

            Wszelkie próby reaktywowania Prus w dowolnej postaci muszą się spotkać z naszym zdecydowanym sprzeciwem. Ustawa 46 Sojuszniczej Rady Kontroli nad Niemcami (ciała powołanego przez umowę Poczdamską z 2.VIII.1945) z 25.II.1947 zlikwidowała państwo pruskie, a wszelkie próby jego reaktywacji stały się nielegalnymi, karalnymi w świetle prawa międzynarodowego. Jak słusznie podkreślił ks. prof. Czesław S. Bartnik, w świetle tych decyzji również „Powiernictwo Pruskie” nie jest legalne (Nasz Dziennik 30.X-1.XI.04).

            Tymczasem naiwne władze samorządowe Warmii i Mazur nie tylko pozwoliły na kongres Ziomkostwa Wschodniopruskiego w Olsztynie, ale i dały się nań zaprosić w charakterze gości, tym samym legitymizując zarówno to ziomkostwo, jak i ich olsztyński kongres. A tak się akurat składa, że członkowie władz Ziomkostwa Wschodniopruskiego są jednocześnie współzałożycielami „Pruskiego Powiernictwa”, które szykuje procesy o zwrot Niemcom ich byłej własności na Ziemiach Odzyskanych (Wprost 31.X.04).

            Już w 1995 r. Wydawnictwo Kontur z Tczewa wydało mapę Prus Wschodnich (Ostpreußen) z polskimi i niemieckimi kartą tytułową, indeksem i opisem miejscowości (dla okręgu kaliningradzkiego po rosyjsku).

            Przy okazji warto przypomnieć, że niemiecki Passauer Neue Presse jest właścicielem następujących dzienników lokalnych: w woj. śląskim Dziennik Zachodni i Trybuna Śląska, w woj. dolnośląskim Gazeta Wrocławska, Słowo Polskie i Wieczór Wrocławia, w woj. pomorskim Dziennik Bałtycki i Wieczór Wybrzeża, w woj. warmińsko-mazurskim Gazeta Olsztyńska i w woj. wielkopolskim Głos Wielkopolski i Gazeta Poznańska. Zabór pruski się kłania!

            Gdy negocjowano warunki przystąpienia Polski do Unii protestowaliśmy (LPR) przeciwko likwidacji zakazu sprzedaży ziemi cudzoziemcom, który obwiązywał od 1920 r., a podobny zachowali Duńczycy w ramach swojej akcesji. Od 1.V.04 nasz zakaz już nie obowiązuje, choć miały być jakieś ograniczenia przez 5 lat. Nic z tych ograniczeń, są do obejścia. I oto nagle nasze media obudziły się: „Niemcy swobodnie kupują w Polsce domy, działki i mieszkania ... w ... nadmorskich miejscowościach, przy zachodniej granicy ... w Lubuskiem i Dolnośląskiem ... na Mazurach” (Rzeczpospolita 2.XII.04).

            Ambasada niemiecka w Warszawie dała w Gazecie Wyborczej (2-3.X.04) cało stronicowe ogłoszenie gloryfikujące dzień jedności Niemiec (3.X) i dzień rozszerzenia Unii Europejskiej (1.V.04). Ogłoszenie to ilustrują gwiazdki unijne i skonstruowana z tasiemki czarno-czerwono-żółto-biało-czerwonej mapa zarysowująca połączone Niemcy i Polskę. Na styku tych dwóch państw tasiemka zanika. Pod tym napis „Niemcy i Polska wspólna przyszłość w Europie”. Zastanówmy się co Ambasador Niemiec reklamuje. Dla mnie to oczywiste. Reklamuje rozszerzenie Unii jako element jednoczenia Niemiec. Unię dzieli się na euroregiony – w tym planowana jest Prussia – państwa narodowe maja stracić swoją tożsamość. Oto program jak doprowadzić do połączenia utraconych Prus Wschodnich z RFN.

Oczywiście, że czeka nas wspólna z Niemcami przyszłość w Europie. Mamy też wspólną przeszłość w Europie, od przeszło tysiąca lat – dobrze ją pamiętamy i o niej nie zapomnimy.

 

###

 Wybory uzupełniające

            W roku 2004 było kilka wyborów uzupełniających do senatu. Media wolały o tych wyborach milczeć, a powód chyba jest jasny. Spójrzmy na zestawienie liczb oddanych głosów. Zwycięski wynik wytłuszczono.

 

Lista

Wroc-ław

Jelenia Góra

Bielsko Biała

Sosno-wiec

Kato-wice

Rze-szów

Rybnik

Razem

Procent

      data

28.III

11.VII

12.IX

12.IX

12.IX

12.IX

21.XI

 

 

LPR

6140

6150

6320

3329

5555

11560

2070

41124

17,9

UW

8797

 

3442

1289

10038

 

6178

29744

12,9

SLD

6757

3964

3409

3632

2425

3062

1167

24416

10,6

PO

 

 

4630

4593

4084

7865

2787

23959

10,4

PSL

1180

3590

900

537

 

8378

 

14585

6,3

PiS

 

 

4615

 

5300

 

1960

11875

5,2

S-brona

4486

 

1038

1220

 

 

 

6744

2,9

SDPL

 

 

776

1436

1219

1905

742

6078

2,6

Inni

32265

8437

4950

4668

1323

17371

2599

71613

31,1

Razem

59625

22141

30080

20704

29944

50141

17503

230138

100,0

 

            Jak zawsze w takich wyborach dużą rolę odgrywają komitety lokalne, które tutaj łącznie zebrały 31,1% i dwa mandaty senackie, ale komitety te w wyborach ogólnokrajowych roli nie odgrywają, bo nie są w stanie przekroczyć progów wyborczych. LPR i UW otrzymały po dwa mandaty senackie, a PO jeden. W takich wyborach ważną też rolę odgrywają lokalnie znane nazwiska, UW takowe posiada, a LPR nie. Najciekawszy jednak jest wynik zbiorczy - druzgocąca przewaga Ligi Polskich Rodzin. Nawet sumując wyniki dla SLD i SDPL uzyskaliśmy o 5% więcej niż lewica. Mamy też więcej niż łącznie PO i PiS (o 2,3%).

 

###

Nowy alians?

            We wrześniu 2004 r. w Nowym Jorku spotkali się na trójstronnych rozmowach ministrowie spraw zagranicznych Chin, Indii i Rosji (Patriotyczny Ruch Polski 15.XI.04). Ponoć nie jest to pierwsze takie spotkanie. Dobór miejsca ma sugerować, że nie jest to skierowane przeciwko USA, ale w obecnym 1-biegunowym świecie, rozmowy te są wyraźnie próbą znalezienia alternatywy dla tej amerykańskiej 1-biegunowości. Te trzy kraje krytykowały USA za Irak, mają broń atomową, technologię rakietową i kosmiczną, łącznie 2,5 mld ludzi (40% ludności świata), 30 mln km2 powierzchni lądu (22% świata bez Antarktydy) i szybko rozwijające się gospodarki. Rosja to nie tylko Europa, ale i Azja i z Azją może się dogadać. Drugi biegun może rzucić wyzwanie pierwszemu. Warto obserwować tą nową sytuację geopolityczną.

###

Kluby łączą nieformalnie

            W roku 1993 powstał z inicjatywy Henryki Bochniarz i Barbary Labudy Klub 22 łączący panie, które osiągnęły sukces zawodowy. Spotykają się co miesiąc. Dokooptowań prawie nie ma, bo wymagana jest jednomyślność. Należą doń m.in. Magdalena Abakanowicz, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Danuta Hübner, Kora Jackowska, Olga Krzyżanowska, Ewa Łętowska, Janina Paradowska, Hanna Suchocka, Nina Terentiew i Bożena Walter (Polityka 9.X.04).

            W 1996 powstał Klub Brukselski, na bazie byłych pracowników ambasady polskiej w Brukseli. Należą tam Jan Kułakowski, Krzysztof Popowicz z żoną Anną, Lena Kolarska-Bobińska z mężem Krzysztofem Bobińskim, Róża Thun, Danuta Hübner, Jarosław Pietras i prof. Zbigniew Religa (Polityka 9.X.04).

            Ze składu tych klubów widać jak blisko od lewicy do Unii Wolności.

 

###

Pedofilia chorobą?

            Prof. Zbigniew Lew-Starowicz udzielił 22.VII.04 wywiadu Mariuszowi Nowikowi (http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosci.html?wid=5466172), w którym ubolewa: „Niestety w naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że pedofilia to przestępstwo, a nie choroba” i dalej opowiada o możliwościach jej leczenia. Chodzi oczywiście o mężczyzn i ponoć na zachodzie leczą ich skutecznie.

Jak pisze Ks. Paul Shaughnessy (The Catholic World Report listopad 2000), leczenie to polega nie na uwalnianiu ze skłonności homoseksualnych, ale na przeorientowaniu zainteresowań pacjentów z nieletnich chłopców na osoby o „odpowiednim” wieku.

            Każde zboczenie jest uleczalne, jeżeli osoba o zboczonych skłonnościach pragnie uwolnienia od nich. Ale czyny zboczone pozostają przestępstwem, a co najmniej grzechem i zamazywanie różnicy między przestępstwem, a chorobą niczemu nie służy.

 

###

Selektywna aborcja

            W Indiach od lat aborcja jest dopuszczalna i ze względu na dominujące pragnienie posiadania syna, w połączeniu z powszechnie dziś dostępnymi badaniami ultrasonograficznymi, aborcji poddawane są głównie dziewczynki. W rezultacie dzisiaj w Indiach przypada 933 kobiet na 1000 mężczyzn. Wśród indyjskich chrześcijan proporcje te są 1000:1000, czyli naturalne. Chrześcijanie mają więcej dzieci i w rezultacie proporcja chrześcijan rośnie (The Catholic World Report X.04).

 

###

Ryby jednopłciowe

            Pisałem już o badaniach w kanadyjskich jeziorach nad wpływem hormonów stosowanych w środkach antykoncepcyjnych na płeć ryb. Teraz stwierdzono, że poniżej oczyszczalni  ścieków za miastami Denver i Boulder w Colorado występują ryby płci żeńskiej, nieco ryb z bardzo zdeformowanymi organami płciowymi tak, że nie sposób ustalić ich płci i znikome liczby samców. Powyżej tych oczyszczalni proporcje samic i samców są prawidłowe. Podejrzewa się, że czynnikiem demaskulinizacyjnym są estrogeny pochodzące z doustnych pigułek antykoncepcyjnych. Z tych „oczyszczonych” wód czerpie wiele ujęć wody pitnej. (Christian Political Action Newsletter jesień 2004). Byłby to dodatkowy czynnik obezpładniający, nawet małżeństwa, które żadnych środków antykoncepcyjnych się nie stosują.

###

Feminizm

            Nasza czołowa feministka, min. Magdalena Środa, pełnomocnik rządu do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn, raczyła poinformować międzynarodowe audytorium na konferencji w Sztokholmie, że w Polsce korzenie przemocy wobec kobiet „tkwią w silnym wpływie Kościoła katolickiego na życie publiczne”. Ma to ponoć związek z patriarchalną dominacja Boga Ojca w naszej religii (Rzeczpospolita 9.XII.04). Trudno o większą głupotę!

            Kongregacja ds. Nauki Wiary wydała list do biskupów o współpracy mężczyzny i kobiety z Kościołem i światem. Opieram się na omówieniu tego dokumentu pióra Dale O’Leary (L’Osservatore Romano 27.X.04). Dokument zaczyna od opisu historii ruchu feministycznego. Wychodząc od tezy o dyskryminacji płciowej, kobiety wywalczyły w XX wieku pełny dostęp do edukacji, do wszystkich zawodów i do uczestnictwa w życiu politycznym. Następnym etapem stała się walka o równość w życiu rodzinnym, rzekomo dyskryminującym kobiety z powodu ich roli rozrodczej. Zaczęto negować znaczenie różnic biologicznych. By one nie przeszkadzały w równości życiowej, przystąpiono do walki o aborcję, antykoncepcję, wolność seksualną i o przejmowanie opieki nad dziećmi przez służby publiczne. Traktując tradycyjne małżeństwo jako instytucję, w której mężczyzna ciemięży kobietę, zaczęto lansować dowolność w realizacji rodzaju życia płciowego, czyli o zrównanie cudzołóstwa i zboczeń z normą. Zaowocowało to frontalnym atakiem, na rodzinę. Podejmuje się próbę redefiniowania takich pojęć jak małżeństwo czy rodzina.

            Rozliczne badania nad wpływem wychowania na świadomość płciową wykazały, że płeć to cecha wrodzona i że wychowaniem płci zmienić się nie da. Każdy chłopczyk ma wzrastać ku ojcostwu, a każda dziewczynka ku macierzyństwu. Tu decydują nie tylko różnice anatomiczne, ale i psychiczne. Matka, dla swego zdrowia psychicznego, potrzebuje kontaktu z dzieckiem nie tylko w czasie ciąży, ale i w czasie laktacji. Podobnie dziecko potrzebuje tego kontaktu z matką dla normalnego rozwoju. Tych funkcji ojciec nie jest w stanie przejąć. Natomiast jego miłość, jakże inna od matczynej, też jest absolutnie potrzebna dla normalnego rozwoju dzieci obojga płci. Zróżnicowane wychowanie chłopców i dziewczynek, a także właściwe wzorce zachowań rodziców, są potrzebne by wyrobić u dzieci poczucie własnej godności. Dzieci pozamałżeńskie, jak i z rodzin rozbitych, mają trudności w szkołach, trudności z przystosowaniem się do życia, skłonności do depresji i inne kłopoty. Badania socjologiczne potwierdzają wartość społeczną życia w tradycyjnym monogamicznym, wiernym małżeństwie.

            Kościół katolicki, podsumowuje omawiany dokument, nie może pozostać neutralnym, gdy w imię dobra kobiety, przeprowadza się atak na rodzinę, na małżeństwo, na macierzyństwo i ojcostwo, na moralność seksualną i na życie płodu. Kościół potępia przemoc wobec kobiety w rodzinie, ale destrukcja rodziny nie może być traktowana jako rozwiązanie tego problemu. Redefinicja małżeństwa, aborcja, antykoncepcja i rozwody nie służą dobru kobiety. Gdy małżeństwo będzie w poszanowaniu, a wierność małżeńska normą, godność kobiety będzie zapewniona. Solidarność społeczeństwa z rodziną i małżonkami jest nieodzowna, by ich związek był owocnym. Walka płci nie służy wyzwoleniu kobiety. Zboczona antropologia, która nie uznaje różnic płciowych, zmusza kobiety do nieustannego naśladownictwa mężczyzn i pragnie przekształcić mężczyzn w pseudo-kobiety. Kobieta, która zaakceptuje różnice płciowe, uzyskuje wolność do podjęcia komplementarnej współpracy z mężczyzną w rozwijaniu swojej osobistej, niepowtarzalnej, tożsamości. Pogoń za równością płciową to marnowanie energii w kierunku sprzecznym z naturalną dążnością do realizowania się w macierzyństwie. Obrona macierzyństwa, ojcostwa, rodziny i małżeństwa, bez jakichkolwiek ustępstw w sprawach istotnych, ukierunkowana jest na ochronę godności kobiety. Uchroni ją też od niesprawiedliwości i złego traktowania.

            Min. Środa nie zna nauki Kościoła. Zapewne też nie znają jej, a w każdym razie jej nie przestrzegają, mężczyźni, którzy ją lub podobne do niej kobiety, skrzywdzili.

###

Przypomnienie

            W kanadyjskim National Post (25.IX.04) ukazało się całostronicowe ogłoszenie z następującym przypomnieniem decyzji z różnych lat:

1) 1858 „W oczach prawa ... niewolnik to nie osoba”, Sąd Najwyższy Wirginii.

2) 1881 „Indianin nie jest osobą w rozumieniu Konstytucji”, American Law Review.

3) 1909 „Słowo osoba w tych warunkach nie obejmuje kobiety”, Brytyjskie Prawo Wyborcze.

4) 1936 Niemiecki Sąd Najwyższy nie uznał Żydów za osoby w sensie prawnym.

5) 1997 „Prawo Kanady nie uznaje dzieci nienarodzonych za osoby posiadające prawa”, orzeczenie Sądu Najwyższego w Winnipeg.

###

Eutanazja dla dzieci

            Rząd w Holandii podpisał umowę z kliniką pediatryczną w Groningen, na mocy którego prawo o eutanazji z 2002 roku będzie też do zastosowania w stosunku do dzieci poniżej 12 roku życia, w tym do noworodków (Agencja RU 22.IX.04). To już nie na własne życzenie dokonywać się będzie zabijania, ale w wyniku czyjejś oceny, że dane życie nie jest życia warte.

###

Sutanna zakazana

            Słynna francuska decyzja o zakazie noszenia widocznych elementów religijnych przez uczniów szkół jest rozszerzana. Obecnie w regionie Var, na mocy tego samego przepisu, zabroniono księżom katechetom nosić sutanny, koloratki i inne oznaki przynależenia do stanu kapłańskiego (The Catholic World Report listopad 2004).

###

Kupić Jezusa

            Ks. Aldo Buonaiuto, zajmujący się ratowaniem młodzieży uplątanej w sekty satanistyczne, napisał w Famiglia Christiana (za The Catholic World Report X.04), że pojawił się rynek na konsekrowane Hostie do praktyk satanistycznych. Kosztują od 80 do 500 euro w zależności od ważności kościoła, w którym były konsekrowane i rangi celebransa.

            Oto skutek praktyki podawania Komunii Św. na rękę. Ostatnie decyzje Watykanu zmierzają w kierunku zwiększenia respektu dla Eucharystii (Instrukcja Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 25.III.04, § 92, 93 i 94 oraz zatwierdzone 6.IX.03 przez tą kongregację, a obowiązujące w Polsce od 25.II.04 Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego § 160 i 161). Niestety, u nas Episkopat rozważa ruch w przeciwnym kierunku, ku udzieleniu przyzwolenia na branie Hostii do ręki. Apeluję o pisanie protestów w tej sprawie do swoich biskupów z kopiami do Przewodniczącego Konferencji Episkopatu (Abp. Józef Michalik, Plac Katedralny 4, 37-700 Przemyśl), Przewodniczącego Komisji Liturgicznej Episkopatu (Bp Stefan Cichy,  ul. Jordana 39, 40-043 Katowice) i do Papieża (c/o Abp Stanisław Dziwisz, Watykan).

            Na Zachodzie branie Hostii do ręki jest powszechne. Absolutnie powszechne też jest przyjmowanie Komunii Św. przez tych co się pofatygowali do kościoła - a konfesjonały są puste. Czy ci ludzie naprawdę wierzą, że to Pan Jezus?

Jedno jest pewne, ci co Go kupują i sprzedają, wierzą.



Spis rzeczy

 

...od pierwszej chwili poczęcia ......................................................................      1

Echa z Parlamentu Europejskiego .................................................................      3

Sztuka rządzenia ............................................................................................         6

Notatki: Ataki na Komisję 9, Prussia 10, Wybory uzupełniające 12, Nowy alians 12, Kluby łączą nieformalnie 12, Pedofilia chorobą? 13, Selektywna aborcja 13, Ryby jednopłciowe 13, Feminizm 14, Przypomnienie 15, Eutanazja dzieci 15, Sutanna zakazana 15, Kupić Jezusa 15.

 

 

Opoka w Kraju w internecie:       http://ciemnogrod.net/owk  

_____________________

Opoka w Kraju jest rozsyłana za darmo do osób, które chcę, by ją miały, w tym do wszystkich biskupów. Osobom, które mi pomagają i dzięki którym wzrasta krąg moich odbiorców, wyrażam serdeczne Bóg zapłać - pozostaną anonimowe. Wszystkich zachęcam do przedruków, do powielania pisma i handlowania nim. Ta praca jest dla mnie największą pomocą. Prenumeraty nie prowadzę. Maciej Giertych

_____________________________________________________________________

Konto: Opoka w Kraju PKO BP SA I oddz., Poznań: 76 1020 4027 0000 1102 0031 8725

(Nowy nr!)